TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Pożar katedry w Reims

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
19 września 1914
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Reims, Francja, Niemcy, zbrodnie wojenne

19 września 1914 roku niemiecka artyleria ostrzelała centrum Reims, a pociski trafiły w gotycką katedrę Notre-Dame. Po południu zapaliły się drewniane rusztowania wokół jednej z wież, a ogień objął dach i wnętrze świątyni. Brytyjska kronika wojny opisuje to wydarzenie jako pierwsze bombardowanie katedry. W rzeczywistości pociski padały w jej pobliżu już od kilku dni, ale to 19 września katedra stanęła w płomieniach. Obraz płonącego kościoła, w którym przez stulecia koronowano królów Francji, wstrząsnął światem.

Katedra koronacyjna

Katedra w Reims była jednym z najwspanialszych dzieł gotyku. Budowę obecnej świątyni zaczęto w 1211 roku. Jej fasadę zdobiło ponad dwa tysiące rzeźb. Dla Francuzów miała jednak znaczenie większe niż artystyczne. Według tradycji w Reims przyjął chrzest Chlodwig, pierwszy chrześcijański król Franków, a od średniowiecza aż do 1825 roku koronowano tu niemal wszystkich władców Francji. W 1429 roku w katedrze stała Joanna d’Arc podczas koronacji Karola VII. Była więc symbolem narodowej historii, a nie tylko jednym z wielu zabytków.

W 1913 roku wokół północnej wieży ustawiono drewniane rusztowanie, bo planowano prace konserwatorskie. Nikt nie przypuszczał, że rok później stanie się ono przyczyną katastrofy.

Szpital w nawie

Niemcy zajęli Reims na początku września. 12 września, gdy po klęsce nad Marną szykowali się do odwrotu, urządzili w katedrze szpital dla rannych. Na posadzce nawy rozłożono grubą warstwę słomy, na której ułożono żołnierzy. Proboszcz katedry, ksiądz Maurice Landrieux, późniejszy biskup Dijon, protestował, ale bez skutku. Następnego dnia do miasta weszli Francuzi, a część niemieckich rannych, niezdolnych do marszu, pozostała w katedrze jako jeńcy.

Wojska niemieckie opuściły Reims, ale wycofały się tylko kilka kilometrów, na wzgórza wokół miasta. Już 14 września ich artyleria zaczęła ostrzeliwać miasto. W kolejnych dniach pocisków przybywało. 18 września jeden z nich trafił w pałac arcybiskupi obok katedry, zabijając trzy osoby.

Pożar

19 września ostrzał był wyjątkowo gwałtowny. Według francuskich opracowań około godziny 15 pocisk trafił w rusztowanie przy północnej wieży i je podpalił. Suche sosnowe drewno zajęło się błyskawicznie. Żar wybił szyby w części wielkiej rozety, a iskry wpadły do środka, na słomę rozesłaną w nawie. W kilka chwil we wnętrzu wybuchł drugi pożar.

Ogień przeszedł na dach. Pod ołowianym pokryciem kryła się ogromna drewniana więźba, nazywana przez budowniczych „lasem”. Spłonęła doszczętnie. Setki ton ołowiu stopiły się i spływały przez rzygacze na ulice. Stopiły się też dzwony. Płonące rusztowanie runęło na plac przed katedrą, a pożar więźby trwał do wieczora. Żar i spadające belki poważnie uszkodziły kamienne mury, rzeźby i witraże. Duchownym udało się jednak uratować skarbiec i relikwie.

Najbardziej dramatyczne sceny rozegrały się wewnątrz. Ranni niemieccy jeńcy leżeli na płonącej słomie. Część z nich zginęła w ogniu, według francuskich źródeł około czternastu. Pozostałych wynieśli księża i zakonnice. Na zewnątrz czekał wzburzony tłum mieszkańców i żołnierzy, którzy chcieli zemścić się na Niemcach za ostrzał miasta. Landrieux i inni duchowni zasłonili jeńców własnymi ciałami i nie pozwolili ich zlinczować. Niemiecka propaganda twierdziła później, że to Francuzi nie pozwolili rannym uciec z płonącego kościoła.

Uśmiechnięty anioł

Wśród zniszczonych rzeźb był posąg, który stał się symbolem całej tragedii. Na portalu północnym fasady stał XIII-wieczny anioł o łagodnym, lekko ironicznym uśmiechu, nazywany „Aniołem z uśmiechem” (fr. l’Ange au Sourire). Spadająca, płonąca belka rusztowania ścięła mu głowę. Głowa spadła z wysokości ponad czterech metrów i rozbiła się na ponad dwadzieścia kawałków.

