Włochy · Ententa
Armando Diaz
Szef sztabu generalnego i naczelny wódz armii włoskiej (1917–1919), minister wojny (1922–1924), marszałek Włoch (1924)
- Urodzony:
- 5 grudnia 1861, Neapol (Włochy)
- Zmarł:
- 29 lutego 1928, Rzym
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Armando Diaz, Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna
Armando Diaz objął dowództwo armii włoskiej 8 listopada 1917 roku, gdy po klęsce pod Caporetto cofała się ona nad Piawę, straciwszy setki tysięcy ludzi i blisko połowę artylerii. W ciągu roku zrobił z niej armię, która w czerwcu 1918 roku odparła ostatnią wielką ofensywę Austro-Węgier, a w październiku rozbiła je pod Vittorio Veneto. Nie był wodzem błyskotliwym ani śmiałym. Był za to przeciwieństwem swojego poprzednika, Luigiego Cadorny: dbał o żołnierzy, ufał podwładnym, współpracował z rządem i sojusznikami. Za ostrożność, z jaką zwlekał z ostatnią ofensywą, krytykowali go Foch i część włoskich polityków, ale we Włoszech zapamiętano go jako „księcia zwycięstwa”, autora komunikatu ogłaszającego 4 listopada 1918 roku koniec wojny z Austrią.
Przed wojną
Urodził się 5 grudnia 1861 roku w Neapolu, w rodzinie oficera marynarki pochodzenia hiszpańskiego. Ukończył neapolitańską szkołę wojskową Nunziatella i akademię artylerii w Turynie, a w 1884 roku rozpoczął służbę w artylerii polowej. W 1894 roku ukończył szkołę wojenną z pierwszą lokatą i przez następne lata przeplatał służbę w sztabie generalnym z dowodzeniem batalionem i pułkiem. W czasie wojny włosko-tureckiej dowodził w Libii 93 pułkiem piechoty i w 1912 roku został ranny pod Zanzurem. Po powrocie pracował w sekretariacie szefa sztabu generała Alberta Pollia, a po jego nagłej śmierci w lipcu 1914 roku pozostał przy nowym szefie sztabu, Luigim Cadornie.
Pod Cadorną
Gdy w maju 1915 roku Włochy przystąpiły do wojny, Diaz, już jako generał brygady, kierował wydziałem operacyjnym naczelnego dowództwa. Był więc bliskim współpracownikiem Cadorny przy planowaniu pierwszych bitew nad Soczą i dobrze poznał wady jego scentralizowanego, nieufnego stylu dowodzenia. W czerwcu 1916 roku sam poprosił o przydział na front. Jako generał dywizji objął 49 Dywizję w 3 Armii księcia Aosty Emanuela Filiberta. W dziewiątej bitwie nad Isonzo na początku listopada 1916 roku jego dywizja zajęła wzgórza na południe od Bilje, skąd włoska artyleria mogła ostrzeliwać z flanki austriackie pozycje na wschód od Gorycji.
W kwietniu 1917 roku objął XXIII Korpus na płaskowyżu Kras. Korpus walczył w dziesiątej i jedenastej bitwie nad Isonzo, w której 19 sierpnia wdarł się w linie austriackiej 12 Dywizji pod Veršičem. Diaz został wtedy ranny w ramię i otrzymał srebrny medal za męstwo. W odróżnieniu od Cadorny znał więc z bliska wojnę na Krasie, jej koszty i nastroje żołnierzy.
Piawa i Grappa
24 października 1917 roku Niemcy i Austriacy przełamali front pod Caporetto, a armia włoska cofnęła się znad Soczy nad Tagliamento, a potem nad Piawę. Na konferencji w Rapallo Brytyjczycy i Francuzi uzależnili pomoc od zmiany naczelnego wodza, a premier Vittorio Emanuele Orlando i tak zamierzał się Cadorny pozbyć. Wieczorem 8 listopada król Wiktor Emanuel III odwołał Cadornę i mianował szefem sztabu 55-letniego Diaza. Wybór był zaskoczeniem: Diaz był jednym z młodszych dowódców korpusów, a wielu spodziewało się raczej popularnego księcia Aosty. Zastępcami Diaza zostali generałowie Gaetano Giardino i Pietro Badoglio. Nowy szef sztabu oświadczył krótko, że obejmuje urząd i liczy na wiarę i poświęcenie wszystkich. Według przekazów dodał, że broń, którą przyszło mu wziąć do ręki, jest stępiona, ale zostanie naostrzona na nowo.
