1916: Front włoski
Dziewiąta bitwa nad Isonzo
- Daty:
- 31 października – 4 listopada 1916
- Front:
- Front włoski
- Miejsce:
- Północna część płaskowyżu Kras na wschód od doliny Vallone (Veliki Hribach, Pečinka, wzgórze 308, Fajti hrib, Kostanjevica), odcinek od Hudi Logu i Lukaticia po wzgórze 208 i wzgórze 144 pod Jamiano; wzgórza na wschód od Gorycji (San Marco, Tivoli, Sober, dolna Vertojbica), Austro-Węgry (dziś Słowenia i Włochy)
- Strony:
- Austro-WęgrySvetozar Boroević, arcyksiążę Józef August, Alfred von Schenk
- Wynik:
- Nierozstrzygnięta. Włosi zdobyli pas wzgórz na północnym skraju Krasu aż po Fajti hrib, ale nie przełamali frontu. Austriacy obsadzili nową, lepszą linię obrony pod Kostanjevicą.
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna, wojna pozycyjna
Dziewiąta bitwa nad Isonzo była ostatnią z trzech krótkich jesiennych ofensyw, którymi generał Luigi Cadorna w 1916 roku uderzał na płaskowyż Kras. Trzy tygodnie po ósmej bitwie włoska 3 Armia księcia Aosty Emanuela Filiberta znów zaatakowała północną część płaskowyżu, a 2 Armia wzgórza na wschód od Gorycji. Tym razem włoska piechota szła do szturmu tuż za ogniem własnej artylerii i 1 listopada w pierwszym natarciu przerwała front austro-węgierski na Krasie. Zdobyła wzgórza Veliki Hribach i Pečinka, a 2 listopada niższy z dwóch szczytów Fajti hrib. Przez dwa dni dowództwo austro-węgierskiej 5 Armii nie miało już w odwodzie ani jednego batalionu. Włosi nie poszli jednak za ciosem, a 3 i 4 listopada obrońcy odparli ich ataki na nowej linii przed Kostanjevicą. Bitwa przyniosła Włochom największe zdobycze terenowe na Krasie od sierpnia, ale nie dała przełamania i kosztowała obie strony po około 30 tysięcy ludzi.
Nazwa i daty
Po włosku bitwa nosi nazwę nona battaglia dell’Isonzo, a Cadorna w swoich wspomnieniach nazywał ją „trzecią ofensywą na Krasie”. Po niemiecku to neunte Isonzoschlacht, a austriacka historia oficjalna nazywa jej główną część także dziewiątą bitwą na Krasie (neunte Karstschlacht). Historia ta, a także włoskie opracowania, datują bitwę na 31 października – 4 listopada. 31 października rano włoska artyleria rozpoczęła ostrzał, który trwał całą noc, a po południu włoska piechota w wielu miejscach próbowała podejść pod okopy. Austriacy zameldowali tego dnia o wielkim natarciu, ale włoskie źródła przesuwają je na 1 listopada, gdy o 11.00 ruszył właściwy szturm. Dlatego część opracowań, zwłaszcza anglojęzycznych, liczy bitwę od 1 listopada. My przyjmujemy daty 31 października – 4 listopada.
Tło
12 października, po ósmej bitwie, armia Boroevicia stała na północnej części Krasu na linii, która nie zasługiwała na nazwę pozycji. Między północnym skrajem płaskowyżu a Lukaticiem żołnierze leżeli za murkami z kamieni i pojedynczymi rzędami kozłów hiszpańskich, a to, co zbudowali nocą, włoskie moździerze rozbijały następnego dnia. Linia biegła w dodatku po zachodnich stokach wzgórz Veliki Hribach i Pečinka, widoczna jak na dłoni z włoskich stanowisk. Dowództwo austro-węgierskie nie chciało jednak cofnąć się na same wzgórza, bo na drodze do Triestu miało bronić każdej piędzi ziemi, dopóki dalej na wschód nie zostanie ukończona nowa linia od Fajti hrib przez Kostanjevicę. VII Korpus arcyksięcia Józefa Augusta postanowił w zamian obsadzać pierwszą linię słabo podczas ostrzału, a odwody trzymać daleko z tyłu, by oszczędzić ludzi.
