1917: Flandria
Bitwa pod Poelcappelle
- Daty:
- 9 października 1917
- Front:
- Front zachodni
- Miejsce:
- Łuk Ypres (Ieper) od Reutel i grzbietu Broodseinde przez dolinę strumienia Ravebeek, ostrogę Bellevue i wieś Poelcappelle (Poelkapelle) po skraj lasu Houthulst, Flandria Zachodnia (Belgia)
- Strony:
- Wielka Brytania, Australia i Nowa FundlandiaDouglas Haig, Herbert Plumer, Hubert GoughFrancjaFrançois Anthoine
- Wynik:
- Nierozstrzygnięta. Na grzbiecie Passchendaele i ostrodze Bellevue natarcie odparto, ale na północy Brytyjczycy i Francuzi posunęli się o 2–2,5 km, pod las Houthulst.
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Australia, Niemcy, Francja
Bitwa pod Poelcappelle była pierwszym październikowym natarciem w trzeciej bitwie pod Ypres i pierwszą od września poważną porażką metody generała Herberta Plumera. 9 października 1917 roku o 5.20, zaledwie pięć dni po zwycięstwie pod Broodseinde, brytyjska 2 Armia Plumera i 5 Armia generała Huberta Gougha, wspierane na północy przez Francuzów, uderzyły na froncie długości około 12 kilometrów, od Reutel po las Houthulst. Po pięciu dniach deszczu artyleria utknęła w błocie, a dwie dywizje brytyjskie, które miały zdobyć przedpola wsi Passchendaele, szły na pozycje wyjściowe całą noc i ruszyły wyczerpane, część z opóźnieniem. Na grzbiecie i przed betonowymi schronami na ostrodze Bellevue natarcie się załamało, a zdobyty rano teren w większości oddano. Na nizinach na północy, gdzie ziemia była mniej zryta pociskami, brytyjska Dywizja Gwardii, 29 Dywizja i francuska 2 Dywizja posunęły się o ponad dwa kilometry, pod skraj lasu Houthulst. Fałszywe meldunki o sukcesie skłoniły dowództwo do wyznaczenia następnego natarcia już na 12 października.
Nazwa i daty
Brytyjska komisja do spraw nazewnictwa bitew uznała walki z 9 października 1917 roku za szóstą z ośmiu bitew pod Ypres w 1917 roku i nazwała je od wsi Poelcappelle (dziś Poelkapelle, część gminy Langemark-Poelkapelle), leżącej na wschód od Langemarck, na odcinku 5 Armii. Nad tą wsią miesiąc wcześniej, 11 września, zaginął francuski as myśliwski Georges Guynemer. Nazwa jest nieco myląca, bo o samą wieś walczono tego dnia tylko na skraju pola bitwy, a główny cel leżał kilka kilometrów dalej na południowy wschód, na grzbiecie Passchendaele. Dlatego australijska historia oficjalna Charlesa Beana nazywa to natarcie po prostu „Passchendaele I”, a walki z 12 października „Passchendaele II”, co różni się od numeracji brytyjskiej. Bitwa trwała jeden dzień. Niemcy zaliczali ją do bitwy we Flandrii (Flandernschlacht).
Tło
Po trzech udanych „ugryzieniach” Plumera, przy drodze do Menin 20 września, w lesie Polygon 26 września i pod Broodseinde 4 października, feldmarszałek Douglas Haig uznał, że armia niemiecka we Flandrii słabnie i traci ducha. Już 28 września zapowiedział dowódcom armii, że wkrótce trzeba będzie przejść od ograniczonych skoków do głębszego natarcia, i kazał przygotować odwody piechoty, czołgi i kawalerię do wykorzystania przełamania w kierunku Moorslede i grzbietu na północ od Passchendaele. Plumer i Gough uważali, że naczelny wódz przecenia słabość Niemców, ale lojalnie przyjęli jego plan. Następne natarcia miały ruszyć 10 i 13 października. Wieczorem 4 października, pod wrażeniem sukcesu pod Broodseinde, Haig przyśpieszył je na 9 i 12 października. Pierwsze miało doprowadzić wojska na przedpola Passchendaele, drugie zdobyć wieś.
