Rezolucja Koła Polskiego
- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 28 maja 1917
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Polska, Galicja, Austro-Węgry
28 maja 1917 roku w sali Rady Miejskiej w krakowskim Pałacu Wielopolskich zebrali się niemal wszyscy polscy parlamentarzyści z Galicji: posłowie do austriackiej Rady Państwa i do lwowskiego Sejmu Krajowego. To wspólne zgromadzenie, nazywane Polskim Kołem Sejmowym, przyjęło rezolucję, która zaczynała się od słów: „Polskie Koło Sejmowe stwierdza, że jedynym dążeniem narodu polskiego jest odzyskanie niepodległej zjednoczonej Polski z dostępem do morza i uznaje się solidarnym z tym dążeniem”. Dwanaście dni wcześniej, 16 maja, rezolucję tej samej treści uchwaliło Koło Polskie, klub polskich posłów w wiedeńskim parlamencie, i od niego rezolucja wzięła swoją nazwę. Po raz pierwszy od rozbiorów polscy posłowie w parlamencie jednego z państw zaborczych otwarcie postawili sobie za cel niepodległą Polskę złożoną z ziem wszystkich trzech zaborów.
Galicja po akcie 5 listopada
Jeszcze pół roku wcześniej większość polityków galicyjskich wiązała przyszłość Polski z monarchią habsburską. Liczyli na tak zwane rozwiązanie austro-polskie: połączenie Galicji z Królestwem Polskim pod berłem Habsburgów. Do tego obozu należał Naczelny Komitet Narodowy, powołany w sierpniu 1914 roku z inicjatywy Koła Polskiego, który patronował Legionom. Akt 5 listopada 1916 roku zapowiedział jednak Królestwo Polskie bez Galicji, zależne przede wszystkim od Niemiec. Na pocieszenie stary cesarz Franciszek Józef obiecał Galicji szeroką autonomię, tak zwane wyodrębnienie z austriackiej połowy monarchii. Projekt przygotowywał minister do spraw Galicji, historyk i konserwatysta Michał Bobrzyński. Prace ciągnęły się miesiącami, a po śmierci Franciszka Józefa nowy cesarz Karol I i rząd austriacki nie spieszyli się z ich zakończeniem.
Tymczasem sytuacja międzynarodowa zmieniała się szybko. W styczniu 1917 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson opowiedział się w Senacie za zjednoczoną, niepodległą i samodzielną Polską. W marcu upadł carat, a rosyjski Rząd Tymczasowy w odezwie do Polaków uznał prawo Polski do niepodległości. Na początku kwietnia poparła ją Wielka Brytania, a kilka dni później Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny. Obietnica Rosji dotyczyła wprawdzie tylko ziem, których Rosja nie kontrolowała, ale niepodległość przestała być hasłem garstki radykałów. Wobec takich deklaracji autonomia Galicji wyglądała na bardzo skromną zdobycz.
Front galicyjskiego austrofilstwa zaczął się sypać. Pod koniec kwietnia z prac nad wyodrębnieniem Galicji wycofali się narodowi demokraci. Na początku maja cesarz Karol z cesarzową Zytą odwiedził Kraków, ale wizyta, z którą Bobrzyński wiązał duże nadzieje, nie odmieniła nastrojów. Narzekano między innymi, że na powitalną mowę prezydenta miasta Juliusza Leo, wygłoszoną po polsku, monarcha odpowiedział po niemiecku.
Od Koła Polskiego do Koła Sejmowego
Przełom przyszedł ze strony ludowców. Na początku maja posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast” postanowili opuścić Naczelny Komitet Narodowy, a 6 maja uznali wyodrębnienie Galicji za nieaktualne. Powtórzyli to 14 maja na zebraniu Koła Polskiego i zażądali odejścia Bobrzyńskiego. Dwa dni później, 16 maja, Koło uchwaliło rezolucję zgłoszoną przez posła ludowego Włodzimierza Tetmajera. Tetmajer, malarz z podkrakowskich Bronowic, uwieczniony przez Stanisława Wyspiańskiego jako Gospodarz w „Weselu”, od 1911 roku zasiadał w parlamencie wiedeńskim. Własny projekt rezolucji postawił też przywódca socjalistów Ignacy Daszyński. Pisał w nim, że żadnych ulg w wojennych cierpieniach ani zmiany sposobu rządzenia w Galicji Polacy nie mogą uznać za rozwiązanie sprawy polskiej, „a tem mniej jako zapłaty za utratę nieśmiertelnego prawa narodu polskiego do wolności i niepodległości”.
