Niemcy niszczą Lowanium
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 26 sierpnia 1914
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Belgia, Niemcy, zbrodnie wojenne
W nocy z 25 na 26 sierpnia 1914 roku niemieccy żołnierze zaczęli palić i plądrować Lowanium (niderl. Leuven, fr. Louvain), belgijskie miasto uniwersyteckie położone kilkanaście kilometrów na wschód od Brukseli. Przez kilka następnych dni zabijali mieszkańców, grabili domy i wypędzali ludność. Spłonęła wtedy biblioteka Katolickiego Uniwersytetu w Lowanium, jeden z najcenniejszych księgozbiorów Europy. Brytyjska chronologia wojny umieszcza zniszczenie miasta pod datą 26 sierpnia, choć pożary i zabójstwa zaczęły się już poprzedniego wieczoru i trwały jeszcze kilka dni.
Miasto pod okupacją
Armia belgijska opuściła Lowanium 18 sierpnia, w czasie odwrotu do Antwerpii. Następnego dnia do miasta weszły wojska niemieckie. Mieszkańcy nie stawiali oporu. Przez kilka dni w Lowanium mieściła się kwatera główna niemieckiej 1 Armii, a w mieście stacjonowało, według szacunków, około 15 tysięcy żołnierzy. Niemcy wzięli zakładników spośród władz miejskich, sędziów i profesorów uniwersytetu. Kazali też mieszkańcom zostawiać na noc otwarte drzwi i oświetlone okna.
Za frontem panowała już wtedy atmosfera strachu. Niemieccy żołnierze, w dużej części świeżo zmobilizowani rezerwiści, wierzyli, że w Belgii strzelają do nich z ukrycia cywilni partyzanci, tzw. franktirerzy. W poprzednich dniach ta obsesja doprowadziła do masowych egzekucji cywilów w Andenne, Aarschot, Tamines i Dinant.
Noc z 25 na 26 sierpnia
25 sierpnia armia belgijska wykonała wypad z Antwerpii w kierunku Mechelen, co wywołało walki pod Mechelen i zamieszanie na tyłach Niemców. Wieczorem do Lowanium zaczęły napływać niemieckie oddziały, a w ciemności padły strzały. Historycy uważają dziś, że niemieccy żołnierze, wystraszeni fałszywym alarmem o natarciu przeciwnika, ostrzelali po prostu własne oddziały. Niemcy uznali jednak, że zaatakowali ich mieszkańcy miasta.
Tej nocy dyscyplina w niemieckich oddziałach się załamała. Żołnierze strzelali do cywilów i zabijali ich bagnetami, podpalali domy i wyciągali mieszkańców na ulice. Około 23.30 wtargnęli do dawnej Hali Sukienników z XIV wieku, w której mieściła się biblioteka uniwersytecka, i podłożyli ogień. W ciągu kilku godzin budynek i jego zbiory obróciły się w popiół, a pożar tlił się jeszcze przez wiele dni. Ogień strawił także dach gotyckiej kolegiaty św. Piotra.
Zabójstwa i podpalenia trwały przez kolejną dobę. Potem Niemcy wypędzili z Lowanium większość z około 42 tysięcy mieszkańców, a miasto przez kilka dni było systematycznie rabowane. Żołnierze wynosili z domów pieniądze, srebro i wino, a tych, którzy stawiali opór lub nie rozumieli rozkazów, zabijano. Około 1500 osób, w tym kobiety i dzieci, wywieziono w wagonach bydlęcych do Niemiec, do obozu w Munster, gdzie część z nich przetrzymywano do stycznia 1915 roku.
Bilans
Według ustaleń historyków w Lowanium zginęło 248 cywilów. Spłonęło około 1100 budynków, czyli według różnych wyliczeń od jednej szóstej do ponad jednej piątej zabudowy miasta. Ocalał gotycki ratusz, bo mieścił się w nim niemiecki sztab.
