TheGreatWar.pl
← Wszystkie bitwy

1917: Front włoski

Dziesiąta bitwa nad Isonzo

Daty:
12 maja – 5 czerwca 1917
Front:
Front włoski
Miejsce:
Front nad Soczą od Plavy po Adriatyk, około 40–50 km. Na północy grzbiet Kuk–Vodice–Monte Santo i Monte San Gabriele nad Gorycją, w środku wzgórza na wschód od Gorycji (Sv. Katarina, Tivoli, San Marco, Sober), na południu płaskowyż Kras od Fajti hrib i Kostanjevicy po Jamiano, Flondar, Medeazzę i ujście Timavo pod Hermadą, Austro-Węgry (dziś Słowenia i Włochy)
Strony:
Austro-WęgrySvetozar Boroević, Wenzel von Wurm, Ludwig von Fabini, Alfred von Schenk
Wynik:
Nierozstrzygnięta. Włosi zdobyli grzbiet Kuku i Vodice nad Plavą, ale nie wzięli Monte Santo. Na Krasie przesunęli front o 1–4 km, lecz kontratak z 4 czerwca odebrał im większość zdobyczy pod Hermadą.
Autor:
Natalia
Tagi:
Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna, wojna pozycyjna

Dziesiąta bitwa nad Isonzo była pierwszą wielką ofensywą włoską 1917 roku i największą ze wszystkich dotychczasowych bitew nad Soczą. Generał Luigi Cadorna rzucił do niej około połowy armii włoskiej, a jego artyleria była silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Tym razem natarcie objęło nie tylko płaskowyż Kras i okolice Gorycji, ale też góry nad Soczą na północ od miasta. Od 14 maja nowo utworzona armia generała Luigiego Capella szturmowała wzgórza między Plavą a Gorycją i zdobyła grzbiet Kuku i Vodice, ale nie zdołała wziąć Monte Santo. 23 maja na Krasie uderzyła 3 Armia księcia Aosty, która przerwała front austro-węgierski pod Jamiano i podeszła pod Hermadę, ostatnią wielką przeszkodę na drodze do Triestu. 4 czerwca kontratak wojsk generała Svetozara Boroevicia odebrał jednak Włochom większość zdobyczy na Krasie. Obie strony straciły razem ponad 200 tysięcy ludzi.

Nazwa i daty

Po włosku bitwa nosi nazwę decima battaglia dell’Isonzo, a Cadorna w swoich wspomnieniach pisał po prostu o „ofensywie na froncie julijskim w maju 1917 roku” albo o „ofensywie wiosennej”. Po niemiecku to zehnte Isonzoschlacht. Austro-węgierska historia oficjalna (Österreich-Ungarns letzter Krieg) i większość włoskich opracowań datują bitwę na 12 maja – 5 czerwca 1917 roku. Austriacy dzielili ją na trzy części: pierwsze starcie od 12 do 20 maja, gdy natarcie prowadziła głównie armia Capella na północ od Gorycji, drugie od 23 do 28 maja, gdy główny ciężar przejęła 3 Armia na Krasie, i austro-węgierski kontratak od 28 maja do 5 czerwca. Sam Cadorna pisał, że kontrofensywa austriacka trwała trzy dni, od 4 do 6 czerwca, a niektóre opracowania, zwłaszcza anglojęzyczne, kończą bitwę dopiero 8 czerwca. My przyjmujemy daty 12 maja – 5 czerwca.

Tło

Po dziewiątej bitwie jesienią 1916 roku Cadorna przez zimę przygotowywał wielkie natarcie wiosenne. Liczył na pomoc sojuszników, ale na styczniowej konferencji w Rzymie plan brytyjskiego premiera Davida Lloyda George’a, by wesprzeć ofensywę na Krasie ciężką artylerią z frontu zachodniego, odłożono na bok, a pierwszeństwo dostała ofensywa generała Nivelle’a we Francji. Do Włoch dotarła tylko niewielka część obiecywanej pomocy: w kwietniu 1917 roku Brytyjczycy przysłali dwie grupy ciężkiej artylerii, w sumie dziesięć baterii. Po załamaniu się ofensywy nad Aisne Francuzi i Brytyjczycy tym bardziej naciskali, by Włosi zaatakowali i związali siły Austro-Węgier.

