TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek bitwy pod Gheluvelt

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
29 października 1914
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Bitwa pod Gheluvelt
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Niemcy, Belgia, Douglas Haig

29 października 1914 roku o świcie, w gęstej mgle, niemiecka piechota uderzyła na brytyjskie pozycje przy skrzyżowaniu dróg pod wsią Gheluvelt, na wschód od Ypres. Tym dniem brytyjska nomenklatura rozpoczyna bitwę pod Gheluvelt, drugi i najbardziej krytyczny etap pierwszej bitwy pod Ypres. Niemcy zdobyli skrzyżowanie i zadali ciężkie straty najlepszym batalionom brytyjskiej gwardii. Była to jednak tylko przygrywka. Za ich linią kończyło właśnie koncentrację nowe zgrupowanie uderzeniowe generała Maxa von Fabecka, które 30 października ruszyło do natarcia na południowy wschód od Ypres.

Grupa Fabecka

Pięć dni wcześniej zakończyła się bitwa pod Langemarck. Nowe niemieckie korpusy rezerwowe nie zdołały przełamać frontu na północ i wschód od Ypres, a nad Yser Belgowie zaczęli zalewać nizinę. Szef niemieckiego sztabu generalnego, generał Erich von Falkenhayn, postanowił uderzyć gdzie indziej. 27 października przyjechał do kwatery 6 Armii księcia Ruprechta Bawarskiego i uzgodnił plan natarcia na odcinku od Gheluvelt po Messines. Miała je przeprowadzić nowa grupa armijna pod dowództwem generała Maxa von Fabecka, dotychczasowego dowódcy wirtemberskiego XIII Korpusu.

Fabeck otrzymał XV Korpus generała Bertholda von Deimlinga, II Korpus Bawarski, wirtemberską 26 Dywizję i 6 Bawarską Dywizję Rezerwową, a do tego około 260 ciężkich dział. Jego pierwszymi celami były wieś Zandvoorde i grzbiet Messines, a dalej wzgórze Kemmel. Stamtąd Niemcy mogliby odciąć wszystkie wojska sprzymierzone w Ypres i na północ od niego. Wieczorem 29 października koncentracja była zakończona. Pięć świeżych dywizji podeszło nocą na kilkaset metrów od frontu i nikt ich nie zauważył. Brytyjski wywiad dowiedział się o nich z przesłuchań jeńców dopiero 1 listopada.

Skrzyżowanie pod Gheluvelt

Wieś Gheluvelt, dziś Geluveld, leżała na grzbiecie, około 9 kilometrów na wschód od Ypres, przy drodze z Menin do Ypres. Około półtora kilometra na południowy wschód od niej droga ta krzyżowała się z drogą z Kruiseik do Poezelhoek i Beselare. Było to miejsce styku dwóch brytyjskich dywizji. Na południe od drogi stał 1 Batalion Grenadier Guards z 7 Dywizji, na północ od niej, na prawym skrzydle 1 Dywizji, 1 Batalion Coldstream Guards, wzmocniony kompanią Black Watch. Po tygodniach walk Coldstream liczył zaledwie około 350 ludzi i nie był w stanie obsadzić całego przydzielonego mu odcinka. Okopy były wąskie i głębokie, rozrzucone w krótkich odcinkach, bez rowów łączących. Przed nimi rozciągnięto tylko jeden drut z puszkami wypełnionymi kamykami, które miały grzechotać przy dotknięciu.

Brytyjczycy zostali ostrzeżeni, że o 5.30 rano Niemcy prawdopodobnie zaatakują Gheluvelt. Z niejasnych powodów spodziewano się jednak uderzenia od południa, od Kruiseik, a nie wzdłuż drogi.

Atak we mgle

Dokładnie o 5.30, w gęstej mgle, trzy bataliony bawarskiego 16 Rezerwowego Pułku Piechoty uderzyły wzdłuż drogi z Menin i na północ od niej. Był to pułk młodych ochotników, zwany od nazwiska dowódcy pułkiem Lista, który szedł do boju po raz pierwszy. Służył w nim Adolf Hitler. Obok Bawarczyków nacierała 54 Dywizja Rezerwowa z XXVII Korpusu Rezerwowego. Niemcy podeszli na 50 metrów, zanim ich zauważono. Brytyjczycy otworzyli ogień, ale co najmniej dwa karabiny maszynowe się zacięły, a część naboi okazała się za duża do komór karabinów. Artyleria nie pomogła, bo miała zaledwie około dziewięciu pocisków na działo i rozkaz strzelania do niemieckich baterii, a nie do piechoty. Niemcy wdarli się w linię przy drodze, skręcili na północ i do 6.30 wyłapali kompanię Black Watch i dwie kompanie Coldstream, okop po okopie.

