1914: Przemyśl, San i Wisła
Drugie oblężenie Przemyśla
- Daty:
- 10 listopada 1914 – 22 marca 1915
- Front:
- Front wschodni
- Miejsce:
- Twierdza Przemyśl i jej przedpole nad Sanem, Galicja, Austro-Węgry
- Strony:
- Austro-WęgryHermann Kusmanek von BurgneustädtenRosjaAndriej Sieliwanow
- Wynik:
- Zwycięstwo Rosji. Po nieudanych próbach odsieczy i przebicia się z okrążenia załoga zniszczyła forty i skapitulowała. Do niewoli poszło około 117–120 tysięcy żołnierzy.
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Austro-Węgry, Rosja, Galicja, Przemyśl
Drugie oblężenie twierdzy Przemyśl było najdłuższym oblężeniem I wojny światowej w Europie. Zaczęło się w listopadzie 1914 roku, niespełna miesiąc po odsieczy, która zakończyła pierwsze oblężenie. Gdy armie austro-węgierskie znów cofnęły się na zachód i w Karpaty, w twierdzy nad Sanem zostało około 130 tysięcy żołnierzy generała Hermanna Kusmanka von Burgneustädten i kilkanaście tysięcy cywilów. Tym razem Rosjanie nie próbowali zdobywać fortów szturmem, lecz postanowili wziąć załogę głodem. Przez całą zimę Austro-Węgry próbowały przebić się do Przemyśla przez Karpaty i straciły w tych walkach setki tysięcy ludzi. 22 marca 1915 roku, po nieudanej próbie wyrwania się z okrążenia, wygłodzona załoga wysadziła forty i poddała się. Była to jedna z największych kapitulacji tej wojny.
Daty oblężenia
Na tej stronie przyjmujemy daty 10 listopada 1914 – 22 marca 1915 roku. Datę początkową podajemy za brytyjską chronologią wojny, która pod 10 listopada odnotowuje początek drugiego oblężenia. Okrążanie twierdzy trwało jednak kilka dni. Polskie opracowania podają najczęściej 5 listopada, gdy rosyjskie oddziały zaczęły odcinać twierdzę, a inne źródła 8 lub 9 listopada, gdy pierścień zamknął się całkowicie. Kapitulację datuje się zgodnie na 22 marca 1915 roku, choć według części polskich opracowań formalny akt podpisano w rosyjskim sztabie dopiero następnego dnia rano. Oblężenie trwało więc, w zależności od przyjętej daty początkowej, od 133 do 137 dni.
Twierdza przed drugim oblężeniem
Kilka tygodni między oblężeniami nie wystarczyło, by przygotować twierdzę do długiej obrony. Przez Przemyśl, ważny węzeł kolejowy, przechodziły wojska walczące nad Sanem i pod Chyrowem, które korzystały z jego magazynów. Do twierdzy dotarło ponad dwieście pociągów z zaopatrzeniem, ale zapasów nie udało się uzupełnić do wymaganych norm. 4 listopada, gdy było już jasne, że armie polowe się wycofują, władze nakazały wyjazd z miasta ludności, która nie była niezbędna i nie miała własnych zapasów. Ewakuacja odbywała się w pośpiechu i chaosie, a wielu mieszkańców i tak zostało w mieście.
Na początku drugiego oblężenia w twierdzy było według polskich opracowań około 131 tysięcy żołnierzy, ponad 20 tysięcy koni i około 2 tysięcy rosyjskich jeńców. Liczba cywilów jest podawana różnie, od ponad 18 do 30 tysięcy. Przed wojną Przemyśl liczył około 54 tysięcy mieszkańców. Prawie połowę stanowili Polacy, około 30 procent Żydzi, a resztę Ukraińcy.
Oblegający
Rosjanie nie chcieli wiązać pod Przemyślem najlepszych dywizji polowych. Blokadę twierdzy powierzyli specjalnie utworzonej Armii Oblężniczej, przemianowanej później na 11 Armię. Dowodził nią generał Andriej Sieliwanow, blisko siedemdziesięcioletni generał, który przed wojną zasiadał w Radzie Państwa i dowództwo pod Przemyślem otrzymał w październiku 1914 roku. Jego siły liczyły według polskich szacunków około 100 tysięcy ludzi i 300 dział i składały się głównie z dywizji rezerwowych, złożonych ze starszych rezerwistów. Liczebność armii oblężniczej zmieniała się w czasie oblężenia.
