TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek „plagi Fokkerów”

Kategoria:
Wojsko
Front:
Front zachodni
Data:
1 października 1915
Autor:
Natalia
Tagi:
Niemcy, lotnictwo, Royal Flying Corps, Francja

Na początku października 1915 roku, gdy pod Loos dogasała jesienna ofensywa Brytyjczyków, lotnicy Royal Flying Corps coraz częściej spotykali nad niemieckimi liniami nowego przeciwnika: mały jednopłatowy myśliwiec Fokker E.I, nazywany przez Niemców Eindeckerem, czyli „jednopłatowcem”. Brytyjska historia oficjalna lotnictwa, The War in the Air, pisze, że wpływ tych maszyn zaczął być odczuwalny „pod koniec bitwy pod Loos, w październiku 1915 roku”, i że utrzymały one przewagę mniej więcej do maja 1916 roku. Ten okres przeszedł do historii jako „plaga Fokkerów” (ang. Fokker Scourge), w polskiej literaturze nazywana też „biczem Fokkera”. Data 1 października jest umowna. Żadne pojedyncze wydarzenie tego dnia nie rozpoczęło niemieckiej przewagi, która narastała stopniowo od lata, a sam termin ukuła brytyjska prasa dopiero w 1916 roku.

Karabin, który strzelał przez śmigło

Przewaga Fokkera nie wynikała z osiągów samolotu, lecz z uzbrojenia. Lotnicy obu stron od 1914 roku szukali sposobu, by strzelać prosto przed siebie, w kierunku lotu, tak jak celuje się całym samolotem. Przeszkodą było śmigło umieszczone z przodu. Francuski pilot Roland Garros wiosną 1915 roku zamontował na swoim Morane-Saulnierze L karabin maszynowy strzelający przez śmigło, a łopaty osłonił stalowymi klinami, od których odbijały się trafiające w nie pociski. W kwietniu zestrzelił w ten sposób trzy niemieckie samoloty, ale 18 kwietnia sam musiał lądować po niemieckiej stronie frontu i jego maszyna, mimo próby spalenia, wpadła w ręce Niemców.

Niemieckie władze lotnicze poleciły kilku wytwórniom skopiować francuskie rozwiązanie. Zakłady holenderskiego konstruktora Antona Fokkera, pracującego dla Niemiec, poszły dalej i zbudowały prawdziwy synchronizator: mechanizm napędzany przez silnik zwalniał spust karabinu tylko wtedy, gdy przed lufą nie było łopaty śmigła. Fokker przypisywał potem ten wynalazek sobie, ale według części badaczy zaprojektował go inżynier jego firmy, Heinrich Lübbe. Urządzenie zamontowano na lekkim jednopłatowcu wzorowanym na francuskim Morane-Saulnierze. W maju i czerwcu 1915 roku Fokker pokazał go niemieckim lotnikom, a latem pierwsze egzemplarze trafiły do jednostek na froncie, po jednym lub dwa do eskadr rozpoznawczych.

Immelmann i Boelcke

Za początek „plagi” Brytyjczycy uważają zwykle 1 sierpnia 1915 roku. Tego ranka brytyjskie samoloty zbombardowały lotnisko Feldflieger-Abteilung 62 pod Douai. Za nimi wystartowali dwaj piloci tej eskadry, Oswald Boelcke i Max Immelmann. Boelckemu zaciął się karabin, ale Immelmann dopadł i zmusił do lądowania jeden z bombowców, samotnie pilotowany i bez obserwatora. Było to jego pierwsze zwycięstwo. Kilka tygodni wcześniej pierwsze, choć niepotwierdzone, sukcesy na Fokkerze odniósł w lipcu nad francuskimi liniami porucznik Kurt Wintgens.

Jesienią obaj piloci z Douai byli już bohaterami niemieckiej prasy. Immelmanna nazywano „orłem z Lille”. Brytyjska historia oficjalna odnotowuje, że 10 października zgłosił swoje czwarte zwycięstwo, nad brytyjskim samolotem fotografującym niemieckie pozycje pod Lille. Fokkerowcy krążyli wysoko nad własnymi liniami, czekali na przelatujące samoloty rozpoznawcze i spadali na nie z góry, najchętniej od strony słońca. Po jednej długiej serii kontynuowali lot nurkowy poza zasięg ognia, a potem wznosili się do kolejnego ataku. Immelmann upowszechnił przy tym manewr, który do dziś nosi jego imię, zawrót łączący wznoszenie ze zmianą kierunku.

Przewaga większa w głowach niż w liczbach

Fokkerów nie było wiele. Pod koniec lipca na całym froncie latało ich około piętnastu, w grudniu około czterdziestu. Niemieckie dowództwo zakazało im przelatywać nad liniami nieprzyjaciela, by tajemnica synchronizatora nie wpadła w ręce aliantów. Według zestawień opartych na niemieckich danych piloci Fokkerów zgłosili w drugiej połowie 1915 roku nie więcej niż 28 zwycięstw, w dużej części nad samolotami francuskimi, a około połowę z nich odnieśli Immelmann i Boelcke. Rosnące straty brytyjskie miały zresztą także inne przyczyny, między innymi coraz śmielsze działania niemieckich samolotów dwumiejscowych i coraz większą liczbę brytyjskich maszyn na froncie. Brytyjska historia oficjalna przyznała później, że moralny efekt Fokkera był „znacznie większy, niż uzasadniały to jego rzeczywiste sukcesy”. Już w październiku dowództwo RFC we Francji, od sierpnia kierowane przez pułkownika Hugh Trencharda, z niepokojem odnotowywało, że część pilotów unika walki.

Alianci nie mieli na razie odpowiedzi. Najliczniejszy brytyjski samolot, dwumiejscowy B.E.2c, był stabilny i dobry do obserwacji, ale powolny, a jego obserwator siedział z przodu, otoczony skrzydłami i rozpórkami, i nie mógł swobodnie strzelać. Inne maszyny miały karabiny Lewis zasilane z bębnów, które w walce trzeba było wymieniać, podczas gdy Fokker strzelał z karabinu zasilanego taśmą.

Zima przyniosła największe straty. 14 stycznia 1916 roku dowództwo RFC nakazało, by każdy samolot rozpoznawczy leciał w eskorcie co najmniej trzech innych maszyn w zwartym szyku, co zapoczątkowało loty w formacji. W Wielkiej Brytanii sprawa stała się polityczna, a w parlamencie mówiono, że lotnicy na przestarzałych samolotach, „mięsie dla Fokkerów”, są raczej mordowani niż zabijani. Niemiecką przewagę złamały dopiero nowe alianckie myśliwce: francuski Nieuport 11, skupiony w eskadrach myśliwskich w czasie bitwy pod Verdun, oraz brytyjskie Airco DH.2 i F.E.2b, które pojawiły się na froncie zimą i wiosną 1916 roku.