Katastrofa kolejowa w Saint-Michel-de-Maurienne
- Kategoria:
- Wojsko
- Data:
- 12 grudnia 1917
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Francja, Włochy, Marie Émile Fayolle
W nocy z 12 na 13 grudnia 1917 roku w dolinie Maurienne w Sabaudii wykoleił się pociąg wojskowy, który wiózł około tysiąca francuskich żołnierzy z frontu włoskiego na urlop do domu. Przeładowany skład rozpędził się na stromym zjeździe z Modane i rozbił tuż przed stacją w Saint-Michel-de-Maurienne, a drewniane wagony spłonęły. Zginęło co najmniej 425 żołnierzy. Była to i pozostaje do dziś najtragiczniejsza katastrofa kolejowa w dziejach Francji.
Pociąg urlopowiczów
Po klęsce pod Caporetto Francja wysłała do Włoch sześć dywizji pod dowództwem generała Marie Émile’a Fayolle’a. Gdy front na Piawie i Monte Grappa się ustabilizował, Fayolle zezwolił na urlopy żołnierzom, którzy wcześniej długo walczyli we Francji. Od końca listopada wojskowa dyrekcja transportów puszczała codziennie z Vicenzy pociąg dla około 600 urlopowiczów, a dla pociągów z 11 i 12 grudnia liczbę tę podwojono. Skład, który 11 grudnia wyjechał z Bassano del Grappa, wiózł około tysiąca żołnierzy, głównie z 46 i 47 Dywizji, w siedemnastu drewnianych wagonach włoskiej produkcji. Przed podjazdem do tunelu Fréjus, zwanego też tunelem Mont Cenis, podzielono go na dwie części, a w Modane, już po francuskiej stronie, złożono z powrotem w jeden pociąg ciągnięty przez jedną lokomotywę. Miał około 350 metrów długości i ważył ponad 520 ton. Część oficerów przesiadła się w Modane do pociągu pospiesznego do Paryża.
Według ustaleń André Pallatiera, który jako jeden z pierwszych zbadał otwarte w 2007 roku archiwa, wszystkie wagony miały hamulce zespolone, ale przed odjazdem pozostawiono je czynne tylko w wagonie bagażowym na czele i dwóch pierwszych wagonach. Resztę składu miało hamować ręcznie siedmiu hamulcowych na sygnał gwizdka lokomotywy, tak jak w pociągach towarowych, do których kolej zaliczała pociągi wojskowe. Na odcinku do Saint-Michel tor opada średnio o 22 metry na kilometr, a miejscami o 30 metrów. Według często powtarzanej relacji maszynista Louis Girard protestował, że nie utrzyma tak ciężkiego pociągu jedną lokomotywą, ale wojskowy oficer transportowy kazał mu ruszać.
Katastrofa
Pociąg wyjechał z Modane według Pallatiera o 22.47 (starsze opisy podają godzinę 23 albo 23.15). Za Le Freney zaczął nabierać prędkości, której hamulce nie mogły już zatrzymać. Rejestrator lokomotywy zapisał 135 kilometrów na godzinę, a w miejscu wykolejenia dozwolone było 40. Niedaleko mostu na rzece Arc, około 1300 metrów przed stacją w Saint-Michel, pierwszy wagon wypadł z szyn. Sprzęg za tendrem pękł, a wagony wbijały się jeden w drugi i rozbijały o mur oporowy w wąskim przekopie koło przysiółka La Saussaz. Girard, który w pierwszej chwili nie zauważył, że stracił pociąg, dojechał samą lokomotywą do stacji i ocalał. Z kolejarzami i szkockimi żołnierzami, którzy czekali tam na pociąg do Włoch, pobiegł ratować rannych. Zawiadowca stacji La Praz, który widział pędzący skład, zdążył ostrzec Saint-Jean-de-Maurienne, gdzie wstrzymano odjazd pociągu z brytyjskimi żołnierzami.
Pół godziny lub trzy kwadranse po wykolejeniu wybuchł pożar, który trawił wrak do wieczora następnego dnia. Jego przyczyny nie ustalono: mogły to być rozżarzone od hamowania osie albo świece, którymi żołnierze oświetlali wagony, bo nie działało w nich światło elektryczne. Niektóre opisy wspominają też o granatach i amunicji wiezionych przez urlopowiczów. Spłonęło czternaście wagonów, a wydobycie ciał i oczyszczenie toru zajęło pięć dni.
Ofiary i milczenie
Liczba ofiar długo była sporna. W marcu 1919 roku sąd w Saint-Jean-de-Maurienne ustalił oficjalnie, że na miejscu zginęło 425 żołnierzy, i tę liczbę wypisano na pomnikach. Według Pallatiera zginęło łącznie 435 osób: 433 żołnierzy, w tym 8 zmarłych w szpitalach, i 2 kolejarzy, a 194 rannych trafiło do szpitali. Większości zabitych nie dało się rozpoznać. Wiele innych opracowań podaje co najmniej 675 zabitych, a w obiegu krążyły liczby 800, a nawet ponad tysiąca. Dokładnej liczby jadących nie znamy, bo po drodze żołnierze wsiadali i wysiadali.
Katastrofę objęła cenzura. Prasa francuska napisała o niej niewiele: „Le Figaro” poświęcił jej 17 grudnia dwadzieścia jeden wierszy, a „Le Petit Journal” zaznaczył 18 grudnia, że dopiero teraz wolno mu podać szczegóły. Uroczysty pogrzeb ofiar odbył się w Saint-Jean-de-Maurienne, w obecności ministrów robót publicznych i sprawiedliwości oraz oddziałów francuskich, brytyjskich i włoskich. Sprawę przejął sąd wojenny, który później uniewinnił sześciu kolejarzy towarzystwa PLM, wśród nich maszynistę. Akta wojskowe i kolejowe pozostały zamknięte przez dziewięćdziesiąt lat. W 1923 roku minister wojny André Maginot odsłonił pomnik ofiar na cmentarzu w Saint-Michel. Ofiar katastrofy było ponad dwa razy więcej niż w drugiej co do tragizmu katastrofie kolejowej we Francji, pod Lagny-Pomponne w 1933 roku, a mimo to w ogromie wojennych strat szybko o niej zapomniano.