Brytyjczycy zajmują Kondoa Irangi
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Afryka
- Data:
- 19 kwietnia 1916
- Autor:
- Natalia
19 kwietnia 1916 roku Południowoafrykańska Brygada Konna generała Jacoba van Deventera zajęła Kondoa Irangi w środkowej części Niemieckiej Afryki Wschodniej. Rozstrzygnęła o tym walka z poprzedniego dnia. 18 kwietnia, po potyczkach na wzgórzach na północ od osady, van Deventer uderzył na niemieckie pozycje. Według południowoafrykańskiej historii oficjalnej około drugiej po południu jego żołnierze zajęli wzgórze panujące nad lewym skrzydłem przeciwnika i wciągnęli na nie jedną z dwóch baterii. Niemieckie stanowiska znalazły się pod krzyżowym ogniem dwóch baterii, strzelających pod kątem prostym z odległości około 2,7 kilometra. Brytyjska historia oficjalna (Hordern) dodaje, że Niemcy próbowali kontratakować na skrzydłach, ale zostali odparci. Wieczorem wycofali się na niskie wzgórza tuż przed Kondoa Irangi, ponosząc straty na odkrytych polach.
Rankiem 19 kwietnia Południowoafrykańczycy widzieli, jak kolumny askarysów i tragarzy opuszczają osadę, w której płonęły większe budynki. Ulewy zamieniły okolicę w bagno, a zaprzęgi dział grzęzły w błocie miejscami po piersi koni. Według historii południowoafrykańskiej dopiero około dziesiątej rano artyleria zdołała ostrzelać osadę, w której broniła się niemiecka straż tylna, a do piątej po południu wyparto ją z Kondoa Irangi i wzgórz za nią. Pościg dotarł około 8 kilometrów dalej i według Horderna wziął do niewoli 5 Niemców i około 60 maruderów. Potem wyczerpanych żołnierzy zawrócono i zaczęto urządzać obóz.
Zwycięstwo bez zapasów
Zdobycz rozczarowała. Niemcy zebrali w osadzie plony z całej okolicy, a przed odejściem spalili magazyny. Południowoafrykańczycy przejęli wprawdzie około 800 sztuk bydła i 200 osłów, ale żołnierze przez wiele dni żywili się głównie zielonymi guawami, papajami i orzeszkami ziemnymi. Brygada, która wyruszyła z Aruszy 3 kwietnia w sile około 1200 ludzi, liczyła teraz mniej niż 600 zdolnych do walki i na razie nie mogła się ruszyć. Konie padały masowo od muchy tse-tse i chorób, a te, które przeżyły, nie miały szans odzyskać sił. Hordern przyznaje jednak, że wbrew wszystkim przeciwnościom brygada osiągnęła swój cel i odebrała Niemcom ważny punkt. Z Kondoa Irangi prowadziły drogi do kolei centralnej między stacjami Saranda i Kilosa, głównej linii komunikacyjnej kolonii.
Van Deventer stał teraz samotnie w głębi niemieckiej kolonii, około 320 kilometrów drogą od głównych sił generała Jana Smutsa, które po walkach pod Kahe czekali na koniec deszczów nad Ruvu. Wysłał patrole na południe i zbierał żywność w promieniu około 50 kilometrów. Wezwał miejscowych naczelników, oznajmił im, że teraz władzę sprawują Brytyjczycy, i zażądał od nich pomocy. Dzięki nim zdobył wielu tragarzy, którzy nosili zapasy z Ufiome i Salangi. Jego piechota, 3 Brygada Piechoty Południowoafrykańskiej, brnęła przez błoto i wezbrane rzeki ponad dwa tygodnie. Dotarła do Kondoa Irangi dopiero 30 kwietnia i 1 maja, mając w trzech batalionach zaledwie około 1850 ludzi. Wraz z konnicą van Deventer miał wtedy około 3000 żołnierzy.
Odpowiedź Lettow-Vorbecka
Wypad van Deventera przyniósł skutek, na który liczył Smuts. Paul von Lettow-Vorbeck uznał, że to tu Brytyjczycy prowadzą główne natarcie, i według niemieckiego źródła, na które powołuje się brytyjska historia oficjalna, już 21 kwietnia postanowił przerzucić pod Kondoa Irangi większość swoich wojsk znad kolei usambarskiej. Jego kompanie maszerowały na południe przez Handeni i jechały koleją centralną. Według gubernatora Heinricha Schneego zebrał tam około 4 tysięcy karabinów z kilkoma działami, w tym jednym z krążownika Königsberg. W nocy z 9 na 10 maja Niemcy zaatakowali pozycje van Deventera. Natarcie zostało odparte, a obie strony utknęły pod Kondoa Irangi na kilka tygodni. Brytyjska historia oficjalna zauważa po latach, że gdyby van Deventer poczekał z marszem do końca deszczów i ruszył razem z główną armią, jego dywizja wycierpiałaby znacznie mniej, a kampania mogła się skończyć wcześniej i bardziej rozstrzygająco.