16 października generał Svetozar Boroević zameldował naczelnemu dowództwu, że jego 5 Armia jest w kryzysie. Od połowy sierpnia straciła w bitwach około 100 tysięcy ludzi, a uzupełnienia wystarczały tylko na pokrycie zwykłych strat w okopach. Żądał świeżych wojsk, artylerii, amunicji i stalowych hełmów. Naczelne dowództwo mogło dać niewiele. Wyczerpaną 20 Dywizję Honwedu zastąpiła w linii 44 Dywizja Strzelców, a od 28 października spod Złoczowa w Galicji jechała nad Soczę 14 Dywizja Piechoty, zwolniona z frontu wschodniego dzięki pomocy Niemców.
Tego samego 16 października Cadorna kazał 2 i 3 Armii być gotowymi do natarcia od 24 października, a o dniu rozpoczęcia miał zdecydować książę Aosty, zależnie od pogody. Bitwa miała być prostym przedłużeniem poprzedniej, z tymi samymi celami: zdobyć linię Trstelj–Hermada. Na odcinku szerokości ośmiu i pół kilometra między Veliki Hribach, Hudi Logiem a Jamiano miało uderzyć osiem dywizji XI i XIII Korpusu, a 2 Armia miała tylko wiązać przeciwnika pod Gorycją. Do 3 Armii ściągnięto wszystkie działa i moździerze okopowe, bez których mogły się obejść fronty w Tyrolu i Karyntii. Według austriackiej historii oficjalnej Włosi mieli na odcinku natarcia w sumie 225 batalionów, a Boroević tylko 91 batalionów i 19 batalionów odwodu oraz 543 działa. Tym razem włoskie dowództwo nie trzymało też większości odwodów z tyłu: pod koniec bitwy w odwodzie armii zostało już tylko 13 batalionów.
Przebieg
Oczekiwanie (23–31 października)
Już 23 października wszystko wskazywało na bliski atak: Włosi zmieniali oddziały w okopach, zjawiali się dezerterzy, wzmógł się ogień artylerii, a włoskie samoloty zbombardowały Triest. 24 października przyszło jednak załamanie pogody i natarcie odłożono. 25 października włoski ogień wzmógł się tak, że wyglądał na początek przygotowania artyleryjskiego, ale w południe deszcz i mgła go uciszyły. W kolejnych dniach obie strony strzelały przy każdym przejaśnieniu. Jeńcy zgodnie zeznawali, że tym razem nie będzie wielodniowego ostrzału i że piechota ruszy po krótkiej nawale. Żołnierze Boroevicia czekali więc w ciągłym pogotowiu, w ulewach, przed którymi prowizoryczne schrony nie chroniły. Nad Vertojbicą woda zalewała okopy i obalała przedpiersia. Od 24 do 28 października 5 Armia straciła w dolinie Wipawy i na Krasie prawie 500 zabitych i ponad 2300 rannych.
30 października się przejaśniło. 31 października o 8.00 włoska artyleria i moździerze otworzyły pełny ogień. Włoskie samoloty zbombardowały Sežanę, Dutovlje i zamek Miramare pod Triestem. Po południu włoska piechota w wielu miejscach podeszła pod okopy, ale wszędzie została odparta. Ostrzał trwał całą noc.
1 listopada
O świcie 1 listopada włoski ogień wzmógł się do nawały, a przed południem, według Cadorny o 11.00, piechota ruszyła do szturmu na całym froncie od Gorycji po morze. Pod Gorycją atak 2 Armii przyniósł niewiele. Austriacki XVI Korpus odparł Włochów w lesie pod Panovcem, pod Tivoli, na południe od San Marco i pod Sober, a nad zalaną Vertojbicą włoska piechota brodziła w wodzie i błocie po pas. Cadorna pisał jednak, że zdobyto rozległe okopy na zachodnich stokach Tivoli i San Marco oraz na wzgórzach na wschód od Sober.
Na Krasie główne uderzenie udało się w pierwszym rzucie. Włoska piechota tym razem szła tuż za własnym ogniem i wyprzedziła austriacki ogień zaporowy. Słabe, wykrwawione załogi okopów nie zdołały jej zatrzymać: kto nie zginął w walce wręcz, trafiał do niewoli. Włoska 45 Dywizja przełamała pozycję austriackiej 28 Dywizji na grzbiecie na północnym skraju płaskowyżu, a przed 11.00 włoska 4 Dywizja, w kolumnach głębokich na osiem do dziesięciu szeregów, przeszła przez zrównane z ziemią okopy 87 Brygady Strzelców i rozbiła kompanie 2 i 21 pułku strzelców. 45 Dywizja, wbrew dotychczasowemu włoskiemu zwyczajowi, nie zatrzymała się po wyłomie: zdobyła wzgórze Veliki Hribach (343 m), skręciła na południe i niespodziewanie zajęła Pečinkę. Od Veliki Hribach po drogę z Oppacchiaselli do Kostanjevicy w froncie VII Korpusu ziała wyrwa szerokości trzech kilometrów, przez którą Włosi weszli aż na stanowiska austriackiej artylerii. Niektóre baterie strzelały do ostatniej chwili i dostały się w ich ręce. Cadorna pisał, że XI Korpus zdobył wzgórza Veliki Hribach i Pečinka oraz teren aż po wzgórza 376 i 308 i skrzyżowanie dróg na wzgórzu 202 przy drodze do Kostanjevicy.
