TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Śmierć Frederica Selousa

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Afryka
Data:
4 stycznia 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Niemiecka Afryka Wschodnia, Wielka Brytania, Paul von Lettow-Vorbeck, kolonie niemieckie

4 stycznia 1917 roku przed południem pod Beho-Beho, w dolinie Rufidżi, zginął kapitan Frederick Courteney Selous z 25 Batalionu Royal Fusiliers. Miał 65 lat i był jednym z najsłynniejszych myśliwych i podróżników swoich czasów. Zginął w ostatniej fazie walk, które zaczęły się poprzedniego dnia: w nocy kolumna generała Shepparda obeszła niemiecką pozycję od zachodu, by zamknąć Niemcom kapitana Otto drogę do jedynego mostu na Rufidżi pod Kibambawe. Według „The Times History of the War” około 10.30 brygada dopadła główne siły niemieckie, gdy właśnie cofały się spod Beho-Beho.

Walka na drodze

Generał Jan Smuts opisał później biografowi Selousa, że 25 Batalion miał zagrodzić Niemcom jedyną drogę odwrotu na południowy wschód. Niemcy musieli zauważyć obejście i wycofali się wcześnie, bo ich czoło doszło do drogi dokładnie w chwili, gdy dotarła tam prowadząca kompania fizylierów, dowodzona przez Selousa. Według relacji przeciwnik miał nad nią kilkakrotną przewagę. Selous rozwinął kompanię do natarcia, a sam wysunął się naprzód, by przez lornetkę wypatrzyć niemieckich strzelców w buszu. Wtedy dosięgły go kule. Relacje różnią się w szczegółach: dowódca batalionu, podpułkownik Driscoll, pisał, że Selous padł na miejscu, prowadząc kompanię na czterokrotnie silniejszego przeciwnika. Inni świadkowie mówili, że najpierw został ranny w bok albo w rękę, a zaraz potem trafiony w głowę. Jego miejsce zajął porucznik Dutch, który od razu też został śmiertelnie ranny.

Niemcy zniknęli w buszu, obeszli fizylierów i wyszli na drogę niżej. Południowoafrykańska historia oficjalna pisze, że ponieśli dotkliwe straty, ale zdołali się wycofać. Kapitanowi Otto udało się przeprowadzić cały oddział na południowy brzeg Rufidżi i, zgodnie z rozkazem, zniszczyć most pod Kibambawe. Gdy 5 stycznia brygada Shepparda doszła nad rzekę, Niemcy byli już okopani na drugim brzegu, a z mostu zerwano cały pomost. Kolejna próba okrążenia skończyła się tak samo jak wcześniejsze: w słowach Smutsa nieprzyjaciel „znów się wymknął”.

Myśliwy z Matabelelandu

Selous urodził się 31 grudnia 1851 roku w Londynie. Jako dziewiętnastolatek wyjechał do Afryki Południowej i przez kilkanaście lat polował na słonie w krajach Ndebele i Szona, na terenie dzisiejszego Zimbabwe, a książka „A Hunter’s Wanderings in Africa” (1881) uczyniła go sławnym. W 1890 roku, na prośbę Cecila Rhodesa, był przewodnikiem kolumny pionierów Brytyjskiej Kompanii Południowoafrykańskiej, która zajęła Maszonaland, a w latach 1893 i 1896 walczył w wojnach z Ndebele. Był przyjacielem Theodore’a Roosevelta, który w 1909 roku polował z nim w Afryce Wschodniej. Uważa się powszechnie, że to jego przygody posłużyły Henry’emu Riderowi Haggardowi za wzór postaci Allana Quatermaina z „Kopalń króla Salomona”.

Gdy wybuchła wojna, armia początkowo odrzuciła go z powodu wieku. W 1915 roku wstąpił jako porucznik do 25 Batalionu Royal Fusiliers, złożonego z ochotników z Legionu Pograniczników (Legion of Frontiersmen), a w sierpniu został kapitanem. Jako 63-latek walczył pod Bukobą. Po leczeniu w Anglii wrócił do Afryki Wschodniej pod koniec sierpnia 1916 roku z uzupełnieniem dla batalionu, a we wrześniu dostał Order Wybitnej Służby „za rzucającą się w oczy odwagę, zaradność i wytrzymałość”. Towarzysze wspominali, że nigdy nie jechał konno, tylko maszerował razem z żołnierzami i jadł to samo co oni, a wieczorami chodził z siatką na motyle, zbierając okazy dla londyńskiego Muzeum Historii Naturalnej. W Boże Narodzenie 1916 roku pisał z Kisaki do żony, że wojska są bardzo przetrzebione przez choroby, a natarcie na okopanych Niemców „może nie być dziecinną igraszką”.

Pogrzeb pod tamaryndowcem

Selousa pochowano jeszcze tego samego popołudnia, zaszytego w koc, obok kilku fizylierów poległych tego dnia, w cieniu tamaryndowca przy obozie batalionu, kilkanaście kilometrów na północ od Rufidżi. Jego sława sięgała także drugiej strony frontu. Paul von Lettow-Vorbeck pisał we wspomnieniach, że „stary myśliwy Selous” był dobrze znany także wśród Niemców dzięki swojemu ujmującemu sposobowi bycia i porywającym opowieściom. Roosevelt napisał po jego śmierci, że Selous zamknął życie dokładnie tak, jak takie życie powinno się zamknąć, ginąc w walce za swój kraj. Grób pod Beho-Beho przetrwał do dziś. Od 1922 roku otacza go rezerwat przyrody nazwany imieniem Selousa, jeden z największych w Afryce.