Po uchwale z 16 maja Bobrzyński postanowił ustąpić. Aby ostudzić nastroje, przywódca ludowców Wincenty Witos zaproponował, by ostateczną decyzję podjęło szersze grono, czyli Koło Sejmowe, zgromadzenie wszystkich polskich parlamentarzystów z Galicji. Zwołano je do Krakowa na 28 maja. Według historyka Damiana Szymczaka, autora pracy o Bobrzyńskim jako ministrze, Bobrzyński do końca próbował nie dopuścić do powtórzenia rezolucji przez to najważniejsze gremium polskiej polityki w monarchii, tym bardziej że rozdrażniony cesarz groził, iż nie mianuje jego następcy i zmieni politykę wobec Polaków.
Treść rezolucji
Uchwała krakowska miała cztery krótkie zdania. Po zdaniu o niepodległej, zjednoczonej Polsce z dostępem do morza Koło stwierdzało „międzynarodowy charakter tej sprawy” i uznawało jej urzeczywistnienie „za porękę trwałego pokoju”. Dalej wyrażało nadzieję, że „życzliwy nam cesarz Austrii sprawę tę ujmie w swe ręce”. Ostatnie zdanie głosiło: „Wskrzeszenie Państwa polskiego przy pomocy Austrii zapewni jej naturalnego i trwałego sprzymierzeńca”.
Najważniejsze było to, czego w tekście nie napisano wprost. „Zjednoczona Polska” oznaczała ziemie wszystkich trzech zaborów, a więc także Wielkopolskę, Pomorze i Śląsk w granicach Niemiec, sojusznika Austro-Węgier. Słowa o dostępie do morza można było odnieść tylko do Gdańska i Pomorza. Uznanie sprawy polskiej za międzynarodową oznaczało, że o przyszłości Polski ma rozstrzygać przyszła konferencja pokojowa, a nie wyłącznie państwa centralne. Odwołanie do cesarza było zabiegiem ostrożności. Historyk Damian Szymczak uważa je co najwyżej za listek figowy, a niektórzy ówcześni politycy, jak odnotował w swoich zapiskach Jan Hupka, mieli je wręcz za „kpinę”.
Posiedzenie w Krakowie
Na posiedzeniu 28 maja w sprawie wyodrębnienia Galicji przemawiał między innymi Daszyński. Tłumaczył, że jeśli wszystkie stronnictwa poparły kiedyś ten projekt, to tylko po to, „aby wyodrębnienie było pomostem do złączenia z resztą ziem polskich”. Ostrożnie nie wykluczał roli Austrii w przyszłości: Polska „wolna i zadowolona będzie podporą tronu austriackiego”. Za rezolucją głosowali ludowcy, socjaliści, narodowi demokraci i większość konserwatystów. Według relacji przytaczanych przez biografów Tetmajera przeciw byli tylko dwaj konserwatyści: Dawid Abrahamowicz z obozu podolaków i książę Andrzej Lubomirski, a część obecnych wstrzymała się od głosu. Witos wspominał, że był to „wielki, może największy dzień w życiu Tetmajera”, i nazywał go „kapłanem przy tym wielkim narodowym obrzędzie”. Wiadomość o uchwale przyjęto w Krakowie z entuzjazmem, a ludowy „Piast” opisał obrady jako „historyczne posiedzenie Koła Sejmowego”.
Znaczenie
Rezolucja Koła Polskiego nie zmieniła niczego w położeniu Galicji, ale zamknęła pewien rozdział. Politycy, którzy przez całą wojnę budowali przyszłość Polski na sojuszu z Habsburgami, przyznali, że celem jest pełna niepodległość i zjednoczenie, a nie autonomia w ramach monarchii. Według Szymczaka było to de facto opowiedzenie się za niepodległością i Ententą, czego nie mogła ukryć prośba skierowana do cesarza. Galicyjscy Polacy, od pół wieku uchodzący za jedną z najbardziej lojalnych narodowości monarchii, zaczęli przechodzić do opozycji. Wyodrębnienia Galicji nikt już poważnie nie traktował. Bobrzyński odszedł z rządu na początku czerwca, a kilka tygodni później upadł cały gabinet austriacki.
Rezolucja zapadła w przededniu ważnego wydarzenia w Wiedniu. 30 maja zebrała się po raz pierwszy od 1914 roku Rada Państwa, a przedstawiciele narodów monarchii, z Czechami na czele, wystąpili tam z własnymi deklaracjami. Głos polskich posłów był częścią tego szerszego zjawiska: narody Austro-Węgier coraz wyraźniej szukały przyszłości poza monarchią.