Dalej na południe XIII Korpus zaatakował grupę generała Alfreda von Schenka między Hudi Logiem a wzgórzem 208. Schenk utrzymał front: lokalne wyłomy szybko zamykały kontrataki najbliższych odwodów, pod Lukaticiem i Hudi Logiem wytrwał 32 pułk Landsturmu, a ataki na wzgórze 144 pod Jamiano się załamały. Wieczorem Włosi nie poszli dalej niż Veliki Hribach i Pečinka, a nadchodzące odwody austriackie utworzyły prowizoryczną linię. Boroević oddał korpusom prawie cały odwód armii i kazał odbić stare pozycje uderzeniem kleszczowym, ale grupa Schenka była zbyt wyczerpana, a arcyksiążę Józef August nie chciał rzucić do walki 17 Dywizji, ostatniego odwodu na Krasie. Do kontrataku ruszyło tylko osiem batalionów 28 Dywizji i 44 Dywizji Strzelców, które straciły wielu ludzi już w drodze na front, pod ostrzałem także pociskami gazowymi. Austriacy mieli wtedy jeszcze za mało masek przeciwgazowych.
2 listopada
W nocy i rano 2 listopada austriacki kontratak zrazu się udawał. Obrońcy odzyskali teren na zachodzie, wyciągnęli dziesięć dział porzuconych poprzedniego dnia i wzięli około 500 jeńców na zachód od wzgórza 308. Około południa niebo się jednak przejaśniło i włoska artyleria mogła strzelać z pełną siłą. Ogień z boku i z tyłu niemal zniszczył pięciobatalionową grupę uderzeniową 28 Dywizji, a włoska 45 Dywizja uderzyła wzdłuż grzbietu i w pierwszym natarciu zdobyła niższy szczyt Fajti hrib (432 m), który Austriacy nazywali „małym Fajti”. Dalej na południe włoska 4 Dywizja znów rozbiła wykrwawioną 87 Brygadę Strzelców, a stojąca tam artyleria straciła kolejne działa. Wyrwa w froncie znów się otworzyła, szersza niż dzień wcześniej. VII Korpus rzucił wtedy 17 Dywizję na nową linię przed Kostanjevicą. Cadorna pisał, że 4 i 45 Dywizja z brygadami Spezia, Barletta, Toscana, Lombardia i Trapani oraz bersalierzy 1 Brygady zdobyły tego dnia cały front od Fajti hrib po wzgórze 229 przy drodze do Kostanjevicy, około 700 metrów od wsi. Według niektórych włoskich przewodników po polach bitew Fajti hrib padło dopiero 3 listopada.
Pod Gorycją XVI Korpus znów odparł wszystkie ataki, a grupa Schenka wieczorem trzymała całą swoją pozycję. Kryzys bitwy osiągnął szczyt późnym popołudniem 2 listopada. Boroević nie miał już ani jednego batalionu w odwodzie i czekał na 14 Dywizję, której pierwsze transporty dopiero dojeżdżały. Naczelne dowództwo oddało mu jeszcze odpoczywającą, niepełną 20 Dywizję Honwedu. Włosi znów jednak posuwali się ostrożnie i nie zapuścili się głęboko w worek, który utworzył się między utrzymanymi przez Austriaków skrzydłami. Gdy weszli w ten worek, spadł na nich skupiony ogień austriackich baterii z północnej części Krasu. Pitreich, szef wydziału operacyjnego w dowództwie armii, nazwał później ten dzień, Zaduszki, jednym z najbardziej krytycznych ze wszystkich dni walk nad Soczą.
