TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Amerykanie zdobywają Cantigny

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
28 maja 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja, John Pershing

28 maja 1918 roku o 6.45 rano żołnierze 28 Pułku Piechoty z amerykańskiej 1 Dywizji Piechoty wyszli z okopów i ruszyli na wieś Cantigny, kilka kilometrów na zachód od Montdidier w Pikardii. W ciągu godziny wieś była w ich rękach, a przez następne dwa dni utrzymali ją wbrew kilku niemieckim kontratakom i nieustającemu ostrzałowi. Bitwa pod Cantigny była niewielka w porównaniu z tym, co działo się w tych dniach na froncie zachodnim, ale przeszła do historii jako pierwsze natarcie przeprowadzone przez dywizję Amerykańskich Sił Ekspedycyjnych. Fakty i godziny podajemy za historią 1 Dywizji z 1922 roku i przewodnikiem amerykańskiej komisji pomników wojennych (American Battle Monuments Commission) z 1938 roku.

Wieś na wzgórzu

Pod koniec marca, gdy niemiecka operacja Michael przerwała front nad Sommą, generał John Pershing oddał generałowi Fochowi do dyspozycji wszystkie amerykańskie wojska bojowe we Francji. 1 Dywizja, która jesienią 1917 roku poznawała okopy na spokojnym odcinku w Lotaryngii i tam poniosła pierwsze straty, została przerzucona na północ od Paryża, a pod koniec kwietnia, pod dowództwem generała majora Roberta Lee Bullarda, przejęła odcinek frontu na zachód od Montdidier, w miejscu, gdzie zatrzymało się niemieckie natarcie. Po raz pierwszy amerykańska dywizja stanęła na czynnym froncie. Naprzeciw niej leżała wieś Cantigny, zajęta przez niemiecką 18 Armię generała Oskara von Hutiera. Wznosiła się na wzgórzu w środku niewielkiego występu i dawała Niemcom wgląd w amerykańskie pozycje, a jednocześnie zasłaniała to, co działo się za nią. Według historii dywizji jeszcze przed przybyciem Amerykanów dwukrotnie przechodziła z rąk do rąk. W połowie maja francuski X Korpus, któremu podlegała dywizja, postanowił, że Amerykanie ją zdobędą.

Do natarcia wyznaczono 28 Pułk Piechoty pułkownika Hansona Ely’ego, wzmocniony kompaniami karabinów maszynowych, saperami i dwiema kompaniami 18 Pułku, razem około czterech tysięcy ludzi. Pułk zszedł z frontu i przez kilka dni ćwiczył natarcie na terenie podobnym do pola bitwy, na którym odtworzono niemieckie okopy według zdjęć lotniczych. Amerykanie mieli jeszcze mało ciężkiej broni, więc resztę dali Francuzi: artylerię, lotnictwo, dwanaście czołgów Schneider i oddział z miotaczami ognia. Według historii dywizji przygotowanie prowadziło 386 dział i moździerzy, a do baterii dowieziono nocami około 200 tysięcy pocisków.

Natarcie i kontrataki

O 5.45 artyleria otworzyła ogień na wieś, okopy i niemieckie baterie, a o 6.45 przeniosła go w wał ogniowy, za którym trzema falami ruszyła piechota z czołgami. Opór był słaby. Jeden batalion przeszedł przez wieś, dwa pozostałe obeszły ją z obu stron, a francuscy żołnierze z miotaczami ognia wykurzali Niemców ze schronów. O 7.20, zgodnie z planem, cały pułk stał na linii około pół kilometra za Cantigny i zaczął się okopywać. Do niewoli wzięto, według historii dywizji, pięciu oficerów i 225 żołnierzy niemieckiej 82 Dywizji Rezerwowej. Jeńcy zeznali, że natarcie całkowicie ich zaskoczyło.

Trudniej było wieś utrzymać. Tego samego dnia Niemcy przełamali front nad Aisne, a Francuzi zaraz po zdobyciu Cantigny zabrali część ciężkiej artylerii, która zwalczała niemieckie baterie, i wysłali ją na zagrożony odcinek. Od południa Amerykanie znaleźli się pod ciężkim ogniem, który według przewodnika komisji pomników trwał bez przerwy 72 godziny. Niemcy kontratakowali kilka razy: 28 maja rano słabszymi siłami, a o 17.10 kilkoma falami piechoty za wałem ogniowym. Najsilniejszy cios spadł na batalion 26 Pułku, którym dowodził major Theodore Roosevelt Jr., syn byłego prezydenta. 29 maja wieczorem Niemcy zepchnęli część lewego skrzydła 28 Pułku do dawnej linii, a ostatni kontratak, 30 maja rano, załamał się w ogniu artylerii i karabinów maszynowych. W nocy z 30 na 31 maja 16 Pułk zluzował wyczerpanych żołnierzy Ely’ego.

Cena i znaczenie

Według historii 1 Dywizji do tej nocy Amerykanie stracili 1067 ludzi, w tym 199 zabitych i około dwustu zagazowanych. Część opracowań, licząc dłuższy okres, podaje około 1600 zabitych, rannych i zaginionych. Jak na zajęcie jednej wsi była to wysoka cena, ale wynik miał przede wszystkim znaczenie moralne. Francuzi i Brytyjczycy od miesięcy zastanawiali się, czy niedoświadczone dywizje amerykańskie poradzą sobie w walce. Jeszcze 28 maja Pershing napisał do Bullarda, że to starcie, „choć stosunkowo niewielkie, oznacza wyraźny krok naprzód w udziale Ameryki w wojnie”. Przewodnik komisji pomników nazwał je później jasnym punktem w ponurych dniach, bo przyszło nazajutrz po klęsce nad Aisne.

1 Dywizja pozostała na odcinku pod Cantigny do 8 lipca, a w tym czasie straciła łącznie prawie 5200 ludzi. Kilka dni po bitwie inne dywizje amerykańskie zostały rzucone nad Marnę. Pomnik wzniesiony w Cantigny przez rząd Stanów Zjednoczonych upamiętnia „pierwsze natarcie dywizji amerykańskiej w wojnie światowej”, a Robert McCormick, wówczas oficer artylerii 1 Dywizji, a później wydawca dziennika „Chicago Tribune”, nazwał imieniem wsi swoją posiadłość pod Chicago.