Armia włoska była w maju 1917 roku dużo silniejsza niż rok wcześniej. Według austriackiej historii oficjalnej liczyła 59 dywizji, około 850 batalionów, 3000 lekkich i 2100 ciężkich dział, nie licząc baterii pożyczonych przez Brytyjczyków i Francuzów, oraz 1500 ciężkich moździerzy okopowych. W marcu Cadorna wydzielił z 2 Armii nowe dowództwo, „Strefę Gorycji” (Zona di Gorizia), i oddał je generałowi Luigiemu Capellowi, zdobywcy Gorycji z sierpnia 1916 roku. Capello dowodził odtąd frontem od Plavy po dolinę Vipavy, a od Vipavy po morze stała 3 Armia księcia Aosty Emanuela Filiberta.

Wytyczne włoskiego naczelnego dowództwa z 19 kwietnia przewidywały bitwę w trzech fazach. Najpierw artyleria miała ostrzelać cały front od Tolmina po morze, by zmylić przeciwnika co do kierunku głównego uderzenia. Potem armia Capella, 12 dywizji i 146 batalionów, miała zdobyć wzgórza Kuk, Vodice, Monte Santo, Monte San Gabriele i San Marco, które zamykały od północy i wschodu kotlinę Gorycji. Na koniec 3 Armia, 16 dywizji i 186 batalionów, miała zadać decydujący cios na Krasie i zdobyć linię od wzgórza Trstelj po Hermadę. Ciężkie baterie miały w trakcie bitwy przechodzić z jednej armii do drugiej. Capello krytykował później ten pomysł jako zbyt sztuczny. Natarcie wyznaczono na 7 maja, ale z powodu złej pogody odkładano je z dnia na dzień.

Po drugiej stronie 5 Armia Boroevicia, nazywana też Armią Isonzo, była według austriackiej historii oficjalnej silniejsza niż kiedykolwiek. Na 50 kilometrach frontu od Avče po morze stało 126 batalionów i 301 baterii, a w odwodzie było jeszcze kilka dywizji. Boroević spodziewał się głównego uderzenia na Krasie i tam zgromadził większość odwodów. Na północ od Gorycji, na wzgórzach nad Plavą i na płaskowyżu Bainsizza, front był słabszy: bronił go XVII Korpus generała Ludwiga von Fabiniego, w znacznej części złożony z batalionów pospolitego ruszenia (Landsturmu).

Przebieg

Natarcie armii Capella (12–20 maja)

12 maja o świcie włoska artyleria otworzyła ogień na całym froncie od Tolmina po morze. Ostrzał trwał dwa i pół dnia i 14 maja przeszedł w nawałę. W południe 14 maja piechota armii Capella ruszyła do szturmu. Z przyczółka pod Plavą brygada Udine zdobyła wzgórze 383, nazwane później Poggio Montanari na cześć poległego tam generała Carla Montanariego, a brygada Firenze dotarła do ostrogi 535 na stokach Kuku. Batalion 230 pułku piechoty z brygady Campobasso podszedł ukrytą ścieżką przez zarośla na stokach Monte Santo i wieczorem wdarł się do ruin klasztoru na szczycie, ale bez wsparcia został w nocy wyparty przez austriackie odwody. Wszystkie pozostałe ataki na Monte Santo i Monte San Gabriele załamały się w ogniu austriackiej artylerii. Pod Gorycją VIII Korpus włoski przez trzy dni atakował wzgórza od Sv. Katariny po Vertojbę i nie posunął się ani kroku. Szczególnie wykrwawiła się tam brygada Milano.

