TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Walki w oazie Siwa

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
3 lutego 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Sanusijja, Egipt, Wielka Brytania

3 lutego 1917 roku o dziewiątej rano kolumna brytyjskich samochodów pancernych zjechała z płaskowyżu Pustyni Zachodniej do oazy Siwa przy granicy z włoską Libią i zaatakowała obóz bractwa Sanusijja w Girbie, na zachodnim skraju oazy. Była to ostatnia twierdza przywódcy bractwa, Sajjida Ahmada asz-Szarifa, w Egipcie. Walka trwała do świtu następnego dnia, po czym ludzie bractwa wymknęli się na zachód, a 5 lutego Brytyjczycy bez oporu weszli do samej Siwy. Brytyjska chronologia wojny notuje początek działań w oazie pod 3, a ich koniec pod 5 lutego.

Rajd samymi samochodami

Po utracie oaz Dachla i Al-Bahrijja jesienią 1916 roku Sajjidowi Ahmadowi zostało niewiele. W styczniu 1917 roku generał Archibald Murray, dowódca wojsk w Egipcie, dowiedział się, że szejk nie czuje się bezpiecznie nawet w Siwie i zamierza odejść ze swoim głównodowodzącym Muhammadem Salihem i około 1200 stałymi żołnierzami do oazy Al-Dżaghbub, świętego miejsca bractwa. 21 stycznia Murray rozkazał przygotować wyprawę samochodów pancernych i Korpusu Wielbłądziego, która miała schwytać szejka i zadać jego ludziom jak największe straty. Marsz takiej kolumny przez około 320 kilometrów bezwodnej pustyni dzielących Marsa Matruh od Siwy wymagał jednak co najmniej miesiąca przygotowań, a pod koniec stycznia nadeszła wiadomość, że Sajjid Ahmad lada chwila wyruszy. Murray zdecydował się więc na śmiały krok i posłał na Siwę same samochody.

Kolumną dowodził generał brygady H. W. Hodgson. Siłę bojową tworzyły trzy baterie lekkich samochodów pancernych Rolls-Royce i trzy lekkie patrole samochodowe, każdy po sześć fordów Model T. Zaopatrzenie wiozło 40 furgonetek Forda i kolumna ciężarówek, których przyjazd z Ad-Dabby do Matruh opóźniła burza piaskowa. Fordy z zaopatrzeniem wyjechały 31 stycznia, a samochody bojowe nazajutrz. 2 lutego w południe cała kolumna stanęła w punkcie zbornym na płaskowyżu, około 300 kilometrów na południowy zachód od Matruh. Rząd brytyjski wyłączył przy tym z działań samo Al-Dżaghbub, bo rokował z kuzynem szejka, Sajjidem Muhammadem Idrisem, i nie chciał urazić bractwa atakiem na jego świętość. Hodgson postanowił więc uderzyć głównymi siłami na Girbę, a mniejszy oddział posłać do przełęczy Munasib, około 40 kilometrów na północny zachód od Girby, przez którą biegł jedyny szlak do Al-Dżaghbub dostępny dla wielbłądów. Miał on zaczaić się na uciekających i zepchnąć ich w bezwodne wydmy Wielkiego Morza Piasku. Brytyjska historia oficjalna porównuje ten plan do manewrów z wojny burskiej, tyle że samochody pozwalały go wykonać na nieporównanie większą odległość.

Bój pod Girbą

Rano 3 lutego samochody zjechały do oazy przełęczą, którą od nazwiska przewodnika nazwano później Przełęczą Royle’a. Straż przednią podzielono na trzy pary samochodów pancernych, po jednej na każdy z trzech rozpoznanych obozów bractwa. Ludzie Sajjida Ahmada zostali całkowicie zaskoczeni, ale szybko schronili się w skałach pod urwiskiem i odpowiedzieli ogniem z dwóch dział i dwóch karabinów maszynowych. Teren był tak kamienisty, że samochody pancerne nie mogły podjechać bliżej niż na około 730 metrów, a lekkie fordy na około 370 metrów. Od dezerterów Brytyjczycy dowiedzieli się, że w Girbie jest około 850 ludzi, a sam Sajjid Ahmad stoi w Siwie z Muhammadem Salihem i 400–500 żołnierzami. Jak się później okazało, Muhammad Salih pojechał na początku walki objąć dowództwo w Girbie, a szejk ze swoim oddziałem od razu ruszył na zachód. Hodgson, który musiał się liczyć z uderzeniem od strony Siwy na swoje skrzydło i tyły, prowadził walkę ogniową przez cały dzień.

Noc minęła względnie spokojnie. O piątej rano 4 lutego przeciwnik oddał ostatnie strzały z dział i karabinów maszynowych, a za jego obozem zapłonęły ogniska. Słychać było wybuchy palonej amunicji. O świcie Brytyjczycy zobaczyli, jak ludzie bractwa wycofują się przełęczą za swoją pozycją, i wkrótce cała załoga Girby zniknęła. Tego dnia samochody zniszczyły opuszczony obóz i przeprowadziły rozpoznanie w stronę Siwy.

5 lutego rano kolumna weszła bez oporu do Siwy. Przed budynkiem sądu odbyła się parada z udziałem zgromadzonych miejscowych szejków, a z działa Kruppa, przywiezionego z Matruh na ciężarówce, oddano salut z dziewięciu strzałów. Według meldunku Murraya mieszkańcy przyjęli żołnierzy przyjaźnie i najwyraźniej byli zadowoleni, że pozbyli się Sajjida Ahmada. Brytyjczycy zarządzili oddanie broni i jeszcze tego samego popołudnia opuścili oazę.

Zasadzka pod Munasib

Oddział wysłany do przełęczy Munasib nie zdołał wykonać zadania w pełni. Samochody pancerne nie dały rady zjechać po stromym urwisku i musiały stanąć około 29 kilometrów od przełęczy. Na dół zeszły tylko lekkie fordy i jeden samochód. 4 lutego przechwyciły one małą karawanę z pocztą, idącą z zachodu do Siwy, a 5 lutego rozbiły czołowe grupy uchodzące z Girby. Przeciwnik szybko jednak wystawił posterunek poza zasięgiem samochodów i ostrzegał kolejne kolumny, by skręcały w wydmy, zanim dojdą do przełęczy. Sajjid Ahmad i Muhammad Salih uciekli z większością ludzi, przedzierając się przez ciężkie piaski do Al-Dżaghbub. Według brytyjskich szacunków bractwo straciło około 40 zabitych i 200 rannych, a wśród rannych miało być pięciu tureckich oficerów. Brytyjczycy stracili tylko trzech lekko rannych oficerów. Bractwo utraciło ostatnią oazę, jaką trzymało w Egipcie poza świętym Al-Dżaghbub.