Tymczasem 4 października po południu zaczęło padać. Mżawka trwała przez 5 października, 6 października padały przelotne deszcze, a 7 października przechodziły gwałtowne ulewy. 8 października wiał suchy wiatr, ale o 16.00 znów lunęło i padało do północy. Drogi z desek, po których przesuwano działa, tonęły w błocie albo odpływały, a jedyna droga z Westhoek do Zonnebeke, po której I Korpus Anzac miał przeciągnąć ciężką artylerię, załamała się pod pierwszymi działami. 5 października dowódca korpusu, generał William Birdwood, meldował Plumerowi, że przesunięcie artylerii w zaplanowanym zakresie jest niemożliwe. Dywizje australijskie, które walczyły 4 października, nie zostały zluzowane, a ich żołnierze w przerwach między walkami nosili amunicję, kładli kable telefoniczne i spali w zalanych lejach. Według Beana 6 Brygada Australijska stopniała do 600 zdolnych do walki ludzi, a 7 Brygada do 800. 7 października Haig odwołał wprawdzie popołudniowe wykorzystanie sukcesu, zaplanowane na 9 października, ale samego natarcia nie wstrzymał. Rano 8 października Plumer naradzał się z dowódcami korpusów. Birdwood liczył na odroczenie, lecz nie protestował, bo jego korpus miał zadanie poboczne, a dowódca II Korpusu Anzac, generał Alexander Godley, opowiadał się za atakiem. Bean nazwał tę decyzję najbardziej kwestionowaną w karierze Haiga.
Po niemieckiej stronie po klęsce 4 października także zmieniano metody. 7 października dowództwo 4 Armii generała Friedricha Sixta von Armina odwołało niedawny rozkaz o zagęszczeniu pierwszej linii. Przednią strefę miały znów trzymać nieliczne posterunki, gotowe do wycofania się, a artyleria miała zasypać ogniem przedpole za nimi. Dywizje frontowe pod Broodseinde i Passchendaele, rozbite 4 października, zastąpiono świeżymi. Naprzeciw I Korpusu Anzac stanęła 233 Dywizja, naprzeciw II Korpusu Anzac 195 Dywizja i część 16 Dywizji, a las Houthulst bronił 119 Dywizja. Za nimi czekały dywizje przeciwnatarcia (Eingreifdivisionen).
Plan i siły
Główne natarcie powierzono II Korpusowi Anzac Godleya, choć tym razem bez dywizji australijskich i nowozelandzkiej, które oszczędzano na 12 października. Brytyjska 66 Dywizja, złożona z oddziałów terytorialnych z Lancashire i debiutująca w dużej bitwie, miała iść grzbietem na północ od linii kolejowej z Ypres do Roeselare i stanąć przy pierwszych domach Passchendaele, a 49 Dywizja (West Riding) z Yorkshire po obu stronach podmokłej doliny strumienia Ravebeek, na ostrodze Bellevue. Wywiad 2 Armii opisał tę dolinę 7 października jako „nasiąkniętą wodą, zupełnie nieprzejezdną”, której należy unikać „zawsze i wszystkim oddziałom”. Na prawym skrzydle 2 Dywizja Australijska miała osłaniać 66 Dywizję od strony wzgórza Keiberg, a jeszcze dalej na południe X Korpus nacierał pod zamkiem Polderhoek i Reutel. Na północy XVIII Korpus 5 Armii atakował brygadami 48 i 11 Dywizji na ostrogę Poelcappelle, a XIV Korpus 4 Dywizją, 29 Dywizją i Dywizją Gwardii w kierunku lasu Houthulst. Na lewym skrzydle francuska 1 Armia generała François Anthoine’a atakowała siłami 2 Dywizji z I Korpusu.
