Konferencja w Rzymie
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 5 stycznia 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
5 stycznia 1917 roku w Rzymie zebrali się czołowi politycy, generałowie i admirałowie Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch, a także przedstawiciele Rosji. Obrady toczyły się w pałacu Consulta, siedzibie włoskiego ministerstwa spraw zagranicznych, i trwały do 7 stycznia. Brytyjska historia oficjalna kampanii macedońskiej (Falls) podaje właśnie te daty. Tom historii oficjalnej o froncie zachodnim liczy konferencję od 4 stycznia, a część opracowań wymienia tylko dwa dni obrad, 6 i 7 stycznia. Była to pierwsza wielka narada sojusznicza nowego premiera Wielkiej Brytanii Davida Lloyda George’a, który niespełna miesiąc wcześniej objął urząd z zamiarem odebrania generałom pierwszego słowa w sprawach strategii.
Dlaczego Rzym
Pomysł konferencji narodził się w Londynie. 26 i 27 grudnia 1916 roku brytyjscy ministrowie rozmawiali tam z francuskimi o Salonikach, ale nie doszli do porozumienia. Brytyjczycy odmówili wysłania na front salonicki czegokolwiek ponad uzupełnienia dla swoich dywizji. Postanowiono wrócić do sprawy na konferencji z udziałem Włochów. Najpierw myślano o południu Francji, w końcu wybrano Rzym, po części dla wygody włoskich ministrów, a po części dlatego, że mogli tam przyjechać dowódcy z Salonik i posłowie sprzymierzonych w Atenach.
Wielką Brytanię reprezentowali Lloyd George, lord Alfred Milner z Gabinetu Wojennego i szef Imperialnego Sztabu Generalnego generał William Robertson. Francję premier Aristide Briand, minister wojny generał Hubert Lyautey i minister uzbrojenia Albert Thomas, Włochy minister spraw zagranicznych Sidney Sonnino i naczelny wódz generał Luigi Cadorna. Rosję reprezentował generał Fiodor Palicyn, a według wspomnień brytyjskiego ambasadora w Rzymie Rennella Rodda także rosyjski ambasador Michaił Girs. Z Salonik przybyli naczelny dowódca sprzymierzonych na Bałkanach generał Maurice Sarrail i dowódca wojsk brytyjskich generał George Milne. Falls pisze, że w Rzymie odbyła się w istocie cała seria narad: politycznych, wojskowych i gospodarczych. Dwa główne problemy stanowiły rosnące straty statków na Morzu Śródziemnym i spory o Grecję.
Działa dla Włoch
Lloyd George przyjechał z własnym planem. Od miesięcy uważał, że ofensywy na froncie zachodnim kosztują zbyt wiele, a dają za mało, i że decyzji trzeba szukać na innym froncie. Już w listopadzie, na konferencji w Paryżu, bez powodzenia proponował wypożyczenie Włochom ciężkich dział. W Rzymie zaproponował w imieniu rządu brytyjskiego, by sprzymierzeni wsparli wiosenną ofensywę włoską na płaskowyżu Kras w kierunku Triestu. Według brytyjskiej historii oficjalnej Wielka Brytania miała pożyczyć 250 lub 300 ciężkich dział, a Francja zrobić to samo. Inne relacje mówią nawet o 400 działach. Rodd zapamiętał, że w grę wchodziło także osiem dywizji sprzymierzonych i uderzenie, które mogło dojść do Lublany i wstrząsnąć Austro-Węgrami.
Premier opierał swoje argumenty przede wszystkim na sytuacji na morzu. Przypominał, że w drugiej połowie 1916 roku sprzymierzeni stracili na Morzu Śródziemnym 256 statków o łącznej pojemności ponad 662 tysięcy ton, z czego na Brytyjczyków przypadała jedna trzecia statków i niemal dwie trzecie tonażu, a niemieckie okręty podwodne działały prawie bezkarnie. Wojska i działa jadące do Włoch koleją nie zabierały miejsca na statkach. Dodawał, że w Anglii czeka 15 tysięcy żołnierzy uzupełnień, których nie ma czym przewieźć do Salonik.
