TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Atak pod Fromelles

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
19 lipca 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Bitwa pod Fromelles
Tagi:
Australia, Wielka Brytania, Niemcy, Brytyjski Korpus Ekspedycyjny

19 lipca 1916 roku o osiemnastej, w pełnym świetle letniego dnia, dwanaście batalionów brytyjskiej 61 Dywizji i 5 Dywizji Australijskiej zaatakowało niemieckie okopy na płaskiej, podmokłej równinie naprzeciw wsi Fromelles we francuskiej Flandrii. Było to natarcie pomocnicze: od trzech tygodni trwała bitwa nad Sommą, a brytyjskie dowództwo chciało przekonać Niemców, że i tutaj, 80 kilometrów dalej na północ, grozi im ofensywa, i zatrzymać ich wojska z dala od Sommy. Atakowano mniej więcej tam, gdzie w maju 1915 roku Brytyjczycy przegrali bitwę o grzbiet Aubers, i przeciw tej samej bawarskiej dywizji. Dla obu atakujących dywizji był to pierwszy bój na froncie zachodnim, dla wielu żołnierzy pierwszy w życiu. Następnego ranka ocaleni wracali do swoich okopów, a ziemia niczyja była zasłana zabitymi i rannymi. Noc z 19 na 20 lipca uchodzi w Australii za najczarniejszą dobę w dziejach kraju.

Siedem godzin ostrzału

Natarcie dwa razy odkładano z powodu deszczu i mgły, które nie pozwalały artylerii przystrzelać się do celów. 19 lipca rano mgła opadła i nastał pogodny dzień. O siódmej rano sztab XI Korpusu generała Richarda Hakinga wyznaczył początek ostrzału na jedenastą. Oznaczało to, że piechota ruszy po siedmiu godzinach, około osiemnastej, gdy do zmroku będą jeszcze trzy godziny. Prawie 300 dział polowych i 78 ciężkich dział zaczęło niszczyć zasieki i przedpiersia z worków z piaskiem, które zastępowały tu okopy, bo woda stała tuż pod powierzchnią. Na występ Sugarloaf („Głowa Cukru”), najsilniejszy punkt niemieckiej linii, o 14.35 skierowano dodatkowo ogień ciężkich haubic. Cztery razy artyleria pozornie przenosiła ogień w głąb, a piechota pokazywała nad przedpiersiem bagnety i manekiny, by zwabić Niemców na stanowiska. Bawarczycy nie dali się nabrać.

Po drugiej stronie stała 6 Bawarska Dywizja Rezerwowa. Jej historycy przyznają, że ostrzał zniszczył wiele odcinków umocnień i zadał obrońcom straty, ale w 16 Bawarskim Rezerwowym Pułku Piechoty z 75 betonowych schronów w przedpiersiu 60 przetrwało. Przed południem niemiecka artyleria, wsparta przez baterie sąsiednich dywizji, zaczęła ostrzeliwać brytyjskie i australijskie pierwsze linie, przejścia łącznikowe i drogę Rue Tilleloy, na której stały punkty obserwacyjne. Między szesnastą a siedemnastą trafiała w baterie i wysadziła kilka pospiesznie urządzonych składów amunicji. Bawarska historia oficjalna pisała później, że już wtedy „złamała kręgosłup” brytyjskiego natarcia, zanim piechota wyszła z okopów.

Brytyjczycy przed Sugarloaf

Około 17.30 piechota zaczęła wychodzić na ziemię niczyją, która miała tu od około 90 do 370 metrów szerokości. Najpierw ruszały oddziały, które miały przed sobą najdłuższą drogę. Bataliony brytyjskiej 61 Dywizji, drugoliniowej dywizji Terytorialnych z hrabstw South Midlands, liczyły średnio po 550 ludzi, bo dywizja oddawała wcześniej uzupełnienia dywizji pierwszoliniowej. Miały wychodzić przez wąskie wyjścia na poziomie ziemi w przedpiersiu, a tam, gdzie niemieccy strzelcy czekali w gotowości, każde z nich stało się pułapką.

