Rumuni pod Sybinem
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 1 września 1916
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Bitwa o Siedmiogród
- Tagi:
- Rumunia, Austro-Węgry, Siedmiogród
1 września 1916 roku oddziały rumuńskiej 1 Armii ostrożnie podchodziły pod Sybin (niem. Hermannstadt, węg. Nagyszeben), dawną siedzibę gubernatorów Siedmiogrodu i główny ośrodek Sasów siedmiogrodzkich. Miasto było niemal bezbronne, a tego samego dnia dwaj jego mieszkańcy zaproponowali rumuńskiemu dowódcy jego poddanie. Do zajęcia Sybina jednak nie doszło. Część chronologii wojny podaje pod tą datą, że Rumuni zdobyli miasto, ale to nieprawda: według austriackiej historii oficjalnej i opracowań opartych na dokumentach rumuńskich Rumuni stanęli kilka kilometrów od Sybina i nigdy go nie zajęli.
Rumuńska grupa Alt-Lotru, przemianowana wkrótce na 23 Dywizję, przeszła granicę w nocy z 27 na 28 sierpnia i po kilku dniach walk opanowała przełęcz Czerwonej Wieży (Turnu Roșu) w dolinie Aluty. 30 sierpnia jej połączone kolumny zaatakowały słabą austro-węgierską 143 Brygadę Piechoty na linii od Poplaki po Cisnădie (Heltau), które zajęły tego dnia. Generał Béla Tanárky, dowódca węgierskiej 51 Dywizji Honwedu, która przyjechała koleją z odsieczą, miał wtedy w Sybinie zaledwie pięć i pół batalionu. Uznał, że kontratak nie ma szans, i w nocy z 30 na 31 sierpnia wycofał obrońców na wzgórza na północ od miasta. 1 września do pobliskiego Sebeș (Mühlbach) dotarł z Galicji kolejny pułk jego dywizji, który obsadził drogę i tor kolejowy na południowy wschód od Sybina.
W samym mieście został tylko major Reiner z jednym batalionem etapowym i pociągiem pancernym. Jego zadaniem było wywiezienie zapasów wojskowych i majątku państwowego. Większość mieszkańców uciekła, według części szacunków nawet dwie trzecie. Rumuni szli jednak za wycofującymi się obrońcami powoli i zatrzymali się na łuku wzgórz wokół wyjścia z przełęczy, od wsi Racovița przez Cisnădie po Șelimbăr. 1 września ich patrole badały drogi do Sybina i pobliskiego Șelimbăr. Tego samego dnia do sztabu rumuńskiej grupy przyszli dwaj mieszczanie z Sybina i, choć nikt ich do tego nie upoważnił, zaproponowali poddanie miasta. Rumuński generał nie podjął decyzji sam, tylko poprosił swoje dowództwo armii o zgodę na zajęcie miasta. Jak pisze austriacka historia oficjalna, przez „groteskowy łańcuch pomyłek, nieporozumień i niezdecydowania” Rumuni nie zajęli niemal nieobronionego miasta. Nie zmieniło się to nawet 4 września, gdy dowódca 1 Armii, generał Ioan Culcer, przyjechał osobiście na front, a za 23 Dywizją stanęły już 13 Dywizja i brygada kawalerii.
W opracowaniach anglojęzycznych można przeczytać, że 2 września rumuńska artyleria ostrzelała Sybin, a rumuńskie oddziały przednie weszły do miasta i wycofały się następnego dnia. Erich Ludendorff zanotował w pamiętnikach, że „wkrótce w Hermannstadt widziano rumuńskie patrole”. Nawet jeśli tak było, armia rumuńska nigdy nie przejęła kontroli nad Sybinem. Batalion majora Reinera pozostawał w mieście przez cały wrzesień, a 18 września odparł nawet rumuński atak na jego południowe przedmieście. Rumunia liczyła wtedy czas według kalendarza juliańskiego, więc w rumuńskich dokumentach był to 19 sierpnia.
Wahanie pod Sybinem było jednym z pierwszych objawów powolności rumuńskiej ofensywy. Austriacka historia oficjalna zauważa, że przez następne tygodnie Rumuni stali przed miastem niemal bezczynnie. Zajęcie jednego z najważniejszych miast Siedmiogrodu byłoby dla Rumunii wielkim sukcesem politycznym. Czas, który Rumuni stracili pod Sybinem, państwa centralne wykorzystały na ściągnięcie posiłków. Pod koniec września właśnie tutaj niemiecka 9 Armia zadała Rumunom pierwszą wielką klęskę w Siedmiogrodzie.