Plan napotkał opór. Briand zauważył, że wielka ofensywa wymaga długich przygotowań i stała się „wielką operacją przemysłową”. Zapytał też, co wycofanie dział oznaczałoby dla planów generała Roberta Nivelle’a, który od grudnia dowodził armiami francuskimi i szykował własną wielką ofensywę na froncie zachodnim. Francuzi byli z nią związani i mieli do niej pełne zaufanie. Wezwany na obrady Cadorna nie okazał entuzjazmu. Uważał, że nadejścia dział nie da się ukryć przed nieprzyjacielem, więc nie będzie zaskoczenia, i pytał, czy Brytyjczycy nie zażądają ich z powrotem na własną wiosenną ofensywę. Lloyd George odpowiedział, że działa mogłyby zostać we Włoszech mniej więcej do maja. Lyautey natychmiast wytknął, że dla Nivelle’a to za późno. Robertson, który podobnie jak dowódca wojsk brytyjskich we Francji, świeżo mianowany marszałek polny Douglas Haig, uważał front zachodni za decydujący, nie poparł pomysłu premiera. Według Rodda Lloyd George rzucił wtedy, że to niezwykłe, jak bardzo żołnierze nienawidzą polityków.
Projekt dyplomatycznie odłożono: konferencja uznała go za godny dalszych studiów i przekazała doradcom wojskowym rządów. Cadorna przysłał później do Londynu plan użycia sojuszniczego korpusu we Włoszech, ale sprawę szybko zepchnął na bok projekt Nivelle’a.
Saloniki i Grecja
Narada wojskowa w sprawie Macedonii skończyła się impasem. Francuzi i Rosjanie domagali się, by Wielka Brytania i Włochy dały na front salonicki trzy kolejne dywizje. Brytyjczycy i Włosi odpowiadali, że nie mają już wojsk do wysłania. Postanowiono bronić odbitej w listopadzie Bitoli, dopóki da się to robić bez narażania Armii Wschodu na klęskę, i przygotować na wszelki wypadek krótszą linię. Brytyjczycy wysłali ostatecznie tylko trzy baterie dział 60-funtowych. Ustalono też, że dowódcy kontyngentów narodowych mają wykonywać operacyjne rozkazy Sarraila, zachowując prawo bezpośredniego odwołania się do własnych rządów. Falls ocenia, że Sarrail zrobił w Rzymie dobre wrażenie i wzmocnił swoją pozycję.
Sarrail obawiał się jednoczesnego ataku państw centralnych od frontu i wojsk greckich na swoje tyły. Chciał szybko wkroczyć do Tesalii, by rozwiązać sprawę, zanim nieprzyjaciel się ruszy. Popierał go Lyautey. W osobnej rozmowie Sarrail poprosił Lloyda George’a o wolną rękę w Grecji, ale ten odmówił. Brytyjczycy uważali, że skoro król Konstantyn I przyjął grudniowe ultimatum i wycofuje wojska na Peloponez, szaleństwem byłoby wdawać się w nową wojnę z nowym przeciwnikiem. Włosi przeważnie popierali Brytyjczyków, choć sami obawiali się ambicji Elefteriosa Wenizelosa. Robertson podsumował później stosunek trzech mocarstw do greckiego polityka: „Francja go popierała, Wielka Brytania go podziwiała, a Włochy go podejrzewały”.
Skończyło się na łagodniejszym rozwiązaniu, które Rodd przypisywał wcześniejszej propozycji Sonnina. Konferencja przygotowała deklarację dla rządu greckiego: sprzymierzeni muszą chronić swoje armie przed zagrożeniem ze strony wojsk greckich na ich tyłach, więc wojska te mają jak najszybciej przejść na Peloponez, zgodnie z notami z 14 i 31 grudnia, a sprzymierzeni muszą mieć pełną kontrolę nad tym ruchem. Jeśli Ateny nie przyjmą deklaracji w ciągu 48 godzin, sprzymierzeni zastrzegali sobie swobodę działania. Falls nazywa ją wprost ultimatum. Przekazano ją 8 stycznia, a według Fallsa rząd grecki przyjął ją nazajutrz.
Bilans
Jak to często bywało, w Rzymie nie zapadły ostateczne decyzje. Brytyjska historia oficjalna uważa za najważniejszy wojskowy wynik konferencji odmowę wysłania przez Wielką Brytanię kolejnych dywizji do Salonik. Konferencja zleciła jednak szczegółowe zbadanie, czy wojska do Salonik można przewozić przez Włochy, z krótszą przeprawą przez morze. Z tych prac wyrosła później droga z włoskiego Tarentu do greckiej Itei nad Zatoką Koryncką, która znacznie skracała drogę morską. W Rzymie uzgodniono też pomoc dla Rosji w uzbrojeniu. Jej szczegóły miała omówić konferencja sojusznicza w Piotrogrodzie, do której szykowano się od jesieni. Na wiosnę 1917 roku sprzymierzeni postawili jednak na ofensywę Nivelle’a, a nie na włoski plan premiera.