Wilson o zatopieniu Lusitanii
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 9 maja 1915
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Stany Zjednoczone, Niemcy, neutralność, Woodrow Wilson
Brytyjska chronologia wojny notuje pod 9 maja 1915 roku, że prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson w przemówieniu określił politykę swojego kraju wobec zatopienia Lusitanii. Przemówienie, o które chodzi, Wilson wygłosił jednak dzień później, wieczorem 10 maja, w Filadelfii. Dni od katastrofy do tego wystąpienia prezydent spędził w odosobnieniu, a Amerykanie z niecierpliwością czekali na jego słowa.
Milczenie Białego Domu
Wiadomość o storpedowaniu liniowca dotarła do Waszyngtonu 7 maja po południu. Pierwsze doniesienia brzmiały uspokajająco, ale wkrótce stało się jasne, że zginęło ponad tysiąc ludzi, w tym ponad stu Amerykanów. Tydzień wcześniej Niemcy storpedowali amerykański tankowiec Gulflight, a w marcu na zatopionej Falabie zginął obywatel Stanów Zjednoczonych. Tym razem jednak skala tragedii była nieporównywalna.
Wilson nie wydał żadnego oświadczenia. 8 maja jego sekretarz Joseph Tumulty przekazał prasie jedynie, że prezydent w pełni odczuwa powagę sytuacji i rozważa „bardzo poważnie, ale bardzo spokojnie” właściwy sposób postępowania, a naród oczekuje od niego działania rozważnego i zarazem stanowczego. Przez weekend 8–9 maja Wilson unikał publicznych wystąpień i rozmów z dziennikarzami. Gazety pisały o prezydencie „wstrząśniętym, w odosobnieniu”.
Tymczasem wielu Amerykanów domagało się twardej odpowiedzi. Były prezydent Theodore Roosevelt nazwał zatopienie Lusitanii piractwem, i to mordem na skalę, jakiej nie znali dawni piraci. W samej administracji radca Departamentu Stanu Robert Lansing opowiadał się za stanowczym protestem, a sekretarz stanu William Jennings Bryan, pacyfista, ostrzegał przed krokami, które mogłyby wciągnąć kraj do wojny.
„Zbyt dumny, by walczyć”
W poniedziałek 10 maja Wilson przemawiał w Convention Hall w Filadelfii do około 4 tysięcy imigrantów, którzy właśnie otrzymali amerykańskie obywatelstwo. Wystąpienie zaplanowano wcześniej i dotyczyło amerykańskości oraz lojalności nowych obywateli. Lusitanii prezydent nie wymienił ani razu, ale wszyscy słuchacze odnieśli jego słowa do wydarzeń sprzed trzech dni. Wilson mówił, że przykład Ameryki ma być przykładem pokoju nie dlatego, że nie chce ona walczyć, lecz dlatego, że pokój uzdrawia i podnosi świat. I dodał: „Jest coś takiego jak człowiek zbyt dumny, by walczyć. Jest coś takiego jak naród tak bardzo mający rację, że nie musi przekonywać innych siłą, że ją ma”.
Słowa „too proud to fight” natychmiast stały się sławne. Zwolennicy neutralności przyjęli je z ulgą, ale dla krytyków prezydenta, z Rooseveltem na czele, były dowodem słabości i tchórzostwa. Następnego dnia Wilson tłumaczył dziennikarzom, że myślał wyłącznie o ludziach, do których przemawiał, a jego słowa nie były zapowiedzią polityki wobec Niemiec.
Pierwsza nota
Właściwa odpowiedź Waszyngtonu miała formę dyplomatyczną. 11 maja gabinet jednomyślnie zaaprobował przygotowany przez Wilsona projekt noty, a 13 maja Bryan wysłał ją do Berlina. Rząd Stanów Zjednoczonych wyliczał w niej ataki na Falabę, Cushing, Gulflight i Lusitanię, przypominał, że będzie pociągał Niemcy do „ścisłej odpowiedzialności” za naruszanie praw Amerykanów, i żądał wyrzeczenia się takich ataków oraz zadośćuczynienia. Była to pierwsza z trzech not w sprawie Lusitanii wysłanych do lata 1915 roku. Bryan, uznając drugą z nich za zbyt ostrą, w czerwcu podał się do dymisji. Wilson przez prawie dwa lata utrzymywał neutralność kraju, a słowa o „zbyt dumnym, by walczyć” przylgnęły do niego na długo.