Zwycięstwo pod Skra di Legen
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 30 maja 1918
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Skra di Legen
- Tagi:
- Grecja, Bułgaria, Francja, Elefterios Wenizelos
30 maja 1918 roku o 4.55, po całodziennym ostrzale artyleryjskim, greccy żołnierze ruszyli do szturmu na bułgarskie pozycje wokół Skra di Legen, skalistego szczytu nad wsią Ljumnica, na zachód od Wardaru. W Grecji, która używała jeszcze kalendarza juliańskiego, był to 17 maja. Brytyjska chronologia wojny zapisała bitwę pod 31 maja, ale brytyjska historia oficjalna kampanii macedońskiej (Falls) i greckie opracowania zgodnie podają, że natarcie ruszyło i rozstrzygnęło się 30 maja. Do ataku poszły dwa pułki Dywizji Archipelagu generała Dimitriosa Ioanu, pułk Dywizji Seres i, na prawym skrzydle, oddziały Dywizji Kreteńskiej. Wszystkie należały do Korpusu Obrony Narodowej, pierwszej armii Elefteriosa Wenizelosa, utworzonej w Salonikach jeszcze przed przystąpieniem całej Grecji do wojny.
Atak był bardzo szybki. Pierwsza fala trzymała się tuż za ruchomą zaporą własnej artylerii, więc gdy ostrzał się przesuwał, Grecy byli już przy wejściach do bułgarskich schronów. Wielu obrońców wzięto do niewoli w ziemiankach, nierannych i zaskoczonych. Według włoskiego historyka Luigiego Villariego bułgarska artyleria odpowiedziała dopiero wtedy, gdy nacierający byli daleko przed swoimi okopami. Wyspiarze z Dywizji Archipelagu wspięli się po zboczach Skra di Legen, zdobyli szczyt i w dwóch kolejnych skokach doszli do ostatniego celu. Na zachodzie grzbiet zwany przez Francuzów Éperon był w ich rękach już o 6.15, a według greckich opracowań cały masyw zdobyto do 6.30. Dłużej trwała walka na wschodzie, gdzie Kreteńczycy przeszli południowe ramię rzeki Ljumnicy i opanowali grzbiet między jej dwoma ramionami. Tam według Fallsa cel osiągnięto dopiero po południu.
Bułgarski 49 Pułk Piechoty, który bronił występu, został otoczony i niemal zniszczony. Po południu i w nocy Bułgarzy kilkakrotnie kontratakowali, zwłaszcza na Kreteńczyków, ale bez powodzenia. Do wieczora Grecy zajęli pas okopów, schronów i stanowisk karabinów maszynowych długości około 12 km i głębokości do 2 km. Generał Adolphe Guillaumat, naczelny dowódca armii sprzymierzonych w Macedonii, meldował 3 czerwca o 1812 jeńcach, w tym 33 oficerach i niemieckich łącznościowcach. Według francuskiego historyka płk. Bujaca z rannymi jeńców było około 2500, a greckie opracowania podają 2063. Zwycięstwo było drogie: Falls ocenia straty sprzymierzonych na 2795 ludzi, prawie wyłącznie Greków, a greckie zestawienia mówią o 441 zabitych, około 2200 rannych i 164 zaginionych.
Dla Guillaumata był to sprawdzian przed planowaną ofensywą. Brytyjczycy i sami Grecy wątpili w wartość greckiego wojska, a generał zaryzykował, bo porażka mogła zniechęcić je na długo. Teraz natychmiast rozgłosił sukces, a do Wenizelosa depeszował, że to zwycięstwo napełni całą Grecję uzasadnioną dumą. Wiadomość rzeczywiście wywołała w kraju entuzjazm, podniosła prestiż Wenizelosa i ułatwiła mobilizację dawnej armii królewskiej, także w nieprzychylnym mu Peloponezie. „Mało która tak niewielka akcja wywołała tyle poruszenia” – pisał Falls.
Spodziewane silne kontruderzenie bułgarskie w następnych dniach nie nastąpiło. Według Villariego żołnierze wyznaczeni do kontrataku odmówili wymarszu, co było jednym z pierwszych wyraźnych znaków upadku morale w armii bułgarskiej. Wkrótce Guillaumat został odwołany do Francji, gdzie Niemcy właśnie stanęli nad Marną, a jego następca, generał Louis Franchet d’Espérey, dostał polecenie, by kontynuować działania rozpoczęte pod Skra di Legen. We wrześniu 1918 roku greckie dywizje wzięły udział w ofensywie, która złamała front bułgarski.