Na papierze artyleria była równie silna jak przy poprzednich natarciach, ale w praktyce znaczna jej część nie dotarła na stanowiska. Działa polowe II Korpusu Anzac stały wciąż na zachód od strumienia Steenbeek, na prowizorycznych platformach, które w błocie przechylały się przy każdym strzale. Zamiast około 90 dział, które miała mieć 66 Dywizja, jedna jej brygada artylerii polowej wprowadziła do akcji 25 dział, a druga nie mogła strzelać aż do rozpoczęcia natarcia. Amunicję donoszono na mułach, a podróż, która wcześniej trwała godzinę, zajmowała teraz od kilku do kilkunastu godzin. Od 5 do 9 października deszcz i niskie chmury uniemożliwiały obserwację z powietrza, więc niemieckie baterie za grzbietem pozostały niewykryte, a zasieki przed schronami nieprzecięte. Na północy, w pasie XIV Korpusu i Francuzów, gdzie ziemia była mniej zniszczona, artylerię zdołano przesunąć i zaopatrzyć dużo lepiej.
Przebieg
Noc z 8 na 9 października: marsz w błocie. Dwie brygady 66 Dywizji i dwie 49 Dywizji wyruszyły o zmierzchu spod Frezenberg i Potijze, około czterech kilometrów od linii wyjściowej. Na przejście miały dziesięć godzin, z zapasem dwukrotnym. Saperzy zdążyli jedynie oznaczyć ścieżki taśmami, palikami i latarniami, a w ulewie trasy zamieniły się w trzęsawisko. Juczne zwierzęta wdeptywały paliki w błoto, a żołnierze gubili się w ciemności między lejami. Według dziennika 2/8 Batalionu Lancashire Fusiliers marsz, który normalnie zająłby półtorej godziny, trwał jedenaście i pół. Brygady XVIII Korpusu szły na swoje pozycje czternaście i pół godziny. O 2.30 obie dywizje II Korpusu Anzac zameldowały, że część batalionów nie zdąży, a cała 197 Brygada na prawym skrzydle się spóźni. Oficerów sztabu wysłano, by popędzali naprzód każdego, kto jeszcze mógł iść szybciej. Deszcz ustał około północy.
Grzbiet Passchendaele. O 5.20 ruszył wał ogniowy, ale był tak słaby i nieregularny, że trudno było rozpoznać jego linię, a pociski zapadały się w błoto, nie wybuchając. Żołnierze 197 Brygady dochodzili na taśmy, gdy ogień poszedł już naprzód, i ruszali za nim bez odpoczynku. Jeden z młodszych oficerów, z zabandażowaną głową, opowiadał później w drodze na tyły australijskiemu oficerowi, że jego ludzie „ledwie mogli ustać i utrzymać karabin”. Mimo to na piaszczystym grzbiecie opór był słaby. Żołnierze niemieckiej 195 Dywizji poddawali się w lejach, a około dziesiątej część brygady doszła do drugiego celu. Patrol znalazł podobno pustą wieś Passchendaele. Gdy jednak przestało padać i poprawiła się widoczność, niemieckie karabiny maszynowe z ostrogi Bellevue zaczęły strzelać w odsłonięte lewe skrzydło brygady. Około południa oficerowie próbowali zawinąć skrzydło frontem do tego ognia, a sąsiednie oddziały wzięły ten ruch za odwrót i cofnęły się. Cała linia pod Passchendaele wróciła do pierwszego celu. Lewa brygada dywizji, 198, brnęła przez błoto i zalane okopy na północ od Ravebeek i utknęła 200–300 metrów przed pierwszym celem.
Ostroga Bellevue. 49 Dywizja zdążyła się zebrać na czas, ale niewiele jej to pomogło. 148 Brygada ugrzęzła w bagnie po obu stronach Ravebeek, a wał ogniowy, przesuwający się o sto jardów w sześć minut, odszedł od piechoty. Raport 1/4 Batalionu York and Lancaster stwierdzał, że nie znaleziono „ani jednego Niemca zabitego przez ostrzał”. 146 Brygada zdobyła schrony Peter Pan i przeszła mostem przy drodze do Gravenstafel kilkaset metrów w górę ostrogi, ale około 9.30 zatrzymał ją pas nieprzeciętych zasieków szerokości 25–40 jardów przed betonowymi schronami Bellevue, należącymi do niemieckiej linii Flandern I. Jedna grupa podeszła na 40 metrów od schronów. Kolejne próby, w tym atak z boku, rozbiły się pod ogniem karabinów maszynowych ze schronów i z lejów. Około 13.00 lotnik meldował, że widzi rakiety obu dywizji na ostatecznym celu, częściowo nawet za zasiekami Bellevue. Sztaby brygad wątpiły, ale dostały rozkaz, by wysłać odwody do umocnienia rzekomo zdobytej linii. Rzucono do walki 147 Brygadę, której patrole w nocy natychmiast wpadły na Niemców. Po południu obie brygady 49 Dywizji stały w pobliżu pierwszego celu, mając za sobą około 2,5 tysiąca zabitych, rannych i zaginionych. Wieczorny atak 66 Dywizji na utracony cel uniemożliwił niemiecki ogień zaporowy.