Następnego dnia jeden z kapłanów zebrał szczątki i ukrył je w piwnicach arcybiskupstwa. Odnaleziono je tam pod koniec 1915 roku. Zdjęcia okaleczonego anioła obiegły prasę i stały się jednym z najskuteczniejszych obrazów francuskiej propagandy. Nazywano go „uśmiechem Reims”. Po wojnie rzeźbę odtworzono z oryginalnych fragmentów i gipsowego odlewu wykonanego przed wojną. Anioł wrócił na swoje miejsce w lutym 1926 roku.

Oskarżenia i tłumaczenia

Strona niemiecka tłumaczyła, że nie celowała w katedrę. Utrzymywała, że Francuzi urządzili na jej wieżach punkt obserwacyjny, z którego kierowano ogniem artylerii, a w pobliżu ustawili baterie. Dlatego świątynia miała stać się uprawnionym celem. Francuzi stanowczo temu zaprzeczali. Według ich relacji nad katedrą powiewała flaga Czerwonego Krzyża, a we wnętrzu leżeli ranni Niemcy.

Pożar katedry nastąpił niecały miesiąc po tym, jak Niemcy zniszczyli Lowanium ze słynną biblioteką uniwersytecką. Dla opinii publicznej we Francji, Wielkiej Brytanii i w krajach neutralnych oba wydarzenia stały się dowodem, że Niemcy prowadzą wojnę z samą kulturą europejską. Protestowali artyści, uczeni i duchowni z wielu krajów. Francuski pisarz Romain Rolland poświęcił zniszczeniu katedry głośny artykuł, w którym mówił o zbrodni przeciw dziedzictwu całej ludzkości. Nazwa „Reims” (w ówczesnej angielskiej pisowni „Rheims”) zaczęła funkcjonować w propagandzie sprzymierzonych jako symbol niemieckiego barbarzyństwa. Wizerunek płonącej katedry trafiał na plakaty, pocztówki i ilustracje w gazetach na całym świecie.

Cztery lata pod ostrzałem

19 września 1914 roku był dopiero początkiem. Reims pozostało miastem frontowym do jesieni 1918 roku, a ruiny katedry były ostrzeliwane wielokrotnie, mimo apeli papieża Benedykta XV. Szczególnie ciężki ostrzał spadł na miasto wiosną 1917 roku. Według francuskich wyliczeń w katedrę trafiło w czasie wojny blisko 300 pocisków. Pod koniec wojny budowla stała w ruinie: bez dachu, z uszkodzonymi sklepieniami, okaleczonymi rzeźbami i zniszczonymi witrażami. Mimo to jej mury i wieże przetrwały.

Odbudowa

Po wojnie rozważano pozostawienie ruin jako pomnika wojennych zniszczeń, ale zwyciężyła decyzja o odbudowie. Prace rozpoczęły się w 1919 roku pod kierunkiem architekta Henriego Deneux. Znaczną część kosztów pokryły dary z zagranicy, przede wszystkim od amerykańskiego filantropa Johna D. Rockefellera Jr. Nową więźbę dachową Deneux zaprojektował z lekkich, prefabrykowanych elementów z żelbetu, które nie mogły już spłonąć.

W lipcu 1938 roku, w obecności prezydenta Francji Alberta Lebruna, katedrę uroczyście przywrócono kultowi. Prace konserwatorskie trwały jednak jeszcze przez dziesięciolecia. Wiele okaleczonych rzeźb zastąpiono kopiami, a część zniszczonych witraży zastąpiły nowe, zaprojektowane w XX wieku przez współczesnych artystów, między innymi Marca Chagalla.

Znaczenie

Pożar katedry w Reims był jednym z najgłośniejszych wydarzeń pierwszych miesięcy wojny. Nie miał znaczenia wojskowego, ale ogromne znaczenie moralne i propagandowe. Umocnił we Francji przekonanie, że walczy ona o przetrwanie własnej cywilizacji, a za granicą szkodził wizerunkowi Niemiec, zwłaszcza w neutralnych Stanach Zjednoczonych. Dziś ślady ognia są wciąż widoczne na kamieniach katedry, a uśmiechnięty anioł należy do najsłynniejszych rzeźb Francji.