Koniec dziewiątej bitwy nad Isonzo
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front włoski
- Data:
- 4 listopada 1916
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Dziewiąta bitwa nad Isonzo
- Tagi:
- Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna, wojna pozycyjna
4 listopada 1916 roku na płaskowyżu Kras dobiegła końca dziewiąta bitwa nad Soczą. W ciągu trzech dni od pierwszego ostrzału włoska 3 Armia wbiła w austro-węgierski front klin od wzgórza Veliki Hribach po niższy szczyt Fajti hrib i drogę do Kostanjevicy. Jego bokiem został jednak w austriackich rękach odcinek od wsi Hudi Log po wzgórze 208, nazywany przez Austriaków „workiem pod Hudi Logiem”. Ostatniego dnia bitwy Włosi próbowali ten worek otworzyć i zepchnąć południowe skrzydło obrońców Krasu.
Natarcie powierzono włoskiemu XIII Korpusowi, a jego celem była wieś Selo. Według austriackiej historii oficjalnej na róg pod Hudi Logiem uderzyła 47 Dywizja, wzmocniona dwiema świeżymi brygadami z odwodu armii, a na Lukatić i wzgórze triangulacyjne 208 dywizje 33 i 34. Już przed południem austriacki pułk strzelców górskich nr 2 odpierał gwałtowne ataki pod Hudi Logiem. Po krótkiej, bardzo silnej nawale artyleryjskiej Włosi ruszyli na cały odcinek, ale piechota grupy generała Alfreda von Schenka nie ustąpiła, a austriacka artyleria, jak podkreślali austriaccy autorzy, miała w tym sukcesie główny udział. Zacięte walki trwały do 20.00, gdy przerwała je noc. Tego samego dnia austriacka 14 Dywizja, przewieziona z Galicji, zamknęła ostatecznie lukę między Kostanjevicą a Hudi Logiem.
Generał Luigi Cadorna zapisał w swoich wspomnieniach tylko tyle, że 4 listopada drobnymi natarciami między Oppacchiasellą a Kostanjevicą przesunięto włoskie linie o około 350 metrów na południe od drogi, „po czym ofensywa została ponownie wstrzymana”. Za zdobycz całej bitwy uważał wzgórza Veliki Hribach i Pečinka, mały Fajti hrib i blisko 9 tysięcy jeńców. Według włoskich opracowań 3 listopada za brygadą Toscana, która nacierała na Fajti hrib, szedł poeta Gabriele D’Annunzio. Austriacka historia oficjalna oceniała, że Włosi znów uzyskali tylko „wgniecenie” frontu, zbyt płytkie, by zagrozić pozycjom pod Gorycją albo obrońcom południowej części Krasu, i że książę Aosty nie zbliżył się wyraźnie do Triestu. Obie strony straciły po około 30 tysięcy ludzi: według włoskich danych urzędowych Włosi 825 oficerów i 28 100 żołnierzy, a według austriackiej historii oficjalnej południowe skrzydło armii generała Svetozara Boroevicia około 28 tysięcy, prawie jedną trzecią żołnierzy pierwszej linii.
Dla Austriaków najważniejsze było to, że po raz pierwszy od sierpnia stanęli także na północnej części płaskowyżu na dogodnej linii, którą mogli umocnić. Przez następne tygodnie rozbudowywali ją z wysiłkiem wszystkich sił, a do 11 listopada dotarła do 5 Armii jeszcze brygada Landsturmu, zwolniona z frontu wschodniego dzięki Niemcom. Straty można było jednak uzupełniać tylko stopniowo.
Cadorna wciąż myślał o kolejnym uderzeniu przed zimą, ale późna jesień przyniosła ulewy i bora, zimny wiatr hulający nad nagim Krasem. Według Cadorny niepogoda „wyjątkowej gwałtowności” uniemożliwiła większe działania, a w przerwach między ulewami toczyły się tylko lokalne starcia, z których najzaciętsze były austriackie kontrataki na wzgórza na wschód od Gorycji w dniach 14–17 listopada. 26 grudnia Cadorna zrezygnował z wielkich ofensyw do wiosny. Dziesiąta bitwa nad Isonzo zaczęła się dopiero w maju 1917 roku.