Walki pod Chan al-Baghdadi
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 26 marca 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Chan al-Baghdadi
26 marca 1918 roku brytyjsko-indyjska 15 Dywizja generała Harry’ego Brookinga uderzyła na turecką 50 Dywizję pod Chan al-Baghdadi, starym zajazdem przy drodze do Aleppo, około 35 kilometrów w górę Eufratu od zajętego dwa tygodnie wcześniej Hitu. Pod Hitem Turcy wymknęli się bez walki. Tym razem nowy dowódca dywizji, Nazim Bej (w części relacji Nazmi Bej), postanowił stawić opór. Brytyjczycy właśnie na to liczyli. Przez cały dzień piechota spychała Turków z kolejnych pozycji, a 11 Brygada Kawalerii z samochodami pancernymi obchodziła ich przez pustynię. Wieczorem Turcy byli już okrążeni.
Noc i ranek
Grupa generała Andrewa wyszła z Sahilii o dziewiątej wieczorem 25 marca, a po północy za nią ruszyła grupa generała Lucasa. Korespondent wojenny Edmund Candler, który jechał z ruchomą kolumną na furgonetkach Forda, wspominał, że o 2.25 w nocy usłyszeli huk dział i przyjęli go z ulgą: znaczył, że Turcy wciąż siedzą w okopach. W jasnym świetle księżyca Turcy wypuścili race i otworzyli ogień. Trzy kompanie wysłane na wysuniętą pozycję straciły 43 ludzi i się wycofały. O 3.30 kawaleria generała R.A. Casselsa z trzynastoma samochodami pancernymi skręciła z drogi w pustynię, by obejść prawe skrzydło Turków.
Po świcie nad pozycję poleciał samolot i przed siódmą zrzucił meldunek: wysunięte okopy są silnie obsadzone, tylne tylko słabo, nic nie wskazuje na odwrót. Około dziesiątej sam ruch grupy Andrewa na zachodnie skrzydło skłonił Turków do porzucenia pierwszej pozycji. Do 11.30 Brytyjczycy zajęli ją niemal bez walki i wzięli około stu jeńców. Pościg zatrzymał się około pierwszej po południu przed główną pozycją turecką na urwistych zboczach nad głębokim jarem, około półtora kilometra za zajazdem.
Pułapka się zamyka
Kawaleria przedzierała się tymczasem przez kolejne jary, prowadzona przez samoloty łącznikowe, które według brytyjskiej historii oficjalnej F.J. Moberly’ego oddały jej nieocenione usługi. O 13.50 dotarła do Wadi Hauran, a około piątej po południu przecięła turecki telegraf i stanęła okrakiem na drodze do Aleppo, około dziesięciu kilometrów na północny zachód od zajazdu. Lotnicy Royal Flying Corps przez cały dzień bombardowali i ostrzeliwali Turków. Wypatrzyli też tureckie działa strzelające z barek na Eufracie. Barki zdążyły odpłynąć w górę rzeki, ale jedna z nich wpadła na brzeg i zatonęła.
O 17.30, pod osłoną półgodzinnego ognia artylerii, piechota 42 i 50 Brygady ruszyła do natarcia. Candler pisał, że tumany pyłu wzbite przez pociski musiały oślepić Turków jak zasłona dymna. Brytyjczycy przeszli jar niemal bez strat. Kompania 6 Pułku Dżatów zdobyła cztery karabiny maszynowe i wzięła do niewoli cały turecki batalion, dwunastu oficerów i 250 żołnierzy. Około szóstej padła główna linia, a z nią cztery działa i wielu jeńców. Lotnicy oceniali wieczorem, że Brytyjczycy wzięli już ponad tysiąc ludzi. O 22.15 Brooking rozkazał kawalerii szczelnie zamknąć drogę i rzekę, a zmęczonej piechocie nie dawać Turkom wytchnienia. Tuż przed północą Turcy spróbowali przebić się przez linię Casselsa. Po trzech kwadransach walki zaczęli się poddawać.
Dwaj jeńcy
W tej samej chwili w tureckich rękach było dwóch brytyjskich oficerów. Dzień wcześniej samolot dowódcy lotnictwa w Mezopotamii, podpułkownika Johna Tennanta, który leciał z majorem Percym Hobartem obejrzeć turecką pozycję, został trafiony ogniem karabinów maszynowych i lądował awaryjnie w jarze. Lotnicy zdążyli podpalić maszynę, zanim dopadli ich Turcy. Wieczorem 26 marca, jak wspominał Tennant, siedzieli w Al-Hadisie, gdy około szóstej przygalopował jeździec z wieścią o klęsce. Strażnicy wrzucili ich do arabskiego wózka i pognali całą noc w stronę Any. Brytyjczycy nad Eufratem, którzy właśnie zamykali pierścień wokół 50 Dywizji, nie wiedzieli jeszcze, dokąd wywieziono ich towarzyszy.