Keiberg i Celtic Wood. 2 Dywizja Australijska miała osłaniać 66 Dywizję od południa. 5 Brygada z Nowej Południowej Walii, której kompanie liczyły po 50–60 ludzi, poszła 17 i 20 Batalionem wzdłuż linii kolejowej na północny skraj wzgórza Keiberg. Australijczycy oczyścili przekop kolejowy, zdobyli kilka posterunków i ruiny farmy Rhine, biorąc do niewoli kilkudziesięciu Niemców, ale byli zbyt nieliczni, by wyprzeć wszystkich obrońców spomiędzy swoich posterunków. Z lewej nie widzieli nikogo z 66 Dywizji. Niemcy wracali w ich linie, a zmasakrowane posterunki na szczycie przekopu trzeba było opuścić. 6 Brygada z Wiktorii utknęła rano przed lasami Daisy i Dairy, ale po południu obeszła je od północy i zajęła swój cel. O zmroku Niemcy przeszli do przeciwnatarcia przez Keiberg, a ogień zaporowy rozbił je, ale w nocy, gdy 66 Dywizja cofnęła się jeszcze dalej, Australijczycy wycofali wysunięte posterunki do przejazdu Defy Crossing. Dywizja straciła 1253 ludzi. Dalej na południe 1 Dywizja Australijska wykonała dla odwrócenia uwagi wypad na las Celtic Wood. Z 85 żołnierzy następnego dnia wróciło bez ran tylko 14. Zaginionych nigdy nie odnaleziono, a ich nazwisk nie było na żadnej liście jeńców, co dało początek zagadce Celtic Wood, rozważanej w Australii do dziś.
X Korpus. Na południowym skraju natarcia brygada 5 Dywizji doszła do ruin zamku Polderhoek, ale błoto zatkało jej karabiny, a ogień z Gheluvelt zepchnął ją na pozycje wyjściowe. 7 Dywizja dokończyła natomiast zdobywanie przysiółka Reutel, o który walczono od 4 października, i utrzymała go mimo całonocnego ostrzału.
5 Armia: Poelcappelle. W pasie XVIII Korpusu świeża niemiecka 16 Dywizja wysunęła się nocą do lejów tuż przed brytyjską linią wyjściową, tak że wał ogniowy przeszedł nad jej głowami. Brygady 48 i 11 Dywizji, wyczerpane nocnym marszem, wpadły w krzyżowy ogień z nietkniętych schronów i z ruin Poelcappelle. Na lewym skrzydle natarcie zatrzymało się 100–200 metrów przed linią wyjściową, przy browarze na skraju wsi, a gdy żołnierze cofnęli się, by się przegrupować, poszły za nimi także sąsiednie oddziały. Na prawym skrzydle opór był słabszy i zajęto trochę terenu. Po walce obie strony zbierały rannych podczas miejscowego zawieszenia broni. Kapral William Clamp z 6 Batalionu Yorkshire Regiment, który za drugim podejściem obrzucił granatami największy betonowy schron, wyprowadził z niego około dwudziestu jeńców i karabin maszynowy, a potem atakował gniazda snajperów, zginął tego dnia od kuli snajpera i otrzymał pośmiertnie Krzyż Wiktorii. Na lewo od XVIII Korpusu brygada 4 Dywizji przesunęła się tylko nieco poza wieś Poelcappelle, za drogę do Houthulst.
