TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Włochy wypowiadają wojnę Turcji

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
21 sierpnia 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Włochy, Imperium Osmańskie, wypowiedzenie wojny, Sidney Sonnino

21 sierpnia 1915 roku Królestwo Włoch znalazło się w stanie wojny z Imperium Osmańskim. Deklarację wręczono dzień wcześniej. W piątek 20 sierpnia w południe ambasador Włoch w Konstantynopolu, markiz Camillo Garroni, przekazał wielkiemu wezyrowi Saidowi Halimowi Paszy notę, w której oświadczał, że od następnego dnia Włochy uważają się za będące w stanie wojny z Turcją. Tak wynika z depesz samego Garroniego, opublikowanych później w zbiorze włoskich dokumentów dyplomatycznych. Brytyjska chronologia i większość opracowań podają datę 21 sierpnia, czyli dzień, w którym stan wojny zaczął obowiązywać.

Od wypowiedzenia wojny Austro-Węgrom minęło prawie trzy miesiące. Przez ten czas Włochy formalnie nie walczyły ani z Niemcami, ani z Turcją, choć obie te potęgi były wrogami ich nowych sojuszników.

Zobowiązanie z Londynu

W układzie londyńskim, podpisanym 26 kwietnia 1915 roku, Włochy zobowiązały się prowadzić wojnę wspólnie z Francją, Wielką Brytanią i Rosją przeciw wszystkim ich wrogom. W zamian otrzymały między innymi obietnicę pełnej własności Dodekanezu, który okupowały od 1912 roku, i udziału w regionie Antalyi, gdyby doszło do podziału azjatyckiej części Turcji. Rząd Antonia Salandry długo jednak zwlekał z wypełnieniem tej części zobowiązań.

Sojusznicy nie kryli zniecierpliwienia. Z włoskich dokumentów wynika, że latem o wypowiedzenie wojny Turcji dopytywali w Londynie lord Crewe i król Jerzy V, w Paryżu prezydent Raymond Poincaré, a w Piotrogrodzie minister spraw zagranicznych Siergiej Sazonow, który musiał tłumaczyć przed Dumą, dlaczego nowy sojusznik nie walczy z Turkami. W Rzymie zdania były podzielone. Minister spraw zagranicznych Sidney Sonnino opowiadał się za szybkim zerwaniem z Turcją. Salandra i część dyplomatów się wahali. Obawiano się, że wojna z Turcją rozpali na nowo powstanie w Libii, narazi licznych Włochów mieszkających w Imperium Osmańskim i skłoni Niemcy do wysłania wojsk na front włoski. Obawiano się też, że alianci zażądają udziału Włochów w operacji w Dardanelach, na który nie było ich stać.

Libia i niedotrzymany pokój

Wojna z Turcją miała w Rzymie własną historię. W latach 1911–1912 Włochy stoczyły z nią wojnę o Trypolitanię i Cyrenajkę, zakończoną 18 października 1912 roku pokojem podpisanym w Ouchy pod Lozanną. Turcja wycofała się z Libii, ale opór miejscowych plemion trwał. Na wschodzie kraju walkę prowadziło bractwo Sanusijja, wspierane przez Turków. Wiosną 1915 roku powstanie objęło także Trypolitanię. Pod koniec kwietnia włoska kolumna pułkownika Antonia Mianiego poniosła ciężką klęskę pod Gasr Bu Hadi, a według części opracowań na początku sierpnia Włosi utrzymywali w Trypolitanii już tylko kilka miast na wybrzeżu, z Trypolisem, Homs i Misratą.

Włoska nota zaczynała się więc od starych rachunków. Od chwili podpisania pokoju – pisał rząd w Rzymie – Turcja stale łamała jego postanowienia. Nie wstrzymała działań wojennych w Libii i nie uwolniła włoskich jeńców. Tureccy żołnierze, którzy zostali w kraju, zachowali broń, sztandary i dowódców. Enver kierował walkami przeciw Włochom do końca listopada 1912 roku, a jego towarzysz Aziz bej wyjechał z Libii z 800 żołnierzami dopiero w czerwcu 1913 roku. Do Cyrenajki wciąż przybywali tureccy oficerowie, według Włochów było ich tam ponad stu. W kwietniu 1915 roku wróciło 35 młodych Libijczyków, których Enver zabrał w 1912 roku do szkoły wojskowej w Konstantynopolu. Według noty Turcja ogłosiła w 1914 roku świętą wojnę także przeciw Włochom w Afryce, a francuskie okręty przechwyciły niedawno turecką misję wiozącą dary dla przywódców Sanusijji. Według włoskiego konsula w Kairze w obozie Sanusijji przy granicy egipskiej przebywało wówczas około czterdziestu tureckich oficerów pod dowództwem Nuriego beja.

Ultimatum w sprawie Włochów w Azji Mniejszej

Bezpośrednim powodem zerwania stała się jednak sprawa włoskich obywateli. Od wejścia Włoch do wojny władze tureckie, powołując się na względy wojskowe, nie pozwalały im wyjechać z portów Syrii i Anatolii. Zakaz obejmował nawet włoskich konsulów. Rząd w Rzymie uznał, że to argument, który zrozumie i poprze opinia publiczna.