Największą stratą dla kultury był pożar biblioteki. Dane o jej zbiorach różnią się w zależności od źródła. Najczęściej mówi się o około 230 tysiącach tomów, choć niektóre szacunki sięgają 300 tysięcy. Spłonęło też kilkaset średniowiecznych rękopisów i kilkaset inkunabułów, czyli najstarszych książek drukowanych przed 1501 rokiem. Zbiory gromadzono od XVII wieku i nie dało się ich odtworzyć.
Niemieckie wyjaśnienia
Władze niemieckie przedstawiły zniszczenie miasta jako karę za zdradziecki atak mieszkańców na żołnierzy. Pruskie ministerstwo wojny zebrało zeznania oficerów i żołnierzy, którzy twierdzili, że strzelano do nich z okien i dachów. Nie znaleziono jednak żadnych dowodów na zorganizowany opór ludności, a broń prywatną mieszkańcy musieli oddać już na początku sierpnia. Współcześni historycy, m.in. John Horne i Alan Kramer, uważają, że źródłem tragedii była panika niedoświadczonych żołnierzy, strzelanina między własnymi oddziałami i powszechna wiara w cywilnych partyzantów.
Zniszczenie biblioteki naruszało też konwencję haską z 1907 roku. Niemcy ją podpisały, a konwencja nakazywała oszczędzać budynki służące religii, sztuce i nauce.
Oburzenie świata
Wiadomość o spaleniu Lowanium wstrząsnęła opinią publiczną w państwach sprzymierzonych i neutralnych. Brytyjski premier Herbert Henry Asquith pisał, że to najgorsza rzecz, jakiej dotąd dopuścili się Niemcy, i porównywał ją do okrucieństw wojny trzydziestoletniej. Prasa brytyjska i francuska przedstawiała Niemców jako nowych Hunów, barbarzyńców niszczących europejską kulturę. Przydomek ten, którym posłużył się wcześniej sam cesarz Wilhelm II, wzywając w 1900 roku żołnierzy wysyłanych do Chin do bezwzględności, na stałe wszedł do alianckiej propagandy. Wydarzenia w Lowanium stały się jednym z symboli tego, co nazwano gwałtem na Belgii, i poważnie zaszkodziły Niemcom w oczach państw neutralnych, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych.
W październiku 1914 roku 93 niemieckich uczonych, pisarzy i artystów podpisało odezwę do „świata kultury”, w której zaprzeczali zarzutom i bronili postępowania armii. Rektor uniwersytetu w Lowanium, Paulin Ladeuze, powiedział później, że w Lowanium Niemcy zdyskwalifikowały się jako naród myślicieli.
Polskim czytelnikom zniszczenie Lowanium może przypominać los Kalisza, który Niemcy spalili i ostrzelali na początku sierpnia 1914 roku. Oba miasta padły ofiarą tej samej obsesji na punkcie cywilnych strzelców. Więcej o Kaliszu piszemy w artykule Pierwsze walki na granicy Królestwa Polskiego.
Odbudowa biblioteki
Uniwersytet wznowił działalność w 1919 roku. Traktat wersalski zobowiązał Niemcy do przekazania Lowanium rękopisów, inkunabułów, książek i map odpowiadających liczbą i wartością tym, które spłonęły. Księgozbiór odtwarzano także dzięki darom z całego świata.
Nowy gmach biblioteki powstał dzięki Amerykanom. Zbiórkę pieniędzy prowadził specjalny komitet, a ogromną rolę odegrał Herbert Hoover, w czasie wojny organizator pomocy żywnościowej dla okupowanej Belgii, a później prezydent Stanów Zjednoczonych. Datki przekazywały amerykańskie uczelnie i szkoły. Budynek w stylu flamandzkiego renesansu zaprojektował amerykański architekt Whitney Warren. Budowa trwała od 1921 do 1928 roku, a uroczyste otwarcie odbyło się 4 lipca 1928 roku, w dniu święta niepodległości Stanów Zjednoczonych. Historia zatoczyła jednak koło: w maju 1940 roku, w czasie kolejnej niemieckiej inwazji, biblioteka w Lowanium znów spłonęła.