Ostrzał Ponta Delgada
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 4 lipca 1917
- Autor:
- Natalia
Przed świtem 4 lipca 1917 roku, w amerykańskie Święto Niepodległości, niemiecki okręt podwodny U-155 wynurzył się przed portem Ponta Delgada, największym mieście Azorów, i otworzył ogień z dział pokładowych do miasta. Źródła różnie podają godzinę: amerykańskie mówią o trzeciej nad ranem, portugalskie o czwartej lub o alarmie ogłoszonym w mieście około piątej. Pół roku wcześniej niemiecki okręt podwodny ostrzelał Funchal na Maderze. Teraz przyszła kolej na drugi portugalski archipelag na Atlantyku.
Dawny statek handlowy
U-155 był znanym okrętem pod inną nazwą. To podwodny statek handlowy Deutschland, który w 1916 roku dwukrotnie przepłynął do Ameryki z ładunkiem dla amerykańskich odbiorców. Po zerwaniu stosunków ze Stanami Zjednoczonymi marynarka wojenna przejęła go w lutym 1917 roku i przebudowała na tzw. krążownik podwodny, uzbrojony w dwa działa kalibru 150 mm. Pod dowództwem kapitanlejtnanta Karla Meusela okręt wyszedł z Niemiec 24 maja na daleki rejs. Według brytyjskiej historii oficjalnej dotarł w rejon Azorów 13 czerwca i przez resztę miesiąca polował na statki na szlakach na północ i północny wschód od archipelagu. Portugalia była w stanie wojny z Niemcami od marca 1916 roku, a jej wyspy leżały na skrzyżowaniu szlaków z Ameryki do Europy i na Morze Śródziemne.
Pojedynek z Orionem
Pociski spadły na miasto i jego okolice. Według portugalskich źródeł okręt oddał około ośmiu strzałów. Jeden z pocisków trafił w dom przy Rua do Pilar, w którym spała szesnastoletnia Tomásia Pacheco. Dziewczyna zginęła, a kilka osób, według części relacji cztery, zostało rannych. Uszkodzonych zostało kilka domów. Część anglojęzycznych opracowań mówi o czterech zabitych, ale portugalscy historycy i miejscowe obchody rocznicy wymieniają tylko jedną ofiarę śmiertelną.
Niemców spotkała niespodzianka. W porcie stał amerykański węglowiec marynarki wojennej Orion, który od czerwca operował wokół Azorów i właśnie przechodził naprawę śruby. Według portugalskich relacji okręt miał podniesioną rufę i jego działo kalibru 76 mm znalazło się nieco wyżej niż zwykle, co ułatwiło mu ostrzał. Załoga Oriona odpowiedziała ogniem i według amerykańskich relacji przez około dwanaście minut toczyła z U-155 pojedynek artyleryjski. Żadna ze stron nie trafiła przeciwnika. Strzelały też portugalskie baterie na wzgórzu Mãe de Deus nad miastem, ale ich przestarzałe, XIX-wieczne działa nie miały szans na trafienie. Okręt podwodny zanurzył się i odpłynął. Rząd portugalski odznaczył później załogę Oriona Orderem Wieży i Miecza.
Skutki
Szkody były niewielkie, ale atak pokazał, że Azory są praktycznie bezbronne, a miejscowe władze poczuły się opuszczone przez Lizbonę. Meusel przeniósł się w rejon między Azorami a Maderą i w ciągu lipca zatopił tam kolejne statki. Do Niemiec wrócił dopiero 4 września, po ponad stu dniach na morzu, według brytyjskiej historii oficjalnej z dziewiętnastoma zatopionymi statkami na koncie. Brytyjczycy odpowiedzieli na jego rejs między innymi tym, że na początku sierpnia rozszerzyli system konwojów na południowy Atlantyk.
Najtrwalszym skutkiem ostrzału była obecność Amerykanów. Jeszcze w lipcu załoga Oriona pomagała przegradzać wejście do portu zaporą z łańcuchów, a według portugalskiego historyka Sérgio Resendesa w ciągu około dwóch tygodni od ataku Amerykanie zaczęli nieformalnie korzystać z Ponta Delgada jako bazy. W następnych miesiącach powstała tu amerykańska baza marynarki wojennej. Jesienią przypłynęły do niej okręty podwodne, a na początku 1918 roku eskadra wodnosamolotów piechoty morskiej.