Na prawym skrzydle 182 Brygada miała szczęście. Dwie kompanie 2/7 batalionu Royal Warwickshire podeszły na 50 metrów pod niemiecką linię, zanim artyleria przeniosła ogień, i wdarły się do zupełnie rozbitych okopów, biorąc do niewoli zaskoczonych obrońców. Doszły nawet do drugiej linii, ale tam ogień karabinów maszynowych z flanki i ostrzał niemieckiej artylerii przygwoździły je do ziemi. Sąsiedni 2/6 batalion zatrzymał się przed nietkniętymi zasiekami przy występie Wick i został wybity ogniem z bliska. W centrum dwa bataliony z Gloucestershire z 183 Brygady straciły ludzi już w okopach wyjściowych, potem pod ogniem szrapneli porzuciły wyjścia i ruszyły górą, przez przedpiersie. Do niemieckich zasieków doszło tylko kilku ludzi.

Najgorzej było przed Sugarloaf. 184 Brygada straciła pod ostrzałem 140 ludzi jeszcze przed wyjściem z okopów. 2/4 batalion Royal Berkshire został zauważony i skoszony w momencie, gdy wychodził przez wyjścia, a jego dowódca, ppłk J.H. Beer, zginął na przedpiersiu, kierując ruchem swoich ludzi. Batalion z Buckinghamshire wysunął się na ziemię niczyją długim rowem Rhondda Sap, ale i on został zatrzymany ogniem z występu. Kompania kapitana H. Churcha doszła do niemieckiego przedpiersia i walczyła na nim, aż wszyscy polegli lub zostali ranni. Ich ciała znaleziono długo później pod niemieckimi zasiekami. Bawarscy wartownicy nie dali się sparaliżować ostrzałem: według historii 16 Bawarskiego Rezerwowego Pułku Piechoty jego strzelcy otworzyli ogień, gdy Brytyjczycy dopiero „wyplątywali się” z wyjść w przedpiersiu.

Australijczycy

Australijczycy, których bataliony miały pełne stany, wyszli przez przedpiersie od razu w rozwiniętym szyku, bez przeciskania się przez wąskie przejścia. Ich trzy brygady ruszyły między 17.43 a 17.53, według odległości, którą miały do przejścia.

Na prawym skrzydle, obok Brytyjczyków, atakowała 15 Brygada (ze stanu Wiktoria) generała Harolda Elliotta. Miała przed sobą najszerszy pas ziemi niczyjej, około 400 metrów łąki, przecięty płytkim strumieniem Laies. Gdy pierwsze fale wyszły o 17.45, artyleria miała jeszcze przez kwadrans bić w niemieckie okopy. Ale karabiny maszynowe w Sugarloaf nie zostały zniszczone i strzelały w bok, wzdłuż szeregów. 59 batalion został zatrzymany po około 270 metrach, 60 batalion doszedł do niemieckich zasieków i nie mógł zrobić nic więcej. Zginął dowódca 60 batalionu, major G.G. McCrae, a dowódca 59 batalionu został ciężko ranny. Ocaleni okopywali się tam, gdzie leżeli.

W centrum 14 Brygada (z Nowej Południowej Walii) płk. Harolda Pope’a poszła lepiej. Jej 53 i 54 batalion przeszły przez niemieckie przedpiersie niemal bez zatrzymania, wzięły jeńców i dwa karabiny maszynowe. Na lewym skrzydle 31 i 32 batalion z 8 Brygady generała Edwina Tiveya, ostrzeliwane z frontu i z boku, również wdarły się do niemieckiej linii. Za przedpiersiem czekała jednak niespodzianka. Brytyjskie mapy pokazywały gęstą sieć okopów, a za pierwszą linią rozciągały się płaskie pola z zalanymi wodą rowami. Niemcy od dawna porzucili tylne okopy, a odwody trzymali w ufortyfikowanych ruinach zagród kilkaset metrów dalej. Australijczycy, w większości bez oficerów, wybrali jako linię obrony jeden z rowów, w różnych miejscach pierwszy, drugi albo trzeci, i zaczęli go umacniać workami napełnianymi błotem, bo suchej ziemi nie było. 8 Brygada chwyciła wylot obłożonego workami rowu łącznikowego Kastenweg, który prowadził w stronę farmy Delangre. Jednocześnie saperzy i piechota zaczęli kopać przez ziemię niczyją dwa rowy łącznikowe, żeby połączyć zdobyty teren z własną linią.

