TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Brytyjczycy atakują grzbiet Aubers

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
9 maja 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Bitwa o grzbiet Aubers
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Indie Brytyjskie, Niemcy, Douglas Haig

9 maja 1915 roku, w słoneczny niedzielny poranek, brytyjska 1 Armia generała Douglasa Haiga zaatakowała niemieckie pozycje przed grzbietem Aubers we francuskiej Flandrii. Natarcie miało wesprzeć wielką francuską ofensywę, która tego samego dnia ruszyła kilkadziesiąt kilometrów na południe, w Artois. Brytyjczycy liczyli, że powtórzą sukces pierwszego dnia bitwy pod Neuve-Chapelle z marca. Skończyło się jedną z najkrwawszych klęsk armii brytyjskiej w 1915 roku: do wieczora 1 Armia straciła ponad 11 tysięcy zabitych, rannych i zaginionych i nie utrzymała ani metra niemieckich okopów.

Czterdzieści minut ostrzału

Haig zaplanował dwa uderzenia, które miały się spotkać na grzbiecie. Na południe od Neuve-Chapelle, przy drodze zwanej Rue du Bois, nacierały brytyjska 1 Dywizja i indyjska Dywizja Meerut. Na północ od wsi, na drodze do Fromelles, uderzała 8 Dywizja. O 5 rano otworzyło ogień około sześciuset brytyjskich dział. Ostrzał miał trwać tylko 40 minut, bo Brytyjczycy chcieli zaskoczyć przeciwnika, a poza tym brakowało im ciężkich dział i pocisków burzących. Wiele pocisków było wadliwych, a zużyte lufy sprawiały, że część z nich spadała za blisko, nawet na brytyjskie okopy.

Niemcy tymczasem wykorzystali dwa miesiące od marcowej bitwy. Zamiast płytkich okopów zbudowali grube przedpiersia z worków z piaskiem, poszerzyli zasieki i co kilkanaście metrów umieścili stanowiska karabinów maszynowych strzelających tuż nad ziemią. Krótki ostrzał niemal ich nie naruszył. Obrońcy, uprzedzeni przygotowaniami, czekali w gotowości.

Rue du Bois

O 5.30 pierwsze fale piechoty wyszły z okopów, by podejść bliżej niemieckiej linii, i od razu dostały się pod ogień. O 5.40 artyleria przeniosła ostrzał w głąb, a żołnierze ruszyli do szturmu. Na odcinku 1 Dywizji tylko garstka ludzi z pułków Northamptonshire i Royal Munster Fusiliers przedostało się przez zasieki do niemieckiego okopu. Żaden z nich nie wrócił. Reszta zaległa w ziemi niczyjej, przed nieprzeciętymi drutami. Hindusi, Gurkhowie i szkoccy górale z Brygady Dehra Dun dotarli najwyżej do połowy ziemi niczyjej. Drugi atak, po dodatkowym ostrzale, skończył się tak samo. Około 7.20 dowódca 1 Dywizji zameldował, że natarcie utknęło.

Haig wiedział już, że Francuzi w Artois posuwają się naprzód, i nie chciał przerwać działań, które miały wiązać niemieckie odwody. Rozkazał ponowić atak. Około 16 poszły do niego bataliony Black Watch i Cameron Highlanders oraz indyjska Brygada Bareilly. Czołowe kompanie Black Watch wdarły się do niemieckich okopów, ale zostały otoczone i niemal całkowicie wybite. Brygada Bareilly straciła w ciągu kilku minut ponad tysiąc ludzi. Dwaj żołnierze Black Watch, kapral John Ripley i starszy szeregowy David Finlay, otrzymali za ten dzień Krzyże Wiktorii.

Pod Fromelles

Na północy natarcie zaczęło się lepiej. O 5.40 saperzy odpalili pod niemiecką linią dwie miny, a żołnierze 2 Batalionu Rifle Brigade, 1 Batalionu Royal Irish Rifles i terytorialnego batalionu londyńskiego Kensington wdarli się w kilku miejscach do niemieckich okopów. Byli jednak odcięci. Każdy, kto próbował przejść przez ziemię niczyją z posiłkami lub amunicją, padał pod ogniem karabinów maszynowych. W zamieszaniu w brytyjskich okopach śmiertelnie ranny został dowódca 25 Brygady, generał Arthur Lowry Cole, który stanął na przedpiersiu, by zatrzymać wycofujących się żołnierzy. Popołudniowy atak nie zdołał przyjść z pomocą. Niemcy kontratakowali przez cały dzień, a w nocy ostatni ocaleli wrócili na linie wyjściowe.

Bilans dnia

Według brytyjskiej historii oficjalnej 1 Armia straciła 9 maja 458 oficerów i 11 161 szeregowych. Straty niemieckie były wielokrotnie mniejsze. Obrońcy poradzili sobie bez odwodów, a niemieckie dowództwo mogło jeszcze tej nocy wysłać dwie dywizje z tego odcinka przeciw Francuzom. 10 maja rano Haig odwołał dalsze ataki, bo amunicji wystarczało najwyżej na jedno natarcie. Brak pocisków, który ujawniła ta bitwa, już kilka dni później trafił na łamy prasy i stał się w Wielkiej Brytanii sprawą polityczną.