Uznanie Rządu Tymczasowego
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 22 marca 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
22 marca 1917 roku (9 marca według kalendarza juliańskiego) ambasador Stanów Zjednoczonych w Piotrogrodzie David R. Francis oficjalnie uznał w imieniu swojego rządu rosyjski Rząd Tymczasowy. Był to pierwszy formalny akt uznania nowej władzy, która tydzień wcześniej przejęła rządy po abdykacji Mikołaja II. Tego samego dnia brytyjska Izba Gmin przesłała pozdrowienia Dumie i gratulacje narodowi rosyjskiemu, a 24 marca ambasadorowie Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch złożyli wizytę rządowi księcia Gieorgija Lwowa i formalnie nawiązali z nim stosunki.
Pośpiech Amerykanów
Francis, były gubernator Missouri, był w Piotrogrodzie od niespełna roku. 18 marca, po rozmowach z Michaiłem Rodzianką i nowym ministrem spraw zagranicznych Pawłem Milukowem, telegrafował do Waszyngtonu o „najbardziej zdumiewającej rewolucji”, w której naród liczący 200 milionów ludzi, od tysiąca lat rządzony przez monarchię absolutną, zmusił w środku wojny cesarza do abdykacji. Zapewniał, że w kraju panuje spokój, a armia uznaje nowy rząd. Donosił też, że ambasadorowie Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch codziennie odwiedzają Milukowa, ale jeszcze rządu nie uznali. Prosił o natychmiastowe pełnomocnictwo i przekonywał, że Ameryka powinna być pierwsza. Rewolucja, pisał, jest praktycznym urzeczywistnieniem zasady, której Stany Zjednoczone bronią: rządów za zgodą rządzonych. Uznanie miało według niego wywrzeć „ogromny efekt moralny”, zwłaszcza jeśli przyjdzie jako pierwsze.
Waszyngton nie zwlekał. Stany Zjednoczone, które zerwały stosunki z Niemcami na początku lutego, były już o krok od wojny, a upadek caratu usuwał kłopotliwy dla prezydenta Woodrowa Wilsona fakt, że po stronie demokracji walczy samodzierżawie. 20 marca w południe sekretarz stanu Robert Lansing polecił ambasadorowi oświadczyć, że rząd Stanów Zjednoczonych uznaje nowy rząd Rosji. Telegram dotarł do Piotrogrodu rano 22 marca.
22 marca
O jedenastej Francis odwiedził Milukowa i przekazał mu decyzję Waszyngtonu, a minister, jak relacjonował ambasador, był zachwycony, że Ameryka jest pierwsza. Na prośbę Francisa urządzono też uroczyste przyjęcie. O wpół do piątej po południu ambasador z całym personelem ambasady, w tym attaché wojskowym i morskim w galowych mundurach, stanął przed zebraną Radą Ministrów. Brakowało tylko ministra wojny Aleksandra Guczkowa, który wyjechał z miasta. Francis oświadczył premierowi, że rząd Stanów Zjednoczonych uznaje nowy rząd Rosji i że on sam z radością będzie utrzymywał stosunki z Rosją za jego pośrednictwem. Milukow odpowiedział, że jest to pierwsze formalne uznanie nowego rządu i że będzie ono miało wielkie znaczenie moralne.
Wieczorem Francis dowiedział się, że ambasadorowie brytyjski i francuski tego samego dnia po południu przesłali do ministerstwa noty uznające rząd. Zaznaczył w raporcie, że sam uczynił to formalnie już o jedenastej rano. Kilka dni później Milukow w oficjalnym piśmie potwierdził przebieg obu wizyt i podziękował za „dowód przyjaznej sympatii” dla „nowego demokratycznego ustroju” Rosji.
Brytyjczycy, Francuzi i Włosi
Ambasador brytyjski George Buchanan miał zgodę Londynu na uznanie każdego rządu, który faktycznie obejmie władzę, jeszcze zanim wyjaśniła się sprawa tronu. Gdy jednak 18 marca Milukow poruszył sprawę uznania, Buchanan zażądał najpierw zapewnienia, że nowy rząd będzie prowadził wojnę do końca i przywróci dyscyplinę w armii. Milukow takie zapewnienie dał, ale dodał, że musi postępować ostrożnie ze względu na skrajną lewicę. Według Francisa Buchanan czekał też, aż podobne pełnomocnictwa dostaną jego koledzy francuski i włoski. Sam ambasador kilka dni przeleżał chory i dopiero po południu 24 marca mógł pojechać razem z ambasadorem Francji Maurice’em Paléologue’em i ambasadorem Włoch markizem Andreą Carlottim do ministerstwa, gdzie czekał na nich książę Lwow z całym rządem.
Jako dziekan korpusu dyplomatycznego Buchanan przemawiał pierwszy. Mówił po francusku, że w chwili, gdy przed Rosją otwiera się nowa era, nie wolno spuszczać z oczu Niemiec, bo ich triumf zburzyłby „piękny pomnik”, który naród rosyjski wzniósł wolności. Wielka Brytania podawała rękę Rządowi Tymczasowemu w przekonaniu, że dotrzyma on zobowiązań poprzedników i doprowadzi wojnę do zwycięstwa, dbając o porządek, jedność narodową i dyscyplinę w wojsku. Milukow w imieniu rządu zapewnił, że Rosja dochowa sojuszy i będzie walczyć do zwycięskiego końca. Jedna z gazet piotrogrodzkich wytknęła potem ambasadorowi, że do przedstawicieli wolnej Rosji nie może mówić tym samym językiem co do „sług cara”.
Nadzieje sojuszników
22 marca w Izbie Gmin kanclerz skarbu Andrew Bonar Law zgłosił w imieniu premiera rezolucję, w której Izba przesyłała Dumie „braterskie pozdrowienia”, a narodowi rosyjskiemu „najserdeczniejsze gratulacje” z powodu ustanowienia wolnych instytucji. Wyrażała przy tym pełne przekonanie, że doprowadzą one do prowadzenia wojny „z odnowioną stałością i energią”. Bonar Law przypomniał, jak szybko gasły nadzieje rewolucji francuskiej, i wyraził współczucie dla byłego cara, który niemal trzy lata był lojalnym sojusznikiem. Rząd chciał jednak, by depesza wzmocniła nowe władze. Były premier Herbert Henry Asquith mówił, że Rosja zajęła miejsce u boku wielkich demokracji świata.
W ślad za czterema mocarstwami Rząd Tymczasowy uznawały w kolejnych dniach i tygodniach inne państwa. W Londynie, Paryżu i Rzymie liczono, że uwolniona od skompromitowanego dworu Rosja będzie walczyć z nową energią. Ambasadorowie widzieli jednak, że rząd Lwowa dzieli władzę z Radą Piotrogrodzką, której część głosiła hasło pokoju za wszelką cenę, a rozkaz nr 1 podkopywał dyscyplinę w armii. W Waszyngtonie rewolucja ułatwiła decyzję o wojnie. Gdy 2 kwietnia Wilson prosił Kongres o jej wypowiedzenie Niemcom, mówił o Rosji jako o kraju, który dołączył do sił walczących o wolność na świecie.