Grenadierzy na południe od drogi, w niżej położonych okopach, zasłonięci domami i ogrodami, niczego nie widzieli ani nie słyszeli. Około 6.45 uznano ostrzeżenie za fałszywy alarm, a dowódca brygady odesłał do odwodu dwa bataliony, które w nocy przysłał Grenadierom na wsparcie. Pół godziny później na Grenadierów spadł ciężki ostrzał, a zaraz potem niemiecka piechota, która przez wyrwę przy drodze zaszła ich z flanki i od tyłu. Batalion został zepchnięty na zachód i okopał się w rowie przed Gheluvelt. Stracił tego dnia 470 ludzi, w tym dowódcę, który ranny dostał się do niewoli. Wieczorem liczył 5 oficerów i niespełna 200 żołnierzy. Po 10 rano ten sam los spotkał resztę Coldstream i drugą kompanię Black Watch. Niemcy zaatakowali je z flanki i od tyłu, a trzystu gwardzistów i górali zostało zabitych lub wziętych do niewoli niemal co do jednego. Coldstream liczył wieczorem około 80 ludzi.

Kontrataki

Wiadomości o klęsce docierały do sztabów powoli, bo z linią frontu nie było łączności telefonicznej. O 9.30 dowódca 1 Dywizji, generał Samuel Lomax, postanowił odzyskać skrzyżowanie kontratakiem 3 Brygady, a generał Douglas Haig, dowódca I Korpusu, dołożył dwa bataliony ze swojego odwodu. Bataliony Queen’s, South Wales Borderers i Welch, wsparte przez Gloucestershire, Irish Guards i posiłki z 7 Dywizji, szły pod ciężkim ostrzałem, mijając tłumy rannych i maruderów na drodze z Menin. Odzyskały prawie wszystkie utracone okopy, ale nie samo skrzyżowanie. Około 16, gdy zapadał zmrok, a odwodów już nie było, generałowie postanowili przerwać kontratak i okopać się. O zmierzchu spadł ulewny deszcz. Wycofujący się 2 Batalion Scots Guards dostał się jeszcze pod ogień własnych oddziałów, które wzięły go za Niemców.

Nocą Brytyjczycy kopali nową linię okopów, około 800 metrów przed skrzyżowaniem zajętym przez Niemców. Stąd Niemcy mogli teraz atakować Gheluvelt pod osłoną artylerii, której obserwatorzy mieli dobry widok z grzbietu. Haig miał rano w odwodzie cztery brygady, a wieczorem nie miał już ani jednej nienaruszonej. Tego samego wieczoru dowódcy 1 i 2 Dywizji, generałowie Lomax i Charles Monro, uzgodnili w zamku Hooge, gdzie mieli kwatery, że jeśli linia pod Gheluvelt pęknie, 2 Dywizja uderzy na skrzydło Niemców od północy, z lasu Polygon. Haig zatwierdził ten plan.

Na północy francuski IX Korpus generała Pierre’a Dubois nacierał przez cały dzień na Passendale, ale niewiele zyskał. Mimo to marszałek John French nie zdawał sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Wieczorem zameldował do Londynu, że kontrataki się powiodły, a sukces, jeśli zostanie wykorzystany, może przynieść rozstrzygnięcie, i rozkazał kontynuować natarcie następnego dnia.

30 października: Zandvoorde i Hollebeke

Rano 30 października, w pochmurny, mglisty dzień, ruszyło natarcie grupy Fabecka. Przed atakiem niemiecka ciężka artyleria ostrzelała pozycje brytyjskie od Gheluvelt po Messines. Główny cios spadł na Zandvoorde, wieś na niskim grzbiecie na południe od Gheluvelt, bronioną przez brygadę kawalerii gwardii przybocznej (Household Cavalry) z 3 Dywizji Kawalerii generała Juliana Bynga. Pociski rozrywały płytkie okopy, a potem na kawalerzystów ruszyła niemiecka 39 Dywizja i trzy bataliony strzelców. Dwa szwadrony, jeden z 1 i jeden z 2 Pułku Life Guards, zostały okrążone i wybite niemal do nogi. Do południa Zandvoorde było w rękach niemieckich.

Wyrwę zamknęły w ostatniej chwili bataliony zebrane przez generałów Edwarda Bulfina i lorda Cavana, które okopały się na północny zachód od Zandvoorde. Dalej na południe II Korpus Bawarski zepchnął brytyjską kawalerię spod Hollebeke. Około 14.30 szwadron dragonów opuścił park tamtejszego zamku. Niemcy stanęli około pięciu kilometrów od Ypres. Natarcie na samo Gheluvelt się jednak nie powiodło, choć generał Deimling osobiście poszedł do pierwszej linii, by zachęcać żołnierzy. Na grzbiecie Messines wirtemberska 26 Dywizja ugrzęzła przed umocnionymi wioskami.

Wieczorem sytuacja Brytyjczyków była bardzo poważna. Haig mógł, jak mówiono wtedy w sztabach, tylko „łatać dziury” w linii, a jego odwody niemal się wyczerpały. Generał Dubois przysłał do Zillebeke francuskie bataliony pod dowództwem generała Moussy’ego, a w nocy generał Ferdinand Foch przyjechał do kwatery Frencha w Saint-Omer i obiecał kolejne posiłki. Nikt po stronie aliantów nie wiedział jeszcze, że naprzeciw nich stoi pięć świeżych dywizji niemieckich. Niemieckim żołnierzom zapowiedziano tymczasem, że następnego dnia ich atak będzie oglądał sam cesarz.