5 Armia: Broembeek i las Houthulst. Dalej na północ, na nizinach nad strumieniem Broembeek, natarcie się udało. 29 Dywizja, z batalionem Nowej Fundlandii na lewym skrzydle, posuwała się trzema skokami, z godzinną przerwą na umocnienie się po każdym. Na prawym skrzydle karabiny maszynowe z farmy Olga zadały jej ciężkie straty, ale pierwszy cel osiągnięto na czas, a przy schronach Condé House wzięto około 200 jeńców. Niemieckie przeciwnatarcie, idące ośmioma falami, rozbił ogień karabinów i wał ogniowy na ostatni skok, po czym około dziesiątej dywizja stanęła na ostatnim celu. Nowofundlandczycy przeszli przez Broembeek, zdobyli ziemianki w nasypie kolei do Staden i doszli do celu, a po południu odparli dwa przeciwnatarcia, cofając się tylko o około 200 jardów. Za ten dzień trzech żołnierzy dywizji, w tym szeregowiec Frederick Dancox z 4 Batalionu Worcestershire Regiment, który zaszedł od tyłu betonowe stanowisko karabinu maszynowego i wyprowadził z niego około 40 Niemców, dostało Krzyż Wiktorii. Dywizja Gwardii przeniosła przez błoto 355 mat i 180 kładek na Broembeek. Przejście przez strumień okazało się łatwiejsze, niż się spodziewano, bo pobliscy Niemcy chętnie się poddawali. Gwardziści posunęli się o około 2,3 kilometra, na grzbiet Veldhoek–Vijwegen pod lasem Houthulst, i wspólnie z Francuzami zajęli wieś Koekuit. Lance-sierżant John Rhodes z 3 Batalionu Gwardii Grenadierów, który sam zdobył schron z dziewięcioma Niemcami, został odznaczony Krzyżem Wiktorii.
Francuzi. Francuska artyleria ostrzeliwała niemieckie pozycje na wschód i południowy wschód od lasu Houthulst przez trzy dni. O 5.30 wał ogniowy ruszył bardzo powoli przez „morze” błota. 2 Dywizja przeszła przez zalaną dolinę u ujścia Broembeek, zajęła przysiółki Veldhoek i Mangelare na skraju lasu oraz kilka umocnionych farm i schronów i przed dziesiątą osiągnęła swoje cele, posuwając się średnio o około dwa kilometry. Według dostępnych danych straciła mniej niż 500 ludzi, a I Korpus wziął około 300 jeńców. Francuscy lotnicy mimo niskich chmur i silnego wiatru ostrzeliwali z małej wysokości niemiecką piechotę.
W powietrzu i po niemieckiej stronie. Mimo złej pogody lotnicy brytyjskiego Royal Flying Corps wykonali piętnaście lotów kontaktowych i siedemnaście patroli wypatrujących przeciwnatarć. Wezwali artylerię przeciw celom 354 razy przez radio. Załogi 9 Eskadry, latające nad XIV Korpusem przez linię własnego ostrzału, straciły pięciu lotników. Po niemieckiej stronie w południe dowództwo rzuciło 240 Dywizję przeciwnatarcia na wyłom pod Poelcappelle. Jej oddziały szły pod „ogromnym” ostrzałem i odbiły część terenu. Walki ucichły późnym wieczorem, a na głównym odcinku nocne przeciwnatarcia zepchnęły Brytyjczyków niemal do linii wyjściowych. Tego samego dnia Erich Ludendorff rozesłał do dywizji na zachodzie memoriał, w którym zarzucał im marnowanie dywizji przeciwnatarcia w pośpiesznych, źle zorganizowanych kontratakach.
Straty
Dokładnych strat z samego 9 października nie podaje żadne źródło w jednolity sposób. Według zestawień opartych na historiach oficjalnych 66 Dywizja straciła 3119 zabitych, rannych i zaginionych, 49 Dywizja 2585, a 2 Dywizja Australijska według Beana 1253. W 5 Armii straty szacuje się na około 4,5 tysiąca. Brytyjska historia oficjalna podaje dla 5 Armii 10 973 ludzi w dniach 9–14 października, czyli łącznie z pierwszą bitwą pod Passchendaele. Francuzi stracili kilkaset ludzi. Łącznie po stronie aliantów było to zapewne ponad 12 tysięcy ludzi w ciągu jednego dnia. Na północy, pod lasem Houthulst, Brytyjczycy i Francuzi wzięli około 2,1 tysiąca jeńców.
