TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Starcie w Wadi Madżid

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
25 grudnia 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Sanusijja, Egipt, Nowa Zelandia, Indie Brytyjskie

25 grudnia 1915 roku brytyjskie Siły Zachodniej Granicy wyszły nocą z Marsa Matruh i zaatakowały wojska bractwa Sanusijja zgromadzone kilka kilometrów na południowy zachód od miasta. Do wieczora wyparły je ze wzgórz wokół Gebel Medwa i z doliny Wadi Madżid. Było to pierwsze wyraźne zwycięstwo Brytyjczyków w wojnie na zachodniej granicy Egiptu, choć główne siły przeciwnika zdołały ujść.

Przed bitwą

Po walkach w Wadi Senab niepogoda od 15 do 24 grudnia uniemożliwiła wszelkie wyprawy. Generał major Alexander Wallace wykorzystał ten czas na reorganizację swoich naprędce zebranych sił, które wzmocnił 1 Batalion Nowozelandzkiej Brygady Strzelców, przysłany z Kairu. Tymczasem wojska bractwa stanęły okrakiem na Chedywialnej Drodze Samochodowej przy wzgórzu Gebel Medwa, około 10 kilometrów od Matruh. Z rozpoznania lotniczego i od informatorów Brytyjczycy ocenili je na ponad 5 tysięcy ludzi, w dużej części regularnych muhafizija, z czterema działami i kilkoma karabinami maszynowymi. Dowodził nimi Dżafar al-Askari. Według jego późniejszej relacji miał tam tylko trzy bataliony muhafizija po trzysta ludzi, cztery działa górskie i dwa karabiny maszynowe, do tego licznych Beduinów, którzy przyłączali się do walki tylko wtedy, gdy widzieli, że będzie wygrana. Sam Sajjid Ahmad i Nuri bej stali z kolejnymi trzema batalionami w Halazin, około 25 kilometrów dalej na południowy zachód.

Natarcie

Wallace chciał zaskoczyć przeciwnika nocnym marszem. O piątej rano wyszły z Matruh dwie kolumny. Prawa, pod dowództwem podpułkownika J. L. R. Gordona, z 15 Pułkiem Sikhów, Nowozelandczykami, batalionem pułku Middlesex, huzarami z Buckinghamshire i dwoma działami, szła prosto Chedywialną Drogą na Gebel Medwa. Lewa, jazda generała brygady J. D. T. Tyndale-Biscoe’a z yeomanry, australijskiej lekkiej kawalerii i baterią konnej artylerii, miała obejść przeciwnika od południa i odciąć mu odwrót na zachód. Z morza wspierał natarcie slup Royal Navy Clematis. Około szóstej, o świcie, czujki bractwa zapaliły wielkie ognisko na alarm. Zaskoczenie było więc tylko częściowe, ale wystarczyło, by przeciwnik nie zdążył obsadzić samego Gebel Medwa, które kompania Sikhów zajęła bez walki.

Jedyne działo bractwa, które otworzyło ogień, szybko uciszyła brytyjska artyleria, a na pozycje przeciwnika zaczęły spadać pociski z Clematis, kierowane z samolotu. Sikhowie, a za nimi Nowozelandczycy, ruszyli przez otwarty płaskowyż na grzbiet na południowy zachód od wzgórza i wkrótce po dziesiątej mieli go w rękach. Przeciwnik zaczął uciekać. Część jego ludzi schroniła się w jaskiniach i parowach, gdzie zginęła lub dostała się do niewoli. Dalej walka przeniosła się do rozgałęzionych wąwozów na skraju Wadi Madżid, gdzie straż tylna bractwa broniła się zaciekle w okopach. Dla nowozelandzkiego batalionu był to chrzest bojowy. Jego historia zapisała, że ostatnią pozycję zdobyto dopiero po czwartej po południu, a w wąwozach naliczono ponad sto ciał.

Nieudany pościg

Rozstrzygnięcia nie przyniosła jazda. Lewa kolumna od ósmej rano walczyła z jeźdźcami i oddziałami na wielbłądach, które bractwo ustawiło na południe od Gebel Medwa właśnie przeciw takiemu obejściu, a potem długo nie odpowiadała na sygnały Gordona. Do miejsca między Wadi Senab i Wadi Madżid dotarła dopiero około trzeciej po południu. Większość wojsk bractwa ze stadami uszła wtedy już na zachód, a resztki straży tylnej po zmroku wymknęły się wzdłuż skalistego brzegu, gdzie konie nie mogły iść. Piechota spędziła lodowatą noc w biwaku pod Gebel Medwa i rano 26 grudnia wróciła do Matruh. Brytyjska historia oficjalna oceniła, że gdyby jazda zdołała przeciąć drogę głównym siłom, kampania mogłaby się skończyć tego dnia.

Straty Brytyjczyków były niewielkie: według historii oficjalnej 13 zabitych i 51 rannych. Straty przeciwnika oszacowano na ponad trzystu zabitych. Historia nowozelandzkiej brygady podaje 370 zabitych i 82 jeńców, tę ostatnią liczbę podał też meldunek dowódcy wojsk w Egipcie, generała Johna Maxwella, natomiast dziennik wojenny Sił Zachodniej Granicy notuje 20 jeńców. Wśród zabitych byli dezerterzy z egipskiej straży przybrzeżnej w starych mundurach. W ręce Brytyjczyków wpadły kancelaria i rzeczy osobiste Dżafara, a w zamieszaniu zbiegło z niewoli dwunastu indyjskich żołnierzy, wziętych przez bractwo z zatopionego w listopadzie transportowca Moorina. Pobite oddziały cofnęły się na zachód, do obozów w rejonie Halazin. Kilka dni później kolumna generała brygady lorda Lucana rozpędziła bez walki obozy Beduinów między Matruh a Ad-Dabbą, a do następnej większej bitwy, pod Halazin, doszło dopiero 23 stycznia 1916 roku.