Wieczór: odwołany szturm

Około 19.00 dowódca 61 Dywizji, generał Colin Mackenzie, wiedział o sukcesie na swoim prawym skrzydle, a inne meldunki twierdziły, że także w centrum i w Sugarloaf jego ludzie trzymają skrawki niemieckiej linii. O 19.30 Haking polecił mu rozszerzyć zdobycze w Sugarloaf, by pomóc Australijczykom. Wtedy okazało się, że w występie nie ma ani jednego brytyjskiego żołnierza. Na 21.00 przygotowano ponowny szturm całej dywizji, ale o 20.20 Haking odwołał go i kazał wycofać po zmroku wszystkich z niemieckich okopów. Rozkaz zatrzymał ostatnią kompanię 2/7 batalionu Royal Warwickshire. Z trzech kompanii, które były w niemieckich okopach, wróciło tylko kilku maruderów i lekko rannych, resztę Bawarczycy otoczyli i wybili lub wzięli do niewoli.

15 Brygada Australijska miała współdziałać w szturmie o 21.00 i za zgodą generała Jamesa McCaya, dowódcy 5 Dywizji Australijskiej, rzuciła do ataku na wschód od Sugarloaf swój 58 batalion. Wiadomość o odwołaniu brytyjskiego natarcia dotarła do sztabu brygady za późno. Batalion, prowadzony przez młodego majora A.J.S. Hutchinsona, absolwenta szkoły oficerskiej w Duntroon, poszedł sam, porwał ze sobą część 59 batalionu i został rozbity ogniem z występu. Hutchinson zginął, gdy próbował poderwać do przodu ostatnią falę. W nocy resztki trzech batalionów Elliotta spłynęły z powrotem do australijskich okopów.

O 21.00 Haking dostał meldunek z samolotu obserwacyjnego Królewskiego Korpusu Lotniczego, który widział rakiety sygnałowe w Sugarloaf. Uznano, że to brytyjscy żołnierze, choć najpewniej strzelali je Niemcy. Haking zmienił więc decyzję: o 22.00 jego szef sztabu uzgodnił z McCayem, że Australijczycy utrzymają zdobyte okopy, a 61 Dywizja przed świtem jeszcze raz zaatakuje występ. O trzeciej w nocy dowódca 184 Brygady zameldował, że jego okopy są pod silnym ostrzałem i nie zdąży przed świtem. Ostatni szturm odwołano.

Noc w niemieckich okopach

Australijczycy w niemieckiej linii byli tymczasem coraz bardziej osamotnieni. Ich prawe skrzydło, gdzie po odparciu 15 Brygady zostały tylko rozbite grupki 53 batalionu bez oficerów, wisiało w powietrzu. Bawarski dowódca dywizji wydał rozkaz kontrataku o 20.00, ale w ciemnościach i pod brytyjskim ostrzałem jego bataliony zbierały się powoli. Około pierwszej w nocy na prawe skrzydło 14 Brygady zaczęły napływać kompanie bawarskiego odwodu. Krok po kroku, granatami, posuwały się wzdłuż swojej dawnej pierwszej linii, zachodząc Australijczykom na tyły.

