TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek oblężenia Al-Kutu

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
7 grudnia 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Oblężenie Al-Kutu
Tagi:
Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania

7 grudnia 1915 roku wojska osmańskie pułkownika Nureddina Beja zaczęły zamykać pierścień wokół Al-Kutu nad Tygrysem. Według brytyjskiej historii oficjalnej (Moberly) tureckie siły ocenione na dywizję z ośmioma działami okopały się na prawym brzegu, na północny zachód od miasta. Na lewym brzegu, również od północnego zachodu, stało około 1500 żołnierzy z działami, a kilka kilometrów w górę rzeki większa część dwóch dywizji. Przez cały dzień tureckie działa ostrzeliwały miasto. Tego dnia Nureddin przysłał generałowi Charlesowi Townshendowi list z wezwaniem do kapitulacji. Moberly odnotowuje krótko, że możliwa była tylko jedna odpowiedź. Ten dzień uważa się zwykle za początek oblężenia, które trwało prawie pięć miesięcy.

Pierwszy dzień

Po południu tureccy piechurzy, wykorzystując martwe pole, doszli pod osłoną silnego ostrzału do rowu nawadniającego około 400 metrów na północny wschód od fortu, najbardziej wysuniętego punktu brytyjskiej obrony. Ostrzał fortu kosztował tego popołudnia 30 zabitych i rannych. Wieczorem Townshend zameldował generałowi Johnowi Nixonowi, że jego pozycję obeszła od południa turecka dywizja, która przeprawiła się przez kanał Szatt al-Hajj kilka kilometrów od miasta, prawdopodobnie by odciąć drogę w dół rzeki. Według meldunku z 14 grudnia Turków było wokół miasta około 12 tysięcy z 33 działami. Pod Al-Kutem stały wciąż te same cztery dywizje, które walczyły pod Ktezyfonem: 35, 38, 45 i 51. Nowa 52 Dywizja dopiero nadciągała.

Garnizon był już sam. Dzień wcześniej, 6 grudnia, brygada kawalerii przeszła na prawy brzeg i ruszyła w dół rzeki do Ali al-Gharbi. Arabowie szli za nią krok w krok, ale kawalerzystom udało się przejść. Rano 7 grudnia odleciały dwa ostatnie sprawne samoloty, dla których w mieście nie było części zamiennych. Townshend usiłował jeszcze postawić most w lepszym miejscu, wyżej na rzece. Pod osłoną kompanii pułku Oxfordshire i Buckinghamshire, przewiezionej na drugi brzeg na barce, saperzy zbudowali do wieczora około 120 metrów mostu.

Po co bronić Al-Kutu

Oblężenie zaczęło się w atmosferze sporu. 6 grudnia Townshend, przekonany, że odsiecz za dwa miesiące oznacza zgubę dywizji, zaproponował Nixonowi, by pozwolić mu się wycofać do Ali al-Gharbi. Nixon się nie zgodził. Odpisał, że odwrót otworzyłby Turkom drogę wzdłuż Szatt al-Hajj i źle wpłynąłby na nastroje w regionie, a obrona Al-Kutu wiąże przeważające siły nieprzyjaciela. Obiecał też, że posiłki w ciągu tygodnia staną w Szejk Saad i Ali al-Gharbi. O czwartej rano 7 grudnia Townshend odpowiedział, że to zmienia jego położenie i że zostaje. Dodał, że zna z historii los wojsk zamykających się w twierdzach. Tego samego dnia sztab generalny w Indiach doszedł do wniosku, że lepiej byłoby Al-Kut ewakuować, ale decyzję zostawiono Nixonowi.

Po odejściu kawalerii w mieście zostało 11 607 żołnierzy, w tym 2851 brytyjskich szeregowców i podoficerów i 8230 indyjskich, oraz około 3500 indyjskich pomocników taborowych i innych cywilów zatrudnionych przy wojsku. Townshend miał 43 działa. Sam liczył, że ma około 9 tysięcy walczących, a piechoty tylko 5–6 tysięcy. Brytyjskie bataliony były, jak pisał, „szkieletami”, a w batalionach indyjskich brakowało brytyjskich oficerów. Do tego dochodziło ponad 6 tysięcy mieszkańców miasta.

Turcy na razie nie śpieszyli się do szturmu. Posuwali się tak daleko, jak pozwalał ogień brytyjskich dział, okopywali się i podchodzili sapami. Pierwsze poważne ataki przyszły w kolejnych dniach. 9 grudnia Turcy odepchnęli od mostu oddział 67 Pułku Pendżabskiego, a w nocy brytyjscy ochotnicy wysadzili most. Do 13 grudnia odparto kilka natarć na północną linię obrony. Garnizon nie spodziewał się, że czeka go blisko pięć miesięcy oblężenia.