Diaz przejął linię obrony wybraną przez poprzednika: od Adriatyku wzdłuż Piawy, przez masyw Monte Grappa, do płaskowyżu Asiago. Była o ponad dwieście kilometrów krótsza od dawnego frontu, a na Grappie Cadorna już od 1916 roku budował drogi i umocnienia. Diaz stanowczo odrzucił sugestie, by cofać się dalej, nad Adygę albo Mincio. Według części opracowań miał tylko około 33 dywizji zdolnych do walki, mniej więcej połowę stanu sprzed Caporetto. Sojusznicy przysłali do Włoch pięć dywizji brytyjskich generała Herberta Plumera i sześć francuskich generała Émile’a Fayolle’a, ale weszły one na front dopiero w grudniu. W pierwszej bitwie nad Piawą, od 10 listopada do końca grudnia 1917 roku, Włosi sami zatrzymali Austriaków i Niemców. Diaz nie wtrącał się w każdy ruch dowódców armii, a obronę Grappy prowadzono elastycznie, z szybkimi kontratakami. W rozkazie z 18 listopada pochwalił osiemnastoletnich rekrutów z rocznika 1899, którzy właśnie przeszli chrzest ognia.
Odbudowa armii
Zimą 1917/1918 roku Diaz razem z Badogliem przebudował armię niemal od podstaw. Odtworzono kilkadziesiąt brygad piechoty i setki baterii, a do jednostek trafiły nowe karabiny maszynowe, pistolety maszynowe Villar Perosa, moździerze i miotacze ognia. Rozbudowano oddziały szturmowe arditi, lotnictwo i wywiad, a obronę oparto na głębokich pozycjach i odwodach gotowych do kontrataku. Jeszcze ważniejsza była zmiana stosunku do żołnierzy. Dyscyplina pozostała surowa, ale porzucono najbrutalniejsze praktyki z czasów Cadorny, w tym dziesiątkowanie oddziałów. Poprawiono wyżywienie, skrócono pobyt na pierwszej linii, zwiększono żołd i liczbę urlopów, a we współpracy z rządem wprowadzono bezpłatne ubezpieczenie dla żołnierzy. Nowa służba propagandowa wydawała gazetki okopowe i tłumaczyła żołnierzom, o co walczą. Diaz starał się też dobrze układać stosunki z królem i rządem Orlanda, choć jak poprzednik nie znosił ingerencji w sprawy dowodzenia.
Już pod koniec stycznia 1918 roku Włosi odbili na płaskowyżu Asiago trzy wzgórza utracone w grudniu. Wiosną Diaz wysłał na front zachodni II Korpus, a większość dywizji francuskich i część brytyjskich wróciła do Francji, by pomóc w odpieraniu niemieckich ofensyw. W maju Orlando zgodził się, by koordynacja Ferdinanda Focha objęła także front włoski, ale dowództwo nad armią włoską zostało w rękach Diaza.
Czerwiec 1918
15 czerwca 1918 roku Austro-Węgry uderzyły po raz ostatni: grupa armii Franza Conrada von Hötzendorfa w górach i grupa Svetozara Boroevicia nad Piawą. Włoski wywiad znał termin, a nawet godzinę rozpoczęcia ostrzału, a Diaz, który sam przygotowywał natarcie, zrezygnował z niego i ustawił silne odwody, gotowe do przerzucenia ciężarówkami i koleją na zagrożony odcinek. W drugiej bitwie nad Piawą natarcie w górach załamało się w ciągu jednego dnia, a nad rzeką Austriacy uchwycili przyczółki na Montello i nad dolną Piawą, ale wezbrana rzeka zerwała ich mosty. Wieczorem 20 czerwca cesarz Karol nakazał odwrót. Diaz uznał, że zmęczone wojska nie mają szans w kontrofensywie, a skoro przeciwnik i tak musi się wycofać, nie ma powodu przelewać więcej krwi. Ta decyzja ściągnęła na niego krytykę sojuszników, którzy uważali, że zmarnował szansę na rozbicie pokonanej armii.
