Zatopienie pancernika Wien
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 9 grudnia 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Włochy, Austro-Węgry, Morze Śródziemne
W nocy z 9 na 10 grudnia 1917 roku dwa małe włoskie kutry torpedowe MAS przecięły zapory na redzie Triestu i niezauważone weszły do zatoki pod Muggią, gdzie stały na kotwicy dwa austro-węgierskie pancerniki obrony wybrzeża, Wien i Budapest. O 2.32 oba kutry wystrzeliły torpedy. Dwie trafiły Wien, który przewrócił się i zatonął w ciągu kilku minut. Torpedy wystrzelone w Budapest chybiły. Oba kutry wróciły do Wenecji bez strat. Akcją dowodził młody oficer rezerwy marynarki Luigi Rizzo, przed wojną kapitan żeglugi wielkiej.
Wien i Budapest były starymi okrętami typu Monarch, zbudowanymi w Trieście w latach 90. XIX wieku. Miały po około 5600 ton wyporności i po cztery działa kalibru 240 mm. Do połowy 1917 roku stały w Kotorze, a w sierpniu przeniesiono je do Triestu. Po klęsce Włochów pod Caporetto front oparł się o dolną Piawę, której ujście leży kilkadziesiąt kilometrów od Triestu po drugiej stronie zatoki. 16 listopada oba pancerniki ostrzelały włoskie baterie nadbrzeżne w Cortellazzo przy ujściu rzeki i według austriackich źródeł uciszyły większość dział. Kontrataki włoskich samolotów i kutrów torpedowych nie przyniosły skutku. Włoska marynarka postanowiła więc zaatakować je w porcie.
Przez zapory
Plan przygotował komandor porucznik Carlo Pignatti Morano di Custoza. Do zadania wyznaczono dwa kutry, MAS 9 Rizza i MAS 13, którym dowodził starszy sternik Andrea Ferrarini. Kutry torpedowe MAS były niewielkimi, szybkimi łodziami motorowymi z dwiema torpedami, a przy podchodzeniu do celu mogły płynąć niemal bezgłośnie na pomocniczych silnikach elektrycznych. 9 grudnia około 17.00 dwa torpedowce wyprowadziły je na holu z Wenecji i późnym wieczorem zostawiły na środku Zatoki Triesteńskiej. Kutry podeszły po cichu do falochronu. Wejście do zatoki zamykały stalowe liny rozpięte na kilku głębokościach. Załogi przecinały je nożycami przez około dwie godziny, cały czas pod nosem austriackich wartowników.
Gdy ostatnia lina puściła, kutry weszły na redę i rozdzieliły się: MAS 9 skierował się na Wien, MAS 13 na Budapest. Rizzo podszedł do pancernika na kilkadziesiąt metrów i odpalił obie torpedy. Wybuchy wyrwały w burcie Wiena dziurę szeroką na około 10 metrów na wysokości kotłowni. Drzwi wodoszczelne były otwarte, więc woda szybko zalewała kolejne przedziały i próba wyrównania przechyłu przez zatopienie zbiorników po drugiej stronie nic nie dała. Okręt przewrócił się i osiadł na dnie na głębokości kilkunastu metrów. Torpedy Ferrariniego minęły Budapest i eksplodowały przy nabrzeżu. Zaskoczeni Austriacy sądzili początkowo, że to nalot, i otworzyli ogień przeciwlotniczy. W zamieszaniu oba kutry wymknęły się z portu.
Ofiary i skutki
Liczba ofiar różni się w zależności od źródła. Austriackie dane, na które powołują się historycy marynarki Erwin Sieche i Ryan Noppen, mówią o 46 zabitych, włoskie opracowania podają 33. Większość z około 440 członków załogi uratowano. Austro-węgierska marynarka natychmiast wszczęła śledztwo. 14 grudnia przed sądem wojennym stanęli komendant okręgu morskiego w Trieście, wiceadmirał Alfred von Koudelka, dowódcy obu pancerników i komendant obrony portu. W styczniu 1918 roku sąd uznał, że nie zadbali o wszystkie możliwe środki ostrożności, i wszyscy czterej stracili stanowiska.
We Włoszech, które kilka tygodni wcześniej przeżyły katastrofę nad Isonzo i wciąż broniły linii Piawy, wiadomość o zatopieniu okrętu w samym porcie nieprzyjaciela przyjęto z entuzjazmem. Rizzo dostał Złoty Medal za Męstwo Wojskowe, najwyższe włoskie odznaczenie bojowe, i awans za zasługi wojenne. Była to jedna z najśmielszych akcji małych okrętów w tej wojnie. Pół roku później ten sam Rizzo zatopił na Adriatyku austro-węgierski drednot Szent István.