TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Zatopienie HMS Partridge

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Wojna na morzu
Data:
12 grudnia 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Royal Navy, Kaiserliche Marine, Morze Północne, Norwegia

12 grudnia 1917 roku, niecałe dwa miesiące po napadzie krążowników Brummer i Bremse, Niemcy po raz drugi rozbili brytyjski konwój płynący do Norwegii. Tuż przed południem cztery nowoczesne niemieckie niszczyciele dopadły go około 25 mil morskich na południowy zachód od wejścia do fiordu prowadzącego do Bergen. W niespełna godzinę zatopiły eskortujący niszczyciel Partridge, wszystkie sześć statków handlowych i cztery uzbrojone trawlery. Uszedł tylko ciężko uszkodzony niszczyciel Pellew. Tej samej nocy druga grupa niemieckich niszczycieli napadła na żeglugę u wybrzeży północnej Anglii.

Dwa uderzenia

Dowódca Hochseeflotte, admirał Reinhard Scheer, chciał tym razem uderzyć w dwóch miejscach. Wyznaczył do tego 2 Flotyllę Niszczycieli, złożoną z największych i najszybszych niemieckich okrętów tej klasy. 11 grudnia flotylla wyszła w morze w asyście krążownika lekkiego Emden. Po południu, przy Dogger Bank, rozdzieliła się. 4 Półflotylla popłynęła ku wybrzeżom Northumberland, by zaatakować przybrzeżne konwoje płynące wzdłuż wschodniego wybrzeża Wielkiej Brytanii. 3 Półflotylla komandora podporucznika Hansa Kolbego, czyli niszczyciele G101, G103, G104 i V100, ruszyła na północ, na szlak między Lerwick na Szetlandach a Norwegią.

W nocy z 11 na 12 grudnia 4 Półflotylla storpedowała duński parowiec Peter Willemoes, który odłączył się od konwoju i zabłądził daleko od toru wodnego, a nad ranem w pobliżu Blyth także szwedzki statek Nike, który jednak utrzymał się na wodzie. Potem ostrzelała grupę trawlerów i zatopiła jeden z nich. Właściwego konwoju, który przepłynął tamtędy kilka godzin wcześniej, nie znalazła. Brytyjczycy długo nie wiedzieli, co się stało, bo załogi trawlerów zameldowały o ataku okrętu podwodnego.

Rzeź pod Bergen

11 grudnia z Lerwick wyszedł codzienny konwój do Norwegii: dwa statki norweskie, dwa szwedzkie, jeden duński i jeden brytyjski. Eskortowały go niszczyciele Pellew (komandor podporucznik J. R. C. Cavendish) i Partridge (komandor podporucznik R. H. Ransome) oraz cztery uzbrojone trawlery. 3 Półflotylla przez całą noc walczyła ze sztormem i rano musiała zwolnić. Kolbe zawrócił już na południe, gdy około 11.45 czasu brytyjskiego natknął się na konwój. Partridge próbował wywołać nieznane okręty sygnałem rozpoznawczym, ale reflektor sygnałowy był zepsuty i minęło dziesięć minut, zanim odpowiedź okazała się fałszywa. Pellew kazał statkom się rozproszyć, a Partridge zdążył nadać do dowódcy Grand Fleet meldunek, że konwój ma kontakt z nieprzyjacielem. Żaden z dowódców eskorty nie wiedział, że w pobliżu jest brytyjski zespół osłony.

Trzy niemieckie niszczyciele związały walką oba brytyjskie, czwarty zajął się konwojem. Brytyjczycy mieli wiatr i bryzgi fal w twarz, a w dolinach fal widzieli z przeciwnika tylko maszty i kominy. Jeden z pierwszych pocisków przeciął na Partridge główny rurociąg parowy. Wszyscy w maszynowni zginęli poparzeni parą, a okręt stanął. Potem trafiła go torpeda i Ransome kazał opuścić okręt. Dwaj porucznicy, A. A. D. Grey i L. J. B. Walters, sami obsadzili wyrzutnię torpedową i trafili V100, ale torpeda nie wybuchła. Ranny Grey oddał ostatnie miejsce na tratwie wyczerpanemu koledze i przez prawie pół godziny płynął w lodowatej wodzie do niemieckiego niszczyciela, który go wyłowił. Partridge zatonął po trafieniu kolejną torpedą. Pellew dostał pocisk w maszynownię, ale skrył się w szkwale i dowlókł się do norweskich wód terytorialnych. Tymczasem Niemcy zatopili wszystkie statki i trawlery. Według brytyjskiej historii oficjalnej po godzinie z konwoju i eskorty pozostał tylko Pellew i kilka łodzi z rozbitkami.

Według Steve’a Dunna, brytyjskiego historyka marynarki, z załogi Partridge zginęło 97 ludzi, w tym dowódca, a na Pellew czterech. Scheer pisał, że jego niszczyciele wzięły do niewoli 52 marynarzy z Partridge i trawlerów oraz 23 cywilów ze statków, a same miały tylko trzech rannych. Duńscy rozbitkowie odmówili wejścia na pokład niemieckich okrętów. Niemcy wrócili do domu okrężną drogą przez Skagerrak i Bałtyk, i według brytyjskiej historii oficjalnej najpewniej przemknęli niezauważeni za rufami szukających ich brytyjskich krążowników lekkich. Krążowniki pancerne zespołu osłony, Shannon i Minotaur, były wtedy około 60 mil na zachód i ich niszczyciele zdążyły już tylko wyłowić rozbitków.

Skutki

Drugi w ciągu dwóch miesięcy pogrom konwoju wywołał w Londynie burzę. Pierwszy Lord Admiralicji Eric Geddes zarządził śledztwo ponad głowami Pierwszego Lorda Morskiego, admirała Johna Jellicoe’a, i dowódcy Grand Fleet, admirała Davida Beatty’ego. Już przed napadem postanowiono, że konwoje do Skandynawii będą wychodzić nie z Lerwick, lecz z Methil w zatoce Firth of Forth. Trzy dni po stracie konwoju Admiralicja zatwierdziła nowy system. Od początku 1918 roku konwoje miały pływać do Norwegii co trzy dni, a osłaniać je miały zespoły Grand Fleet. Beatty regularnie dołączał do osłony całą eskadrę pancerników, co według brytyjskiej historii oficjalnej było wielkim odstępstwem od zasady skupienia sił, której flota trzymała się od początku wojny.