TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Niemiecki atak pod Arras

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
28 marca 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Pierwsza bitwa pod Arras
Tagi:
Wielka Brytania, Niemcy, Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Erich Ludendorff

28 marca 1918 roku, w Wielki Czwartek, niemiecka ofensywa wiosenna uderzyła w nowym miejscu. Przez pierwszy tydzień operacji Michael wojska niemieckie posunęły się nad Sommą o kilkadziesiąt kilometrów, ale najdalej na południu, przeciw rozbitej brytyjskiej 5 Armii i nadciągającym Francuzom. Na północnym skrzydle 17 Armia generała Ottona von Belowa od 21 marca nie mogła przełamać brytyjskiej 3 Armii. Teraz miała to zrobić pod Arras, po obu stronach rzeki Scarpe, w operacji nazwanej Mars. Niemieccy żołnierze, jak pisze brytyjska historia oficjalna, szli do ataku przekonani, że wystarczy jeszcze jeden wysiłek, by przełamać front brytyjski. Wieczorem było jasne, że natarcie poniosło klęskę.

Plan

Natarcie na Arras było od początku najtrudniejszą częścią niemieckiego planu. Miasto osłaniał od północy grzbiet Vimy, zdobyty przez Kanadyjczyków w kwietniu 1917 roku, z którego Brytyjczycy widzieli całą równinę aż po Douai. Przed ofensywą zarówno Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych, jak i sztab grupy armii księcia koronnego Rupprechta Bawarskiego uznały je za zbyt trudne i odłożyły na później. 25 marca Erich Ludendorff postanowił jednak, że front brytyjski po obu stronach Scarpe, aż po zagłębie węglowe Lens, ma zostać rozbity dwoma natarciami: Mars Süd na południe od rzeki i Mars Nord na północ od niej. Dzień później miało nastąpić natarcie Walküre na wzgórza Lorette, a potem marsz na północny zachód. Jeńcy zeznawali potem, że mieli dojść do morza w cztery dni i dostali racje na sześć.

Pod Arras przerzucono ciężką artylerię i moździerze, które 21 marca otwierały ofensywę. Dziewięć niemieckich dywizji, prawie wszystkie świeże, miało uderzyć na cztery brytyjskie: 3 i 15 (Szkocką) na południe od Scarpe oraz 4 i 56 (Londyńską) na północ od niej. Brytyjczycy spodziewali się ataku. Wywiad 1 Armii zauważył nowe baterie, oznakowane drogi i stanowiska moździerzy, a jeniec wzięty 23 marca podał nawet datę, choć o trzy dni za wczesną. Dowódcy, którzy wiedzieli już, co się stało z przednią strefą 5 Armii, obsadzili pierwszą linię tylko placówkami, a karabiny maszynowe rozstawili w głąb.

Ostrzał bez mgły

O trzeciej nad ranem, w ciemności i ciszy, niemiecka artyleria otworzyła ogień od Ayette na południu po Oppy na północy. Najpierw spadły pociski z gazem musztardowym na stanowiska brytyjskich baterii, potem ogień przeniósł się na okopy, punkty dowodzenia i drogi, a na koniec zagrzmiały moździerze okopowe. Prawie wszystkie zakopane kable telefoniczne zostały przerwane. Ostrzał przypominał ten z 21 marca, z jedną różnicą, która miała przesądzić o wyniku: noc była pochmurna, ale nie było mgły. Żołnierze w pierwszej linii, jak pisze brytyjska historia oficjalna, szybko zrozumieli, że „tym razem kolej na nich”. Kilka minut przed szturmem zobaczyli w szarym świetle poranka połyskującą linię niemieckich bagnetów.

Na południe od Scarpe pierwsze ataki ruszyły już o 5.50, wcześniej niż przewidywał plan. Niemcy szli falami przez dym i trafiali pod ogień karabinów maszynowych i moździerzy, które przetrwały ostrzał w podziemnych schronach. Po siódmej przez niewielką lukę wzdłuż drogi z Arras do Cambrai weszli jednak na tyły szkockich brygad, a do 8.30 3 i 15 Dywizja straciły przednią linię swojej strefy obrony. Potem walka zamieniła się w serię krótkich szturmów: niemieccy żołnierze z pierwszej linii wystrzeliwali zielone race, artyleria kładła ogień na wskazany odcinek, a gdy go przenosiła, piechota ruszała znowu. Brytyjski świadek nazwał to „lekcją poglądową” infiltracji. Po południu obie dywizje wycofały się na tylną Zieloną Linię. Niektóre bataliony, jak 9 Brygada, robiły to powoli, z odsłoniętymi skrzydłami, ostrzeliwując się z każdej pozycji i zabierając wszystkich rannych. Wieś Neuville-Vitasse padła dopiero o 16.30. Pół godziny później natarcie na tym odcinku zgasło.