W nocy na 15 maja dwa bataliony, 37 pułk bersalierów i alpini z batalionu Monte Cervino, przeprawiły się przez Soczę między Logą a Bodrezem na północ od Plavy. Uderzenie miało tylko odciągnąć uwagę obrońców, ale Austriacy wzięli je za początek wielkiej operacji i skierowali tam całą brygadę pospolitego ruszenia. W nocy z 18 na 19 maja Włosi niepostrzeżenie wycofali się na drugi brzeg. Tymczasem tuż przed szturmem dowództwo włoskiego II Korpusu pod Plavą objął szef sztabu Capella, generał Pietro Badoglio. Jego dywizje dzień i noc szturmowały grzbiet Kuku, broniony przez wykrwawiającą się 121 Brygadę Piechoty, w połowie złożoną z Landsturmu. Według Cadorny Włosi zdobyli szczyt Kuku (611 m) już 15 maja, a według historii austriackiej obrońcy utracili grzbiet dopiero po południu 17 maja, po trzech dniach walk bez wody i z ledwie dowożonym jedzeniem.

16 maja Cadorna zmienił plan. Uznał, że armia Capella powinna już tylko dokończyć zdobywanie masywu Kuk–Monte Santo, a potem obie armie mają uderzyć równocześnie od Monte Santo po morze. Brakowało jednak amunicji. 13 maja Cadorna pisał do ministra uzbrojenia, że na operacje potrzebuje co najmniej 4–5 milionów pocisków średniego i ciężkiego kalibru, a może liczyć na dwa i pół miliona. 17 maja Capello oświadczył, że nie ma pocisków na nowe natarcie pod Gorycją, a książę Aosty, przygnębiony nieudanym pomocniczym atakiem swojego XI Korpusu 14 i 15 maja, proponował nawet zrezygnować z ofensywy na Krasie. Cadorna ograniczył ostatecznie zadanie armii Capella do ataków pomocniczych, a główne uderzenie zostawił 3 Armii.

18 maja na front przyjechał cesarz Karol I. W rozkazie do „swojej Armii Isonzo” pisał, że był naocznym świadkiem dziesiątego szturmu armii włoskiej, i wyrażał przekonanie, że jego żołnierze znów stawią czoła wrogowi. Tego dnia 53 Dywizja generała Maurizia Gonzagi i alpini uderzyli na wzgórze 652, najwyższy punkt grzbietu Vodice. Wzgórze kilka razy przechodziło z rąk do rąk. Cadorna twierdził, że Włosi utrzymali linię przez wzgórza 592 i 652, a według Austriaków kopulasty szczyt stał się w końcu ziemią niczyją: obie strony okopały się na przeciwległych krawędziach i dopiero 30 maja przestały o niego walczyć. 20 maja Włosi jeszcze raz zaatakowali Monte Santo i znów zostali odparci.

W pierwszej fazie bitwy Włosi wzięli według Cadorny 7113 jeńców i 18 dział. Ponieśli jednak ogromne straty: według włoskiego opracowania, które cytuje historia austriacka, w samych walkach o Vodice 26 batalionów straciło 464 oficerów i ponad 11 tysięcy żołnierzy. Armia Boroevicia straciła od 12 do 20 maja, licząc chorych, prawie 30 tysięcy ludzi. Austriackie naczelne dowództwo poprosiło o kolejne dywizje z frontu wschodniego.

Natarcie na Krasie (23–28 maja)

3 Armię wzmocniono brygadami z armii Capella i z frontu tyrolskiego oraz większością jego ciężkich baterii. Według historii austriackiej miała teraz 246 batalionów, około 1250 dział i 584 moździerze okopowe na froncie szerokim na mniej więcej 18 kilometrów. 23 maja od 6.00 do 16.00 cała jej artyleria ostrzeliwała pozycje austro-węgierskie. Austriaccy autorzy szacowali, że w ciągu tych dziesięciu godzin spadło na nie ponad pół miliona pocisków. W ataku wzięło udział 130 włoskich samolotów, w tym wodnosamoloty marynarki. O 16.00 piechota ruszyła do szturmu.