3 sierpnia Garroni wręczył wielkiemu wezyrowi notę w formie ultimatum z 48-godzinnym terminem. Żądał, by Włosi mogli swobodnie wyjeżdżać z Bejrutu, by mieszkańcy Smyrny mogli odpłynąć z pobliskiego portu Sığacık, skoro port w Urli był nieczynny, by mogli wsiadać na statki także w Mersinie, Aleksandrecie, Hajfie i Jafie oraz by władze w głębi kraju nie utrudniały im drogi na wybrzeże. 5 sierpnia, przed upływem terminu, Porta przyjęła wszystkie żądania. Wręczenie gotowej już deklaracji wojennej wstrzymano, a Włosi wysłali na Rodos dwa statki, które miały zabrać rodaków.

Obietnice szybko okazały się puste. Rozkazy dla władz lokalnych wydano dopiero 7 sierpnia, a 9 sierpnia władze wojskowe w Bejrucie i Mersinie cofnęły zezwolenia. Według włoskiej noty statki zabierające obywateli państw neutralnych miały najpierw przyjąć na pokład wydalanych z Imperium Żydów, poddanych państw wojujących, co w praktyce uniemożliwiało wyjazd. Amerykański statek Caesar odpłynął z Bejrutu, zabierając tylko jedną włoską rodzinę, a amerykańskie krążowniki Chester i Des Moines nie mogły wypłynąć z powodu tych samych przeszkód. Od Włochów ze Smyrny żądano zaś przed wyjazdem zapłacenia podatków, których Włochy nigdy nie uznawały. 16 sierpnia Sonnino upoważnił Garroniego do wręczenia deklaracji.

Deklaracja

Na wniosek Garroniego odwrócono kolejność zarzutów w tekście przygotowanym jeszcze w czerwcu. Nota zaczynała się od ultimatum z 3 sierpnia, przyjętych i niedotrzymanych zobowiązań, a dopiero potem wyliczała naruszenia pokoju z 1912 roku. Ambasador obawiał się, że gdyby sprawy libijskie stały na początku, ultimatum wyglądałoby na pretekst. Dodano też najnowsze zarzuty: według Włochów Enver wysłał niedawno do szejka Sanusijji listy, w których wzywał go do gotowości na wypadek wojny z Włochami i obiecywał dostawy amunicji. Rząd w Rzymie stwierdzał, że stosunki pokoju i przyjaźni, które miał nadzieję przywrócić w 1912 roku, z winy Turcji w rzeczywistości nie istnieją. Skoro protesty dyplomatyczne nic nie dawały, a Turcja uparcie łamała prawa i wolność obywateli włoskich, Włochy musiały w inny sposób zadbać o interesy państwa i obronę swoich kolonii.

Depesze z Konstantynopola docierały do Rzymu z wielodniowym opóźnieniem, przez Bukareszt albo Dedeagacz, i Sonnino nie mógł mieć pewności, kiedy deklaracja zostanie wręczona. W okólniku do włoskich placówek z 20 sierpnia polecał, by poinformowały rządy, przy których były akredytowane, dopiero wtedy, gdy dowiedzą się, że wręczenie rzeczywiście nastąpiło. Garroni zawiadomił Rzym o wręczeniu noty szyfrowaną depeszą jeszcze 20 sierpnia, ale wiadomość, jak przypuszczał, została zatrzymana przez Turków. Na sobotę 21 sierpnia wyznaczono wyjazd ambasady z Konstantynopola. Opiekę nad włoskimi interesami w Imperium Osmańskim Rzym powierzył Stanom Zjednoczonym.

Echa

W Londynie minister spraw zagranicznych Edward Grey, zapoznawszy się z tekstem włoskiego okólnika, oświadczył ambasadorowi Włoch, że decyzja ta jest dla niego „nadzwyczaj miła”. Włoski poseł w Niszu donosił, że wiadomość osłabiła niechęć Serbów do Włoch, bo spodziewali się teraz udziału włoskich wojsk w walkach o Konstantynopol. W Atenach prasa, zajęta przesileniem rządowym, komentowała wojnę skąpo, ale pojawiały się głosy, że pierwszym jej skutkiem będzie włoska aneksja zamieszkanego przez Greków Dodekanezu. Prasa niemiecka, a za nią holenderska, pisała, że Włochy przyłączyły się do wojny z Turcją tylko po to, by wziąć udział w jej podziale.

Wypowiedzenie wojny nie zmieniło wiele na frontach. Włochy nie wysłały wojsk do Dardaneli, a ich głównym polem walki z Turcją i jej sojusznikami pozostała Libia, gdzie powstanie trwało jeszcze przez lata. Nadal nie było natomiast wojny z Niemcami. Rząd w Rzymie wypowiedział ją dopiero pod koniec sierpnia 1916 roku.