Vittorio Veneto
Latem i we wrześniu Foch, brytyjski dowódca lord Cavan i premier Orlando coraz mocniej naciskali, by Włosi przeszli do natarcia. Diaz zwlekał. Obawiał się uderzenia z Grappy w skrzydło swoich armii i uważał, że bez dywizji wysłanych do Francji nie ma wystarczającej przewagi. Pod koniec września zdecydował się wreszcie atakować. Plan przewidywał natarcie w masywie Grappy i główne uderzenie przez Piawę między wzgórzem Montello a wyspą Papadopoli, w kierunku Vittorio, by rozciąć styk austriackich armii. Ofensywę, przesuniętą przez powódź, rozpoczął 24 października, dokładnie w rocznicę Caporetto.
Bitwa pod Vittorio Veneto zaczęła się od krwawych i nieudanych szturmów na Grappę. Przeprawa przez wezbraną Piawę ruszyła dopiero w nocy z 26 na 27 października, a uchwycone przyczółki przez dobę były w krytycznym położeniu. Ale armia austro-węgierska, w której zaczęły się bunty pułków węgierskich, czeskich, chorwackich i innych, nie miała już sił do kontrataku. 28 października zaczęła się wycofywać, a 30 października Włosi weszli do Vittorio. Austriacy prosili o rozejm już od 28 października, ale Diaz grał na zwłokę: chciał, by w chwili rozejmu żaden żołnierz wroga nie stał na włoskiej ziemi. Rozejm w Villa Giusti, podpisany przez Badoglia 3 listopada, wchodził w życie dopiero 4 listopada o 15.00. Gdy szef austriackiego sztabu Arthur Arz von Straußenburg zaprotestował, że jego wojska już przerwały walkę, Diaz odpowiedział, że branie jeńców do tej godziny jest w pełni prawidłowe. W ciągu ostatnich półtorej doby wojny do niewoli trafiło według włoskiego komunikatu około 300 tysięcy ludzi. W południe 4 listopada Diaz ogłosił słynny komunikat nr 1268, Bollettino della Vittoria, w którym stwierdzał, że wojna przeciw Austro-Węgrom jest wygrana, a armia przeciwnika unicestwiona.
Po wojnie
W listopadzie 1919 roku Diaz z powodu złego stanu zdrowia ustąpił ze stanowiska, a jego następcą został Badoglio. Senatorem był od lutego 1918 roku. W 1921 roku król nadał mu tytuł księcia Zwycięstwa (Duca della Vittoria), a podczas podróży do Stanów Zjednoczonych Nowy Jork urządził na jego cześć paradę. W październiku 1922 roku, w czasie marszu faszystów na Rzym, odradzał królowi rozwiązanie siłowe. Następnie, na życzenie monarchy, został ministrem wojny w pierwszym rządzie Benita Mussoliniego i sprawował ten urząd do kwietnia 1924 roku, godząc się między innymi na utworzenie faszystowskiej milicji. 4 listopada 1924 roku, w rocznicę zwycięstwa, otrzymał razem z Cadorną buławę marszałka Włoch. Zmarł w Rzymie 29 lutego 1928 roku i został pochowany w bazylice Santa Maria degli Angeli.
Ocena
Większość historyków ocenia Diaza wyżej niż jego poprzednika, choć mniej entuzjastycznie niż włoska tradycja patriotyczna. Podkreśla się, że po Caporetto dał armii to, czego najbardziej potrzebowała: spokój, zaufanie i lepsze traktowanie żołnierzy, a nowe, zdecentralizowane dowództwo pracowało znacznie sprawniej niż kwatera główna Cadorny. Sam Diaz mówił, że jego jedyną zasługą było zrównoważenie cudzych sił i talentów, zaprowadzenie spokoju wśród generałów i zaufania wśród żołnierzy. Brytyjski historyk Denis Mack Smith zwracał uwagę przede wszystkim na jego troskę o dobrobyt żołnierzy i na to, że po raz pierwszy wyjaśniano im cele wojny.
Krytycy, zwłaszcza we Francji i Wielkiej Brytanii, zarzucali mu nadmierną ostrożność: brak kontrofensywy po czerwcowej bitwie nad Piawą i zwlekanie z ostatnią ofensywą aż do chwili, gdy monarchia habsburska rozpadała się od środka. Zwracali też uwagę, że pod Vittorio Veneto decydujący wyłom zrobiła 10 Armia lorda Cavana z dywizjami brytyjskimi. Obrońcy Diaza odpowiadają, że armia, która rok wcześniej omal się nie rozpadła, nie mogła sobie pozwolić na kolejną krwawą porażkę, i że jego cierpliwość oszczędziła życie wielu żołnierzy. Za jego bezsporną zasługę uznaje się to, że po Caporetto Włochy nie wypadły z wojny.