Dowodzenie na tym odcinku przejął ppłk W.E.H. Cass z 54 batalionu, weteran z Gallipoli. Jego meldunki do sztabu brygady pokazują, jak sytuacja się pogarszała. O 3.22 pisał: „Położenie jest poważne, bo nie mamy granatów, a nieprzyjaciel przygotowuje się do ataku”. O 3.45: „Położenie bardzo poważne. 53 się cofa. Nieprzyjaciel za nimi”. O 4.20: „Położenie niemal rozpaczliwe. Zebrałem 55 i kilku z 54 i chwilowo powstrzymałem nieprzyjaciela. Ale proszę natychmiast uruchomić nasze działa”. Bawarczycy byli już blisko wylotu rowu łącznikowego przez ziemię niczyją, jedynej drogi odwrotu brygady. Sierżant F.T. Stringer z garstką ludzi zatrzymał ich, rzucając granaty ze szczytu przedpiersia, a porucznik W. Denoon z 55 batalionu odrzucił Niemców o kilkadziesiąt metrów, zanim sam został ranny.

Na lewym skrzydle 8 Brygada, której pomagali żołnierze 29 i 30 batalionu niosący amunicję, odparła pierwsze kontrataki od strony farmy Delangre. Ale tu także Bawarczycy z 21 Rezerwowego Pułku Piechoty, wzmocnieni przez dwie kompanie 20 pułku, nacierali Kastenwegiem i od skrzydła, a z farmy Delangre i z umocnień na wschodzie strzelały karabiny maszynowe.

Świt 20 lipca

O świcie Niemcy uderzyli na 8 Brygadę z frontu i od lewej flanki. 32 batalion zaczął się wycofywać przez ziemię niczyją, za nim 31. Wiele grup przebiło się do swoich, inne zostały odcięte i dostały się do niewoli. Według bawarskich relacji około szóstej linia na tym odcinku była już w ich rękach.

O piątej rano w Sailly generał Charles Monro, dowódca 1 Armii, naradzał się z Hakingiem i dowódcami dywizji nad nowym natarciem 61 Dywizji. Wtedy McCay dowiedział się przez telefon o odwrocie 8 Brygady. Monro przerwał operację i kazał wycofać 14 Brygadę. O 5.40 artyleria otoczyła zajmowany przez nią odcinek ogniową „skrzynką”, by Niemcy nie mogli do niego wejść, ale rozkaz odwrotu dotarł do Cassa dopiero o 7.50, a niektóre grupy nigdy go nie dostały. Niemcy byli już głęboko za prawym skrzydłem, więc każdy, kto próbował wracać górą, trafiał pod ogień. Ocalenie dał rów łącznikowy, który przez noc niemal ukończyli saperzy i pionierzy. Do dziewiątej wróciła większość resztek 53, 54 i 55 batalionu. Sześć karabinów maszynowych Vickers trzeba było porzucić. Około 8.10 bawarskie oddziały kontratakujące z dwóch stron podały sobie ręce i cała dawna linia znów była niemiecka.

Bilans nocy

Gdy przed południem ostrzał ucichł, obie strony zaczęły naprawiać umocnienia. Na ziemi niczyjej, zwłaszcza przed 15 Brygadą, leżały setki zabitych i rannych, a australijscy żołnierze przez następne trzy dni wychodzili po nich na własną rękę. Według australijskiej historii oficjalnej 5 Dywizja Australijska straciła w ciągu jednej nocy 5533 oficerów i żołnierzy, a 61 Dywizja 1547. Z 887 ludzi 60 batalionu na apel stawił się jeden oficer i 106 żołnierzy. Bawarczycy stracili według różnych szacunków od mniej niż 1,5 do 2 tysięcy ludzi, a wzięli 481 jeńców, w tym około 400 Australijczyków. Na jednym z zabitych lub jeńców znaleźli rozkaz Hakinga, który zdradzał, że natarcie było tylko pozorem.

Australijski historyk oficjalny Charles Bean zauważył, że chyba żadna piechota na świecie nie przeszłaby ziemi niczyjej tam, gdzie zatrzymano 15 Brygadę, a wykopanie w nocy, pod silnym ogniem, rowów łącznikowych przez ziemię niczyją było osiągnięciem rzadko spotykanym. Brytyjska historia oficjalna pisze wprost, że szkoda tylko, iż tej bitwy „nie trzeba było w ogóle staczać”. Haking uważał natomiast, że przygotowanie artyleryjskie było wystarczające, a porażkę spowodował brak wyszkolenia obu dywizji.