Atak na Amman
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 27 marca 1918
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Pierwszy rajd na Amman
Rano 27 marca 1918 roku Australijsko-Nowozelandzka Dywizja Konna generała majora Edwarda Chaytora i Imperialna Brygada Wielbłądzia ruszyły spod wsi Ajn as-Sir na Amman. Za nimi były trzy noce marszu w deszczu i śniegu kozimi ścieżkami z doliny Jordanu, a w tym czasie piechota zajęła As-Salt. Celem wyprawy było zniszczenie pod Ammanem wiaduktu i tunelu Kolei Hidżaskiej, którą Turcy zaopatrywali swoje garnizony na południu. Po rozmokłej ziemi jeźdźcy posuwali się wolno, ale o 10.30 Nowozelandczycy stali już półtora kilometra od miasta. Chaytor od razu wydał rozkaz natarcia. Brygada Strzelców Konnych miała zdobyć od południa wzgórze 3039, Brygada Wielbłądzia uderzyć od zachodu, a australijska 2 Brygada Lekkiej Kawalerii od północnego zachodu. Jedyną artylerią była bateria górska z Hongkongu i Singapuru.
Amman, niewielkie miasteczko wśród rzymskich ruin, otoczone wzgórzami, z cytadelą na wzniesieniu, okazał się trudnym celem. Według brytyjskiej historii oficjalnej (Cyril Falls, Military Operations: Egypt and Palestine, t. II) turecki garnizon liczył tego dnia około 2150 karabinów, 70 karabinów maszynowych i 10 dział, razem z niemieckim 703 Batalionem, który wrócił właśnie z wyprawy na arabską At-Tafilę. Obrońcy rozstawili karabiny maszynowe na różnych wysokościach i zatrzymali natarcie na całej linii. Brygada Wielbłądzia podeszła na około 550 metrów do wzgórza zamykającego drogę do miasta, ale dalej nie mogła iść pod ogniem z przodu i z obu skrzydeł. Nowozelandzki szwadron próbował odciąć pociąg nadjeżdżający od południa, lecz ugrzązł w błocie kilkaset metrów od toru i pociąg z gwizdem wjechał do Ammanu. Saperzy wysadzili tor na południe i na północ od miasta, odcinając je na pewien czas, ale do wiaduktu nie dotarli. Brytyjczycy stracili tego dnia 26 zabitych i 183 rannych, a wzięli 54 jeńców. Kolumna piechoty z As-Saltu utknęła tymczasem pod Suwajlih, gdzie musiała rozdzielić walczących ze sobą arabskich chrześcijan i Czerkiesów.
Następnego dnia Chaytor ponowił atak, już z dwoma batalionami londyńskiej piechoty i trzema bateriami górskimi. Ich dowódca radził uderzyć po zmroku, ale Chaytor nalegał, by zdobyć miasto przed nocą. Natarcie o 13.00 na odkrytym terenie znów utknęło kilkaset metrów przed tureckimi okopami. Do Ammanu napływały tymczasem koleją posiłki z północy. Dowódca grupy armii, generał Otto Liman von Sanders, kazał wysłać tam wszystkie dostępne oddziały, a obronę objął dowódca 4 Armii, Mehmed Cemal Pasza, zwany Małym Cemalem. Turecki oddział przeprawił się też przez Jordan na północy i zagroził brytyjskim komunikacjom pod As-Saltem.
W nocy z 29 na 30 marca, w ulewnym deszczu, Chaytor rzucił do ostatniego szturmu wszystkie siły, wzmocnione trzema kolejnymi batalionami. Nowozelandczycy z batalionem Brygady Wielbłądziej zdobyli bagnetami wzgórze 3039, a londyński batalion 2/22 wziął 80 jeńców i odparł kontratak. Cytadela jednak się utrzymała i jej karabiny maszynowe zatrzymały resztę natarcia. Za dnia Turcy, prowadzeni miejscami przez Niemców, odzyskali część utraconych pozycji, a ostatni atak na cytadelę o 14.00 się nie powiódł. Generał major John Shea zapytał Chaytora, czy jest szansa na zdobycie Ammanu nocą, a usłyszawszy, że niewielka, przerwał walkę. O 17.45 30 marca przyszedł rozkaz odwrotu za Jordan.
Odwrót w zimnie i deszczu, z rannymi przytroczonymi do wielbłądów i tłumem chrześcijańskich uciekinierów z As-Saltu, trwał do 2 kwietnia. Cała wyprawa kosztowała Brytyjczyków, Australijczyków i Nowozelandczyków 1348 zabitych, rannych i zaginionych. Turcy stracili 986 jeńców i cztery działa. Dla nich było to pierwsze zwycięstwo po długiej serii porażek w Palestynie. Dowódca niemieckiego batalionu, kapitan Grassman, przyznawał jednak, że gdyby Brytyjczycy rano 30 marca poszli za ciosem, nie dałoby się ich powstrzymać przed wejściem do miasta.