Na północnym skrzydle ataki na wzgórza nad Vipavą i na Fajti hrib załamały się tak jak dziewięć dni wcześniej. Włoska 4 Dywizja wdarła się do ruin Kostanjevicy, ale węgierscy honwedzi z 41 Dywizji wyrzucili ją wieczorem kontratakiem. Główny ciężar spadł jednak na austro-węgierski XXIII Korpus generała Alfreda von Schenka, na którego ruszyło około 15 włoskich brygad. Pod Lukatičem i w dolinie Jamiano pułki, które przejęły odcinki frontu dopiero poprzedniej nocy, zostały przełamane w pierwszym natarciu, a trzy bataliony okrążono i wzięto do niewoli. Odwody zatrzymały Włochów na wzgórzach Fornazy na zachód od Selo, a w nocy Schenk wycofał swoje oddziały na tylną linię od Kostanjevicy przez Fornazę po Flondar, osłaniającą stanowiska artylerii. Cadorna meldował tego dnia ponad 9 tysięcy jeńców.

24 maja, przy wsparciu ognia dwóch monitorów z morza, Włosi walczyli o wzgórza Fornazy i o wysunięty występ pod Hudi Logiem, którego austriacki 21 pułk piechoty bronił cały dzień i opuścił dopiero nocą na rozkaz. 25 maja włoski VII Korpus przełamał linię Flondaru na południe od drogi z Jamiano do Brestovicy i dotarł pod Medeazzę i San Giovanni u stóp Hermady. Austriackie odwody kontratakowały. Batalion III/11 kapitana Stanisława Wierońskiego, Polaka z Żółkwi i późniejszego generała Wojska Polskiego, odbił wzgórze tuż na zachód od Medeazzy i wziął 1200 jeńców. Wieroński dostał za to Krzyż Rycerski Orderu Marii Teresy. Austro-węgierska 7 Dywizja Piechoty straciła w trzech dniach 190 oficerów i 5200 żołnierzy.

26 maja Austriacy odbili rano wzgórza pod Medeazzą, ale po południu znów je stracili. Walka zatrzymała się w otwartym polu między linią Flondaru a ostatnią pozycją u zachodnich stóp Hermady. Włoska 4 Dywizja przeszła na krótko poza Kostanjevicę. 27 maja Włosi zajęli według Cadorny wieś San Giovanni, a 28 maja oddziały 45 Dywizji przeszły rzekę Timavo i zdobyły wzgórze 28 nad brzegiem morza, ale nie zdołały go utrzymać. Pod Gorycją Włosi atakowali 23 i 25 maja. Dowódca austriackiej 58 Dywizji meldował, że 23 maja był to najcięższy dzień bitwy, ale front się utrzymał. Na grzbiecie Vodice i pod Monte Santo walki trwały do końca maja.

Siły atakujących były już na wyczerpaniu. Według Cadorny Włosi wzięli od 14 do 28 maja 23 681 jeńców, w tym 604 oficerów, a także 38 dział i 148 karabinów maszynowych, a na Krasie przesunęli front o 1–4 kilometry. 28 maja Cadorna wstrzymał ofensywę. Kazał utrzymać zdobyty teren i lokalnymi atakami poprawić pozycje przed następnym natarciem. Dowódcy obu armii zaproponowali jednak, by „nic nie robić”, i Cadorna się zgodził.

Austro-węgierski kontratak (28 maja – 5 czerwca)

Schenk już 26 maja przekonywał, że nową linię tuż u stóp Hermady trudno będzie utrzymać, bo artyleria nie może stamtąd w pełni działać, i trzeba odbić linię Flondaru. Boroević zgodził się dopiero wtedy, gdy nadeszły posiłki z frontu wschodniego i z Tyrolu, a atak przygotowano starannie. 3 czerwca wieczorem 17 Dywizja dla odwrócenia uwagi zaatakowała na Fajti hrib i wzięła 350 jeńców, a pod Gorycją wiedeński batalion pospolitego ruszenia odbił okop na San Marco i wziął około 600 jeńców.

