Początek pierwszej próby odsieczy Al-Kutu
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 4 stycznia 1916
- Autor:
- Natalia
4 stycznia 1916 roku z obozu w Ali al-Gharbi nad Tygrysem wyruszyła w górę rzeki straż przednia wojsk, które miały uwolnić oblężony Al-Kut. Prowadził ją generał major George Younghusband. Miał pod sobą 7 Dywizję, 6 Brygadę Kawalerii i trzy nowe kanonierki rzeczne, razem według brytyjskiej historii oficjalnej (Moberly) około 13 300 walczących: około 9900 piechurów, 1340 kawalerzystów, 36 dział i 52 karabiny maszynowe. Reszta wojsk generała Fentona Aylmera, nazwanych Korpusem Tygrysu, miała dołączyć za kilka dni. Tak zaczęła się pierwsza z trzech prób przyjścia z pomocą dywizji generała Charlesa Townshenda, oblężonej w Al-Kucie od początku grudnia.
Wyścig z czasem
Aylmer, dotąd generał adiutant w kwaterze głównej armii w Indiach, dostał 8 grudnia od dowódcy wojsk w Mezopotamii, generała Johna Nixona, rozkaz pokonania Turków nad Tygrysem i uwolnienia Townshenda. 12 grudnia objął dowództwo w Al-Amarze. Jego wojsko dopiero się zbierało. Dwie dywizje indyjskie, które opuściły Francję, przypływały do Basry partiami, bez ładu, często bez koni, wozów i sztabów, a na rzece brakowało parowców, by przewieźć je dalej. W połowie grudnia Aylmer ocenił, że nie można liczyć, by Townshend wytrzymał dłużej niż do 15 stycznia, i zaproponował, by ruszyć 3 stycznia z tym, co uda się zebrać, choćby z jedną dywizją i brygadą kawalerii. Nixon się zgodził. 29 grudnia przysłał mu rozkaz: celem pierwszym jest odsiecz dla Al-Kutu, dalej, ku Bagdadowi, na razie nie iść.
Z Al-Kutu przychodziły niepokojące wieści. Po wigilijnym szturmie Townshend meldował, że od początku oblężenia stracił ponad 1700 ludzi i że po „niezadowalających incydentach” w batalionach indyjskich zależy mu na szybkiej odsieczy. Aylmer wolałby iść całym korpusem naraz, metodycznie, i pisał Townshendowi, że pośpiech oznacza nieuchronnie gorszą organizację. Nixon przyznał mu rację, a 1 stycznia Townshend odpowiedział, że o natychmiastową pomoc straży przedniej poprosi tylko w ostateczności, bo Turcy, zaniepokojeni nadejściem odsieczy, zamieniają oblężenie w blokadę. Aylmer przyjechał do Ali al-Gharbi 1 stycznia i odłożył wymarsz o jeden dzień, do 4 stycznia, bo straż przednia wciąż nie była gotowa.
Wojsko sklecone w pośpiechu
Do 3 stycznia w Ali al-Gharbi zebrało się 16 batalionów piechoty, 17 szwadronów kawalerii i 42 działa. Brytyjski historyk oficjalny nie ukrywa, że było to wojsko pozbawione spoistości. Aylmer nie miał prawdziwego sztabu korpusu, a sztab 7 Dywizji jeszcze nie dotarł do Mezopotamii, więc oba sklecono z oficerów, jacy byli pod ręką. Trzy brygady tworzące dywizję nigdy wcześniej nie walczyły razem. Jedną z nich, 28 Brygadą, dowodził od niedawna generał George Kemball, dotąd szef sztabu Nixona, bo Younghusband awansował na dowódcę dywizji. Taboru lądowego prawie nie było, więc wojsko musiało trzymać się rzeki i statków. Mostów pontonowych brakowało. Służby medyczne, liczone według przedwojennych norm, wystarczały dla mniej więcej jednej trzeciej sił. Duży transport zaopatrzenia medycznego został przez pomyłkę w Basrze i dotarł na front kilka tygodni za późno.
Żołnierze z Francji, przetrzebieni we Flandrii i uzupełnieni rekrutami, nawykli do walki pod osłoną potężnej artylerii, jakiej w Mezopotamii nie było. Część z nich uważała nowy front za drugorzędny, a Hindusi żałowali, że nie wracają do domu. Między „szkołą francuską” a „szkołą mezopotamską” zrodziła się, jak pisze Moberly, niepotrzebna niechęć. Nixon i Aylmer znali te braki, ale obaj uważali, że Townshenda trzeba ratować bez zwłoki.
Pierwszy dzień marszu
Rano 4 stycznia gwałtowna wichura z południowego wschodu uszkodziła łodzie przeprawowe i opóźniła wymarsz do 10.45. Wojska szły obu brzegami: na prawym kolumna Kemballa z 28 Brygadą, na lewym 35 Brygada generała G. B. H. Rice’a, a za nią odwód z 19 Brygadą i ciężką artylerią. Kawaleria osłaniała lewe skrzydło na prawym brzegu, a środkiem rzeki, równo z piechotą, płynęły kanonierki i statki z zapasami. Opór stawiły tylko dwa szwadrony tureckiej jazdy i dwustu–trzystu Arabów na prawym brzegu, których kawaleria łatwo odpędziła. Do 14.30 kolumny przeszły zaplanowane około 14 kilometrów i rozbiły obóz. 5 stycznia doszły do wschodniego krańca zakola Musandaq, kilka kilometrów przed tureckimi okopami pod Szejk Saad.
Tymczasem Turcy też ruszyli. Townshend widział wieczorem 3 stycznia, jak duże kolumny, ocenione na dwie dywizje, schodzą lewym brzegiem w dół rzeki, a 4 i 5 stycznia donosił, że obozy wroga nad Al-Kutem opustoszały. Według niemieckiego oficera Hansa von Kieslinga dowódca wojsk osmańskich nad Tygrysem, Nureddin Bej, korzystając z nieobecności feldmarszałka Colmara von der Goltza, który wyjechał do Persji, postanowił zostawić pod Al-Kutem tylko niewielkie siły, a większość wojsk wysłać naprzeciw odsieczy. Brytyjczycy przeceniali zresztą liczebność przeciwnika: sztab Nixona szacował wojska osmańskie w okolicach Al-Kutu i niżej na ponad 25 tysięcy karabinów, podczas gdy Kiesling podaje w drugiej połowie grudnia około 20 tysięcy. 6 stycznia straż przednia Younghusbanda natknęła się na okopy pod Szejk Saad.