Zatopienie Lanfranca i Donegala
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 17 kwietnia 1917
- Autor:
- Natalia
Wieczorem 17 kwietnia 1917 roku z Hawru do Southampton wypłynęły dwa statki z rannymi z frontu zachodniego, Lanfranc i Donegal. Oba miały eskortę i oba zostały storpedowane bez ostrzeżenia przez niemieckie okręty podwodne. Zginęło łącznie około 75–80 osób, w większości ranni żołnierze. Wśród ofiar byli także Niemcy: na pokładzie Lanfranca płynęło 167 rannych niemieckich jeńców. Brytyjska chronologia wojny nazywa oba statki transportowcami sanitarnymi, a nie statkami szpitalnymi. To rozróżnienie miało w kwietniu 1917 roku duże znaczenie.
Statki bez czerwonych krzyży
Od końca stycznia Niemcy twierdziły, że Brytyjczycy używają statków szpitalnych do przewozu wojska i amunicji, i zapowiedziały, że na wodach między Anglią a Francją nie będą ich tolerować. W marcu niemieckie okręty podwodne storpedowały oświetlone statki szpitalne Asturias i Gloucester Castle. 14 kwietnia brytyjskie i francuskie samoloty zbombardowały w odwecie Fryburg Bryzgowijski. Admiralicja uznała jednak, że oznakowanie zgodne z konwencją haską przestało chronić, a oświetlone czerwone krzyże czynią ze statku tylko łatwiejszy cel. Postanowiono więc przewozić rannych na statkach bez znaków i świateł, jak zwykłe jednostki handlowe, z eskortą okrętów wojennych. Część statków wykreślono z oficjalnej listy statków szpitalnych przekazanej Niemcom. Według Admiralicji jeden z dwóch statków zatopionych 17 kwietnia nie miał już żadnych oznak statku szpitalnego.
Lanfranc
Lanfranc był liniowcem towarzystwa Booth Line z Liverpoolu, zbudowanym w 1907 roku w Dundee, o pojemności około 6,3 tysiąca ton rejestrowych brutto. Przed wojną pływał do Brazylii, aż do Manaus nad Amazonką. W 1914 roku zarekwirowano go i przebudowano na statek szpitalny na około 400 łóżek. 17 kwietnia wiózł 234 rannych brytyjskich oficerów i żołnierzy, 167 rannych jeńców niemieckich, 52 osoby personelu medycznego i 123 członków załogi. Ponad 300 rannych było leżących, wielu ze złamaniami ud i po amputacjach. Około 19.30, mniej więcej 42 mile morskie na północ od Hawru, trafiła go torpeda z UB-40, dowodzonego przez Hansa Howaldta.
Statek szybko tonął, ale załoga i personel zdążyli przenieść większość rannych do szalup i na okręty, które przypłynęły na pomoc, w tym francuski. Według Admiralicji zaginęło 2 rannych oficerów i 11 rannych żołnierzy brytyjskich, 1 członek personelu medycznego oraz 2 niemieckich oficerów i 13 niemieckich żołnierzy. Razem z pięcioma członkami załogi daje to 34 ofiary i tyle podaje też serwis uboat.net. Brytyjska historia służby medycznej mówi o 22 zabitych Brytyjczykach i 18 Niemcach. Brytyjskie patrolowce uratowały 152 rannych Niemców. Brytyjska prasa z upodobaniem opisywała, jak ranni Brytyjczycy pomagali wrogom dostać się do łodzi, a część niemieckich jeńców w panice szturmowała szalupy. Były to jednak relacje pisane na potrzeby propagandy.
Donegal
Donegal był znacznie mniejszym statkiem, promem kolei Midland Railway z linii z Heysham do Belfastu, o pojemności około 1,9 tysiąca ton rejestrowych brutto. Od 1914 roku woził rannych przez kanał La Manche. 17 kwietnia płynął z lżej rannymi Brytyjczykami. Około 19 mil morskich na południe od latarniowca Dean, niedaleko wyspy Wight, storpedował go UC-21 pod dowództwem Reinholda Saltzwedla, jednego z najskuteczniejszych dowódców okrętów podwodnych Flotylli Flandria. Statek zatonął, a według Admiralicji zginęło 29 rannych żołnierzy i 12 członków załogi. Wśród zabitych był Archie Jewell, który przeżył katastrofę Titanica jako marynarz obserwator i zatonięcie Britannica. Inny członek załogi Donegala, palacz Arthur Priest, ocalał z obu tych katastrof i z tej także.
Odpowiedź Admiralicji
Kilka dni później Admiralicja ogłosiła wiadomość o zatonięciu obu statków i wyjaśniła swoją nową politykę. Przypomniała, że w ostatnich walkach na froncie zachodnim, gdzie od 9 kwietnia trwała bitwa pod Arras, w ręce brytyjskie wpadło bardzo wielu rannych jeńców niemieckich. Trzeba ich było przewieźć do Anglii tymi samymi statkami co rannych Brytyjczyków, więc niemal każdy taki transport miał wieźć także Niemców, narażonych na to samo niebezpieczeństwo ze strony okrętów podwodnych. Admiralicja dodała, że okaże się, czy Niemcy zmienią postępowanie, wiedząc, że mogą przy tym zabijać własnych rannych. Ataki na jednostki przewożące rannych nie ustały. Pod koniec maja na Morzu Śródziemnym zatonął storpedowany statek szpitalny Dover Castle.