4 czerwca przed piątą rano, po zaledwie czterdziestu minutach bardzo silnego ostrzału, sześć batalionów grupy generała Schneidera von Manns-Au uderzyło na pozycje włoskie między Flondarem a San Giovanni. Bataliony 12 Brygady Górskiej od razu odzyskały linię Flondaru, a praski 28 pułk piechoty zdobył wieczorem tunele kolejowe linii Triest–Monfalcone. Ten pułk rozwiązano w 1915 roku po zbiorowym poddaniu się Rosjanom w Karpatach i później odtworzono. Według historii austriackiej spisał się teraz ponad oczekiwania, choć stracił prawie dwie trzecie stanu. Według historii austriackiej do wieczora 5 czerwca do niewoli dostało się około 10 tysięcy Włochów. Cadorna przyznawał, że prawe skrzydło 3 Armii musiało się cofnąć na pozycje wyjściowe, bo nowa linia pod Hermadą była zbyt słaba. W środku, między Veršičem a Jamiano, Włosi utrzymali się dzięki grenadierom sardyńskim i brygadom Siena i Bari, a na Fajti hrib brygada Tevere odbiła stracone okopy. 5 i 6 czerwca 9 Dywizja austriacka walczyła jeszcze o wzgórza Fornazy, ale ataki przerwano, a Włosi też już nie nacierali.

Straty

Dane o stratach są bardzo rozbieżne. Austriacka historia oficjalna podaje, że Włosi stracili około 36 tysięcy zabitych, 96 tysięcy rannych i 27 tysięcy jeńców, razem blisko 160 tysięcy ludzi, a Armia Isonzo 76 300 ludzi: 7300 zabitych, 45 tysięcy rannych i 23 400 jeńców. Włoskie opracowania podają podobne straty włoskie, około 160 tysięcy, w tym 36 tysięcy zabitych, ale straty austro-węgierskie szacują wyżej, na około 90 tysięcy, w tym 17 tysięcy zabitych, a niektóre nawet na 125 tysięcy. Cadorna pisał o 24 260 wziętych jeńcach i co najmniej 100 tysiącach Austriaków wyłączonych z walki.

Znaczenie

Ofensywa majowa przewyższała wszystkie poprzednie bitwy nad Soczą rozmachem i zużyciem amunicji. Według Austriaków ich artyleria wystrzeliła 37 800 ton pocisków, a włoska zapewne jeszcze więcej. Mimo to Włosi znów nie przełamali frontu. Na Krasie po kontrataku z 4 czerwca zachowali tylko część zdobyczy z 23 maja, między Hudi Logiem a Jamiano. Trwałą zdobyczą był natomiast grzbiet Kuku i Vodice nad Plavą, z którego w sierpniu 1917 roku ruszyło natarcie na płaskowyż Bainsizza w jedenastej bitwie nad Isonzo. Monte Santo, które panowało nad Gorycją, wciąż pozostawało w rękach Austriaków.

Bitwa ujawniła też pierwsze poważne oznaki zmęczenia armii włoskiej. Capello pisał, że podczas austriackiego kontrataku niektóre oddziały w ogóle się nie broniły, a trzy pułki przeszły do nieprzyjaciela bez walki. Cadorna w swoich wspomnieniach przyznawał, że w niektórych oddziałach doszło „po raz pierwszy do niepięknych epizodów”, a 27 tysięcy jeńców straconych głównie podczas kontrofensywy uznał za ostrzeżenie, że duch wojska się zmienia. W czerwcu skarżył się rządowi na propagandę „partii wywrotowych”. Austriacy z kolei uznali, że obronili się z trudem: od tej pory ich dowództwo coraz wyraźniej rozumiało, że Armia Isonzo nie wytrzyma bez końca kolejnych takich bitew. Wkrótce po bitwie Cadorna przerzucił część wojsk do Trydentu, gdzie 10 czerwca Włosi zaatakowali na płaskowyżu Asiago.

Na osi czasu

(02)