Starcie w Wadi Senab
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 13 grudnia 1915
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Sanusijja, Egipt, Wielka Brytania, Indie Brytyjskie
13 grudnia 1915 roku pod Marsa Matruh zakończyła się pierwsza wyprawa brytyjskich Sił Zachodniej Granicy przeciw bractwu Sanusijja. Brytyjska historia oficjalna działań w Egipcie nazywa ją „sprawą Wadi Senab” i obejmuje tym mianem trzy dni, od 11 do 13 grudnia, z dwiema potyczkami. Pierwsza, właściwie w Wadi Senab, rozegrała się 11 grudnia, druga, większa, 13 grudnia nad Wadi Hasheifiat, kilkanaście kilometrów dalej na zachód. Data 13 grudnia w chronologii wojny odpowiada więc ostatniemu dniu wyprawy.
Pierwszy cios
Dowódca Sił Zachodniej Granicy, generał major Alexander Wallace, miał w Marsa Matruh od 10 grudnia wszystkie oddziały ściągnięte tam po opuszczeniu As-Sallum. Wokół miasta zbierały się grupy zwolenników bractwa, liczące od stu do pięciuset ludzi, razem może 2500. Wallace postanowił uderzyć jak najszybciej, nawet niewielkimi siłami: chodziło o to, by podważyć prestiż Sajjida Ahmada wśród Beduinów i zmusić jego ludzi do walki, zanim nadejdą posiłki z frontu włoskiego w Cyrenajce.
11 grudnia rano z Matruh wyszła kolumna podpułkownika J. L. R. Gordona, dowódcy 15 Pułku Sikhów, która miała rozpędzić oddział bractwa w Duwwar Hussein, około 25 kilometrów na zachód od miasta. Piechota szła wzdłuż linii telegraficznej przy wybrzeżu, a złożony pułk yeomanry, artyleria i samochody pancerne dywizjonu Królewskiej Służby Lotniczej Marynarki Wojennej jechały Chedywialną Drogą Samochodową. Po około czternastu kilometrach jazdę ostrzelano z bliska z Wadi Senab. Próba obejścia z pomocą samochodów pancernych załamała się pod silnym ogniem, ale po południu, gdy weszły do akcji działa i nadszedł z Matruh szwadron Australian Light Horse, przeciwnika wyparto. Według historii oficjalnej oddział bractwa liczył około trzystu ludzi i stracił około 80 zabitych oraz 7 jeńców. Brytyjczycy mieli 16 zabitych i 17 rannych. Wśród zabitych był podpułkownik C. L. Snow, były komendant As-Sallum, który służył teraz w sztabie jako oficer wywiadu. Zginął, gdy podszedł do jaskini, by namówić do poddania się rannego Beduina, przekonany, że żaden Arab nie strzeli do człowieka tak dobrze znanego na pustyni.
Zasadzka nad Wadi Hasheifiat
Gordon, zawiadomiony o walce meldunkiem zrzuconym z samolotu, nie zawrócił, bo od jazdy dzieliło go około dziesięciu kilometrów, a jego mała kolumna wiozła ciężkie tabory. Zanocował przy studniach w Umm ar-Rakham, gdzie wieczorem dołączyła do niego jazda. 12 grudnia zmęczone konie yeomanry wymagały odpoczynku i tylko zebrano z okolicy bydło, wielbłądy i 25 jeńców. W nocy nadszedł z Matruh 6 Batalion Royal Scots bez dwóch kompanii, prowadząc konwój z zaopatrzeniem. Lotnicy donieśli, że w Duwwar Hussein są znaczne siły przeciwnika, więc Gordon postanowił iść na zachód wzdłuż telegrafu do Wadi Hasheifiat, a potem w górę wadi na Duwwar Hussein, by nie odsłaniać boku.
13 grudnia około 9.15, gdy kolumna przeszła zaledwie trzy kilometry, na lewym skrzydle wybuchła gwałtowna strzelanina. Straż boczna Royal Scots cofała się w pośpiechu, ścigana przez ludzi tak podobnych do brytyjskich żołnierzy, że Gordon przez chwilę sądził, iż dwa oddziały Szkotów ostrzeliwują się nawzajem. Byli to muhafizija, regularni żołnierze bractwa, którzy nacierali w luźnym szyku, kryjąc się za osłonami, i, jak przyznała brytyjska historia oficjalna, przynosili zaszczyt szkoleniu Dżafara al-Askariego. Gordon ocenił ich na tysiąc do półtora tysiąca ludzi. Mieli jedno lub dwa działa, które strzelały bardzo źle, i trzy dobrze prowadzone karabiny maszynowe. Straż przednia z Sikhami utknęła w walce i nie mogła się wycofać bez porzucenia rannych, a Royal Scots nie zdołali wejść na grzbiet. Gordon wezwał heliografem posiłki z obozu. Przyszło 75 uzbrojonych żołnierzy australijskiej służby taborowej, a z Matruh dwa szwadrony australijskiej jazdy z dwoma działami. Około 15.15 szczęśliwy pocisk tych dział trafił w największą grupę nacierających, która się rozproszyła. Wtedy cofnął się cały front przeciwnika.
Wynik
Na pościg było za późno, Gordon wycofał więc kolumnę do obozu, a 14 grudnia wróciła ona do Matruh, skrajnie zmęczona. Jego straty wyniosły 9 zabitych i 56 rannych. Brytyjczycy oszacowali straty przeciwnika na około 250 ludzi, a historia nowozelandzkiej Brygady Strzelców pisze nawet o 180 zabitych pozostawionych na polu. Dżafar al-Askari twierdził po wojnie, że jego regularne oddziały straciły tylko 17 zabitych i 30 rannych, nie licząc beduińskich sprzymierzeńców. Brytyjski historyk przyznał, że wojska bractwa zaskoczyły kolumnę i walczyły z wigorem, a gdyby cała kolumna była tak wyszkolona jak 15 Pułk Sikhów, mogłyby ponieść ciężką klęskę. Przeciwnik odszedł niepokonany i wkrótce zaczął się zbierać bliżej Matruh. Od 15 grudnia do Wigilii niepogoda wstrzymała dalsze działania.