Sieliwanow, w przeciwieństwie do generała Dimitriewa jesienią 1914 roku, nie rzucał piechoty do szturmu na forty. Otoczył twierdzę pierścieniem okopów, odciął ją od dostaw i czekał, aż załodze skończy się żywność.
Wypady załogi
Zadaniem załogi było wiązanie jak największych sił rosyjskich. Kusmanek wysyłał więc z twierdzy silne wypady, zwłaszcza na zachód i południowy zachód, w stronę Birczy, skąd mogła nadejść pomoc. Już 14 i 20 listopada kilkanaście batalionów uderzyło na rosyjskie pozycje. Najpoważniejsze działania przyszły w grudniu. Po bitwie pod Limanową austro-węgierska 3 Armia generała Svetozara Boroevicia ruszyła przez Karpaty w stronę Sanoka, a załoga miała wyjść jej na spotkanie. Od 15 do 18 grudnia grupa ponad dwudziestu batalionów pod dowództwem węgierskiego generała Árpáda Tamásy’ego nacierała w stronę Birczy i zdobyła część wzgórz na drodze do niej. Odsiecz jednak nie nadeszła, bo Rosjanie zatrzymali armię Boroevicia, i oddziały z twierdzy musiały wrócić. Ostatni większy wypad 1914 roku przeprowadzono 27–28 grudnia.
Zima głodu
Od końca grudnia do lutego pod Przemyślem niemal nie walczono. Wrogiem obrońców stały się głód, zimno i choroby. Racje żywnościowe stopniowo zmniejszano. Załoga zaczęła zabijać konie. Według różnych danych ubito ich w czasie oblężenia od około 10 do kilkunastu tysięcy. Do chleba dodawano coraz więcej domieszek. W mieście brakowało soli, mydła, świec, zapałek, skóry na buty i ciepłej odzieży, a te, które można było jeszcze kupić, osiągały ogromne ceny. W twierdzy uruchomiono prowizoryczne warsztaty, które wyrabiały między innymi buty, odzież i granaty ręczne.
Najciężej cierpieli cywile i szeregowi żołnierze. Wyniszczeni rezerwiści zapadali na choroby, szerzyły się dezercje, a w mieście wybuchła epidemia cholery. Oficerowie żyli wyraźnie lepiej niż ich żołnierze, co budziło rosnącą niechęć. Od grudnia twierdzę bombardowały rosyjskie samoloty. Przez cały czas oblężenia miały zrzucić na nią łącznie około 275 bomb. Z zewnętrznym światem łączyły Przemyśl przede wszystkim samoloty i balony. Lotnicy z twierdzy wywozili pocztę, meldunki i ważnych pasażerów ponad rosyjskimi liniami, a kartki pocztowe od żołnierzy wysyłano też w bezzałogowych balonach. Była to jedna z pierwszych w historii regularnych poczt lotniczych.
Odsiecz przez Karpaty
Ratowanie Przemyśla stało się dla dowództwa austro-węgierskiego sprawą prestiżu. Szef sztabu generalnego Franz Conrad von Hötzendorf musiał się spieszyć, bo zapasy w twierdzy miały wystarczyć najwyżej do marca. Dlatego w drugiej połowie stycznia 1915 roku rozpoczął w Karpatach ofensywę, która miała przebić się do twierdzy od południa. Żołnierze nacierali w głębokim śniegu i na silnym mrozie, bez odpowiedniego ekwipunku, po nielicznych górskich drogach. Tysiące z nich zamarzały lub umierały z wyczerpania i chorób. Po początkowych sukcesach natarcie się załamało. Drugą próbę podjęto pod koniec lutego, a trzecią w marcu, gdy 2 Armia generała Eduarda von Böhm-Ermollego miała dotrzeć do Przemyśla do 12 marca. Obie skończyły się niepowodzeniem.
Straty armii austro-węgierskiej w walkach karpackich od stycznia do kwietnia 1915 roku szacuje się na około 600–800 tysięcy zabitych, rannych, chorych, odmrożonych i wziętych do niewoli. Większość z nich nie padła od kul, lecz od mrozu i chorób. Rosjanie także ponieśli ogromne straty, ale łatwiej mogli je uzupełnić. Ofensywa, która miała uratować Przemyśl, zniszczyła znaczną część tego, co zostało z przedwojennej armii habsburskiej.