3 i 4 listopada
3 listopada walki toczyły się już tylko na niektórych odcinkach. Na północnym stoku płaskowyżu włoska 49 Dywizja generała Armanda Diaza, późniejszego naczelnego wodza armii włoskiej, zajęła wzgórza 123 i 126 na południe od Bilje, skąd włoska artyleria mogła odtąd ostrzeliwać z boku pozycje austriackie na wzgórzach na wschód od Gorycji. Rano włoska 45 Dywizja trzema pułkami uderzyła z małego Fajti na wyższy szczyt Fajti hrib (464 m), kluczowy punkt nowej linii obrony, i wdarła się do jej niedokończonych okopów. Batalion IV/61 kapitana Petera Roósza, który właśnie szykował się tam do kontrataku, razem z resztkami załogi wyrzucił Włochów z pozycji, biorąc 11 oficerów, 500 żołnierzy i 7 karabinów maszynowych. Roósz dostał za to Krzyż Rycerski Orderu Marii Teresy. Według Cadorny dalej na południe Włosi posunęli się o ponad kilometr i doszli drogą z Oppacchiaselli na 200 metrów od Kostanjevicy. Dowódcy 17 i 28 Dywizji odradzali zaplanowany na popołudnie kontratak, który kazałby im opuścić dobrze położoną, częściowo umocnioną linię. Boroević go odwołał i kazał bronić się do ostatka na zajmowanej pozycji.
4 listopada Włosi próbowali otworzyć „worek pod Hudi Logiem”, uderzając trzema dywizjami XIII Korpusu na odcinek od Hudi Logu po wzgórze 208 w kierunku wsi Selo. Po krótkiej, gwałtownej nawale ich ataki załamały się w ogniu austriackiej piechoty i artylerii, choć walczono do 20.00. Tego dnia 14 Dywizja zamknęła ostatecznie lukę między Kostanjevicą a Hudi Logiem. Według Cadorny Włosi przesunęli jeszcze swoje linie o około 350 metrów na południe od drogi do Kostanjevicy, po czym natarcie zostało wstrzymane.
Straty
Według włoskich danych urzędowych, które przytacza austriacka historia oficjalna, armia włoska straciła 825 oficerów i 28 100 żołnierzy. Zestawienie strat włoskiej piechoty z innych źródeł urzędowych daje około 975 oficerów i 31 800 żołnierzy, co austriaccy autorzy szacowali w sumie na około 35 tysięcy ludzi, w tym 3 tysiące jeńców. Południowe skrzydło armii Boroevicia straciło około 28 tysięcy ludzi, prawie jedną trzecią stanu żołnierzy na pierwszej linii. Cadorna pisał, że Włosi wzięli 8982 jeńców, w tym 259 oficerów, a także 24 działa, 9 moździerzy okopowych i 62 karabiny maszynowe. Austriacka historia oficjalna, powołując się na dane włoskie, podaje 23 utracone działa i 42 karabiny maszynowe.
Znaczenie
Tym razem Włosi zdobyli więcej terenu niż w dwóch poprzednich bitwach, ale znów zamiast przełamania wywalczyli tylko wgniecenie frontu. Nie zagrozili poważnie austriackim pozycjom na wzgórzach na wschód od Gorycji ani nie zmusili do odwrotu obrońców południowej części Krasu, którzy wciąż trzymali wylot doliny Vallone pod Jamiano. Triest był nadal daleko. Austriacy po raz pierwszy od sierpnia stali za to także na północnej części płaskowyżu na dogodnej, lepiej umocnionej linii przed Kostanjevicą, którą w kolejnych tygodniach rozbudowywało kilkanaście tysięcy robotników. Ich próba oszczędzania ludzi przez słabe obsadzanie pierwszej linii skończyła się klęską: wykrwawione załogi ginęły, zanim odwody zdążyły nadejść. Dowództwo 5 Armii wyciągnęło z tego wniosek, że potrzebuje pozycji obronnej głębokiej na kilka linii.
Cadorna tłumaczył, że każdą z trzech jesiennych ofensyw na Krasie przerywał po kilku dniach, gdy tylko straty przestawały odpowiadać zdobyczom, bo doświadczenie uczyło, że najwięcej zyskuje się w pierwszym uderzeniu. Austriacka historia oficjalna zauważała gorzko, że włoskie natarcia zawsze ustawały właśnie wtedy, gdy obrońcom kończyły się odwody. Jako najważniejszy skutek tych bitew Cadorna wskazywał to, że nie pozwoliły Austriakom wysłać wojsk przeciw Rumunii, ale Austriacy odpowiadali, że mimo walk nad Soczą odeszły stamtąd do Siedmiogrodu trzy brygady górskie. Po bitwie Włosi szykowali jeszcze kolejne natarcie, ale listopadowe i grudniowe ulewy na to nie pozwoliły, a 26 grudnia Cadorna ostatecznie zrezygnował z wielkich ofensyw do wiosny. Następna, dziesiąta bitwa nad Isonzo zaczęła się dopiero w maju 1917 roku.