Wielu rannych zostało na polu bitwy. W dolinie Ravebeek niektórzy topili się w zalanych lejach. Australijski porucznik, który 12 października szedł przez stok przed Passchendaele, znalazł tam około pięćdziesięciu żywych żołnierzy z 66 Dywizji, z których część leżała od czterech dni, a następnego dnia wciąż jeszcze niektórzy czekali na pomoc. Żołnierze Dywizji Nowozelandzkiej, która 10–11 października przejęła odcinek 49 Dywizji, zastali pole bitwy zasłane jej rannymi, wygłodzonymi i nieopatrzonymi.
Niemiecka historia oficjalna podaje dla 4 Armii około 35 tysięcy zabitych, rannych i zaginionych, w tym 13 tysięcy zaginionych, w okresie 1–10 października, czyli łącznie z bitwą pod Broodseinde. Niemcy uznali 9 października za kosztowny sukces obronny. Według historii jednego z niemieckich pułków błoto okazało się sprzymierzeńcem obrońców, bo w miękkim gruncie brytyjski ostrzał tracił wiele ze swojej siły.
Znaczenie
Bitwa zakończyła serię zwycięstw Plumera. Natarcie rzucone zaledwie pięć dni po poprzednim, z artylerią ugrzęzłą w błocie, bez obserwacji lotniczej i z piechotą wyczerpaną przed walką, pokazało, że metoda ograniczonych skoków nie działa, gdy brakuje jej podstawowych warunków. Mimo to wieczorem 9 października, gdy części 66 Dywizji wciąż jeszcze trzymały się w pobliżu pierwszego celu, a lotnicy meldowali o rakietach na ostatecznych celach, Plumer, zapewne po rozmowie z Godleyem, zameldował Haigowi, że osiągnięta linia da II Korpusowi Anzac „dostatecznie dobrą podstawę” do zdobycia Passchendaele 12 października. Gough był sceptyczny, bo XVIII Korpus ostrzegał go, że II Korpus Anzac nie jest tak daleko, jak sądzi. 10 października Haig wydał rozkaz do następnego natarcia, zanim ktokolwiek naprawdę wiedział, co się stało pod Bellevue. Dywizja Nowozelandzka i 3 Dywizja Australijska ruszyły trzy dni później z tej samej linii, przez te same zasieki, i poniosły jeszcze cięższe straty.
Po niemieckiej stronie zwycięstwo obronne nie przyniosło ulgi. Następca tronu Bawarii Rupprecht zapisał 9 października, że jeśli Francuzi uderzą nad Aisne i w Szampanii jednocześnie z Brytyjczykami, naczelne dowództwo nie będzie już w stanie przysłać mu świeżych sił. Dwa dni później pisał, że jego oddziały we Flandrii są „w dość dużym zamęcie”, że ich jakość stale się pogarsza, a żaden środek nie pomaga przeciw przewadze brytyjskiej artylerii, więc pozostaje mu tylko kupować czas kolejnymi wycofaniami. Rozkaz Sixta von Armina z 11 października nakazywał „najsurowsze środki” wobec żołnierzy, którzy coraz liczniej wymykali się na tyły nawet w spokojne dni.
Na nizinach na północy Brytyjczycy i Francuzi stanęli pod lasem Houthulst, ale na grzbiecie Passchendaele, który był właściwym celem, front praktycznie się nie przesunął. Bitwa, mniej znana od walk z 12 października i od kanadyjskiego natarcia z przełomu października i listopada, pozostała w historiografii przykładem tego, jak sukces może skłonić dowództwo do porzucenia sprawdzonych metod. Bean pisał, że dla części korespondentów wojennych, słuchających wieczorem 8 października zapewnień sztabu 2 Armii, że piaszczysty grzbiet jest „suchy jak pieprz”, sytuacja miała w sobie „zarodek klasycznej tragedii”.