Między Gavrelle a Oppy

Najcięższy cios spadł na północ od rzeki, gdzie siedem dywizji uderzyło o 7.30 na 4 i 56 Dywizję. Było to pole bitwy dobrze znane Brytyjczykom: wiosną 1917 roku krwawo walczyli o Gavrelle, Oppy i Rœux. Ziemia niczyja miała tu niecałe sto metrów szerokości. Ostatni meldunek z jednej z placówek brzmiał: „Niemcy są na drutach. Zrobimy, co się da”. Dwie placówki, które Niemcy przeoczyli, Towy Post i Wood Post, broniły się, aż je otoczono, a garstka ocalałych przebiła się do swoich. Niemiecka piechota, zatrzymana na starych okopach i zasiekach, odpadła od swojej zapory ogniowej i szła dalej odkrytym polem, jak pisze historia oficjalna, ramię w ramię przez Gavrelle. Londyńczycy z batalionów 1/16 i 1/5 London Regiment strzelali do tych mas, aż Niemcy obeszli ich skrzydła. Najgroźniejszy wyłom powstał w płytkiej, podmokłej dolinie na styku obu dywizji. 2 batalion pułku Essex, otoczony z dwóch stron, został rozbity około 10.30. Z pierwszej linii wróciło do sztabu batalionu tylko 35 ludzi.

Około południa nad Oppy zestrzelono niemiecki samolot z trzema oficerami. Pilot miał przy sobie mapę z planem natarcia. Wynikało z niej, że osiem dywizji ma przełamać front, a dziewiąta opanować samo Arras, i że po powodzeniu ma ruszyć natarcie na zagłębie węglowe pod Béthune. Plan był już wtedy nieaktualny. Do 13.45 obie brytyjskie dywizje wycofały się w porządku na pierwszą linię strefy bojowej i stanęły tam na ciągłym froncie. Artyleria rozbiła niemieckie działa polowe, które próbowano podciągnąć bliżej, a natarcia o 16.15 i 17.00 załamały się w ogniu. Po południu zaczął padać deszcz. Brytyjska artyleria polowa wystrzeliła w ciągu tej doby po około 750 pocisków na każde działo 18-funtowe, co należało do najwyższych zużyć amunicji w całej wojnie, ale za główną przyczynę sukcesu uznano dobrze ukryte karabiny maszynowe.

Na reszcie frontu 3 Armii generała Juliana Bynga, od Ayette przez Bucquoy i Hébuterne po dolinę Ancre pod Albert, Niemcy też atakowali i wszędzie zostali odparci. Pod Ayette kolumny w szyku marszowym wychodziły na horyzont i szły naprzód, aż rozbiła je artyleria. Według niemieckiego historyka Wolfganga Foerstera walki ustały po południu „po części z rozkazu dowódców, po części wskutek postawy samych wojsk”. O szóstej wieczorem Byng oddał korpusom dwie dywizje z odwodu armii, 1 i 2 Dywizję Kanadyjską, na wypadek ponowienia natarcia następnego dnia. Do tego nie doszło.

Wieczór w sztabach

Marszałek Douglas Haig nie mógł jeszcze wiedzieć, że wygrał tego dnia ważną bitwę. Spodziewał się nowych natarć pod Arras, a złe wieści przychodziły z południa. O 17.15 dostał od generała Ferdinanda Focha, który od narady w Doullens koordynował działania wojsk sprzymierzonych przed Amiens, dwie noty: wobec walk pod Montdidier Francuzi nie mogą przedłużyć swojego frontu na północ do Sommy, a resztki brytyjskiej 5 Armii muszą się utrzymać na miejscu, „za wszelką cenę”. Pocieszeniem była wiadomość z Londynu, że każdy zdolny do walki wyszkolony żołnierz zostanie wysłany do Francji.

Tymczasem w niemieckiej kwaterze głównej zapadła decyzja, która zmieniła przebieg ofensywy. Sztab Rupprechta proponował ponowić natarcie pod Arras po kilku dniach, z nowymi siłami i po starannym przygotowaniu. Ludendorff odmówił. Wieczorem 28 marca rozkazał nie ponawiać operacji Mars, odwołać natarcie Walküre, a 17 Armii prowadzić odtąd tylko lokalne ataki. Główny wysiłek miał się przenieść tam, gdzie front był jeszcze płynny: na południowe skrzydło 2 Armii i na 18 Armię, nacierające na Amiens i styk wojsk brytyjskich i francuskich. Zarazem kazał jak najszybciej przygotować natarcie Georgette nad rzeką Lys, w kierunku Hazebrouck. Niemiecki autor Gustaf Goes pisał później, że gdy słońce zachodziło za chmurami deszczowymi, zgasły też nadzieje, jakie naczelne dowództwo wiązało z tym natarciem: Mars, „któremu złożono w ofierze tyle krwi”, nie zdołał rozbić brytyjskiego występu pod Arras.

Brytyjska historia oficjalna podsumowała ten dzień krótko: w bitwie obronnej tego rodzaju niewiele jest do opisania poza ciężkimi stratami zadanymi nieprzyjacielowi. Ich łącznej liczby Niemcy nigdy nie podali. Przygotowanie Georgette miało potrwać co najmniej osiem–dziesięć dni. Ofensywa pod Amiens trwała jeszcze tydzień, ale już bez nadziei na rozbicie Brytyjczyków jednym ciosem, a 9 kwietnia ruszyła bitwa nad Lys.