Ostatnia próba
Gdy odsiecz zawiodła, a Rosjanie podciągnęli pod twierdzę ciężką artylerię, położenie załogi stało się beznadziejne. W pierwszej połowie marca rosyjska piechota zdobyła część wysuniętych pozycji obrońców, zwłaszcza na północnym odcinku twierdzy. Żywności zostawało na kilka dni. Kusmanek, za zgodą naczelnego dowództwa, postanowił spróbować przebić się z okrążenia.
Wypad ruszył rankiem 19 marca. Trzonem sił uderzeniowych była węgierska 23 Dywizja Piechoty Honwedu. Uderzyła ona na wschód, wzdłuż szosy przez Medykę w stronę Mościsk, czyli w głąb rosyjskiego zaplecza, a nie w stronę własnych wojsk w Karpatach. Kierunek ten miał zaskoczyć Rosjan, ale wygłodzeni żołnierze, którzy z trudem mogli maszerować, nie mieli szans na przełamanie rosyjskich pozycji. Po kilku godzinach krwawych walk niedobitki wróciły do twierdzy. Według polskich opracowań z około 8,5 tysiąca żołnierzy dywizji wróciło niespełna 2,7 tysiąca, a łączne straty wypadu wyniosły około 5,5 tysiąca zabitych, rannych i zaginionych.
Zniszczenie twierdzy i kapitulacja
Po klęsce wypadu Kusmanek nakazał zniszczenie wszystkiego, co mogłoby się przydać Rosjanom. Od 19 marca palono dokumenty i pieniądze, niszczono broń, sprzęt i pozostałe zapasy. Rankiem 22 marca, między około 5 a 6 godziną, saperzy wysadzili forty, działa, magazyny amunicji i mosty na Sanie. Mieszkańcy zapamiętali potężne eksplozje, które wstrząsały miastem. Kilka godzin później na umocnieniach pojawiły się białe flagi, a około 9–10 do zniszczonego miasta weszły pierwsze rosyjskie oddziały.
Do rosyjskiej niewoli poszło według najczęściej przytaczanych danych 9 generałów, 93 oficerów sztabowych, około 2500 innych oficerów i około 117 tysięcy podoficerów i szeregowych. Rosjanie podawali liczby wyższe, od około 120 do 130 tysięcy. W niewoli znalazł się sam Kusmanek, a wraz z nim między innymi węgierski poeta Géza Gyóni, autor słynnych wierszy z oblężonej twierdzy. Jeńców rozdzielono według narodowości i wysłano w głąb Rosji, wielu aż do Turkiestanu. Kusmanek wrócił do Wiednia dopiero w 1918 roku.
Pod rosyjską władzą
Dla cywilów kapitulacja nie oznaczała końca cierpień. Kozacy urządzili w mieście pogrom ludności żydowskiej, a w kwietniu 1915 roku rosyjskie władze wysiedliły z Przemyśla w głąb imperium tysiące Żydów, według niektórych szacunków około 17 tysięcy. Pod koniec kwietnia twierdzę odwiedził car Mikołaj II, by uczcić zwycięstwo. Rosjanie utrzymali Przemyśl tylko przez nieco ponad dwa miesiące. Po przełamaniu frontu pod Gorlicami wojska niemieckie i austro-węgierskie odbiły miasto 3 czerwca 1915 roku.
Znaczenie
Upadek Przemyśla był jedną z największych klęsk w dziejach monarchii habsburskiej. Twierdza, która jesienią 1914 roku była symbolem oporu, stała się symbolem jej słabości. W niewoli znalazła się cała armia, a próby jej ratowania w Karpatach kosztowały Austro-Węgry jeszcze więcej żołnierzy. Po tej zimie armia austro-węgierska nigdy już w pełni się nie odbudowała i w coraz większym stopniu zależała od pomocy Niemiec. W Rosji zdobycie Przemyśla świętowano jako wielkie zwycięstwo, a wielu spodziewało się, że droga na Węgry stoi otworem. Te nadzieje przekreśliła wiosenna ofensywa państw centralnych.
Dla Polaków oblężenie Przemyśla było jednym z najbardziej dramatycznych epizodów wojny na ziemiach polskich. W twierdzy służyły tysiące Polaków z galicyjskich pułków, a mieszkańcy miasta przez ponad cztery miesiące dzielili z żołnierzami głód, zimno i choroby. Pozostałości fortów wokół Przemyśla są dziś jednym z najważniejszych zabytków I wojny światowej w Polsce.