Tymczasowy rozejm na froncie wschodnim
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Front wschodni
- Data:
- 5 grudnia 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Rosja, Niemcy, Austro-Węgry, inicjatywy pokojowe
5 grudnia 1917 roku w Brześciu Litewskim pełnomocnicy naczelnych dowództw Niemiec, Austro-Węgier, Bułgarii i Turcji z jednej strony oraz rosyjskiego z drugiej podpisali zawieszenie broni na całym wspólnym froncie. Tak zakończyła się pierwsza runda rokowań. Walki miały ustać na dziesięć dni, a delegacje wrócić do stołu 12 grudnia. Brytyjska chronologia wojny notuje rozejm pod 6 grudnia, a wszedł on w życie 7 grudnia i do 8 grudnia na froncie wschodnim ustały wszelkie walki.
Warunki
Według niemieckiego komunikatu z 6 grudnia zawieszenie broni obejmowało cały front i zaczynało się 7 grudnia w południe. Bolszewicy podawali, że działania wstrzymano od 6 do 17 grudnia od Bałtyku po Morze Czarne, a także na froncie rosyjsko-tureckim w Azji. Wojska zostawały na swoich pozycjach, także niemieckie garnizony na wyspach Moonsundu, których ewakuacji Rosjanie bezskutecznie żądali. Każda ze stron mogła wznowić walki po trzech dniach uprzedzenia. Zakazano lotów nad terytorium przeciwnika i w pasie dziesięciu wiorst nad własnymi liniami. Przesuwać jednostki wielkości dywizji i większe wolno było tylko wtedy, gdy rozkaz wydano przed 5 grudnia. Wojskowe komisje obu stron pracowały w Brześciu dalej nad szczegółami.
Ostatnia klauzula w praktyce nic Niemców nie kosztowała. Szef sztabu niemieckiego dowództwa na wschodzie generał Max Hoffmann przyznał później we wspomnieniach, że mógł obiecać Rosjanom wstrzymanie przerzutów, bo rozkazy wysłania większości armii wschodniej na zachód wydano jeszcze przed rokowaniami. Pociągi z wojskiem jechały na zachód od końca listopada. Bolszewicy przedstawiali zakaz przerzutów jako swój najważniejszy warunek, bo rozejm nie miał według nich pomagać „jednemu militaryzmowi przeciw drugiemu”.
Dlaczego tylko na dziesięć dni
Na stole leżał już niemal gotowy właściwy rozejm. Hoffmann zgodził się na 28 dni z automatycznym przedłużaniem, jeśli żadna strona nie wypowie go z siedmiodniowym wyprzedzeniem, a Rosjanie przyjęli ten termin. Szef delegacji radzieckiej Adolf Ioffe nie chciał jednak podpisać odrębnego rozejmu z państwami centralnymi bez porozumienia z Leninem i Trockim, skoro jego rząd od miesiąca ogłaszał, że chce rozejmu na wszystkich frontach. Wojskowi państw centralnych obiecali przekazać swoim rządom rosyjską propozycję, by do rokowań zaprosić wszystkie walczące państwa. Rosyjska delegacja nalegała też, by następne spotkanie odbyło się na terytorium rosyjskim, ale ostatecznie wróciła do Brześcia. Część jej członków pojechała do Piotrogrodu po instrukcje, a na miejscu został sekretarz Lew Karachan.
Następnego dnia komisarz spraw zagranicznych Lew Trocki rozesłał do ambasad i poselstw państw sprzymierzonych notę o przebiegu rozmów. Pisał, że przerwę wzięto z inicjatywy Rosjan, by rządy i narody ententy mogły się dowiedzieć o rokowaniach i określić swoje stanowisko. Od dekretu o pokoju do wznowienia rozmów 12 grudnia minie ponad miesiąc, „nawet przy obecnym zakłóceniu komunikacji międzynarodowej” aż nadto, by sojusznicy zdecydowali, czy wezmą w nich udział. Jeśli odmówią, muszą „jasno i wyraźnie przed całą ludzkością” ogłosić, za jakie cele narody Europy mają przelewać krew w czwartym roku wojny. Odpowiedź nie nadeszła.
Cisza na froncie
Na wielu odcinkach i tak już nie strzelano. 28 listopada naczelny wódz Nikołaj Krylenko rozkazał na wszystkich frontach natychmiast przerwać ogień i zacząć bratanie się z nieprzyjacielem, a pułki i armie zawierały lokalne porozumienia z niemieckimi i austro-węgierskimi dowódcami na własną rękę. Teraz cisza objęła cały front od Zatoki Ryskiej po Morze Czarne. Bolszewicy wykorzystywali ją do propagandy. Do okopów i za linie niemieckie trafiały odezwy i niemieckojęzyczna gazeta „Die Fackel” („Pochodnia”), drukowana, według Johna Wheelera-Bennetta, w setkach tysięcy egzemplarzy. Hoffmann odmówił wpuszczania bolszewickich wydawnictw do Niemiec, ale, jak pisał, chętnie pomógłby w ich wysyłce do Francji i Anglii.
Kiedy dziesięciodniowe zawieszenie broni dobiegało końca, delegacje znów spotkały się w Brześciu i rozmawiały już o rozejmie długoterminowym. Rosja w praktyce przestała walczyć, choć formalnie wciąż była w stanie wojny i wciąż wiązało ją zobowiązanie z 1914 roku, że nie zawrze odrębnego rozejmu.