Brytyjczycy zajmują Mwanzę
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Afryka
- Data:
- 14 lipca 1916
- Autor:
- Natalia
14 lipca 1916 roku około trzeciej po południu brytyjscy żołnierze weszli do Mwanzy, głównego niemieckiego portu i bazy nad Jeziorem Wiktorii, w północno-zachodniej części Niemieckiej Afryki Wschodniej. Miasto zajęły oddziały generała brygady Charlesa Crewe’a, przewiezione przez jezioro statkami brytyjskiej flotylli. Większość niemieckiej załogi wycofała się kilka godzin wcześniej.
Plan Crewe’a
Rok wcześniej Brytyjczycy uważali Mwanzę za zbyt silną, by ją atakować, i uderzyli na Bukobę, skąd po zniszczeniu radiostacji odpłynęli. Sytuacja zmieniła się wiosną 1916 roku. Belgijskie wojska kolonialne, Force Publique, zajęły Ruandę i Urundi i doszły do jeziora, gdzie połączyły się z Brytyjczykami. Generał Jan Smuts wysłał nad jezioro Charlesa Crewe’a, znanego polityka z Kolonii Przylądkowej, który dowodził teraz zgrupowaniem nazywanym Lake Force. Naturalnym następnym krokiem był wspólny marsz na południe, ku kolei centralnej i Taborze, siedzibie niemieckiego dowództwa na zachodzie kolonii.
Crewe chciał początkowo iść na Taborę z Nyamirembe na zachodnim brzegu jeziora. Okazało się jednak, że to miejsce w ogóle nie nadaje się na bazę: brakowało wody i żywności, a okolica była górzysta, zarośnięta i pełna much tse-tse. Jedyną sensowną bazą była Mwanza, którą należało zająć szybko, zanim Niemcy wzmocnią załogę. 2 lipca Crewe zaproponował belgijskiemu dowódcy, generałowi Charlesowi Tombeurowi, wspólny desant. Tombeur, zajęty ściganiem cofających się Niemców, wolał obejść jezioro lądem. Gdy jego odpowiedź dotarła wieczorem 8 lipca, Crewe postanowił działać sam, nie czekając na odpowiedź Smutsa. Miał około 1900 ludzi z 15 karabinami maszynowymi, ale prawie bez artylerii. Niemiecką załogę Mwanzy szacowano na 600–800 żołnierzy.
Desant pod Kongoro
Trzon sił Crewe’a stanowili afrykańscy żołnierze 4 Batalionu King’s African Rifles, Batalion Służbowy Policji Ugandy i strzelcy z ludu Baganda z Protektoratu Ugandy, zwiadowcy z ludu Nandi, a także nieregularni afrykańscy zwiadowcy ze Skin Corps i osłabiony chorobami indyjski 98 Pułk Piechoty. Zebrano ich w Nyamirembe i na wyspie Ukerewe, a sześć uzbrojonych statków jeziornych, między innymi Winifred, Nyanza, Sybil i Usoga, mogło zabrać tylko wojsko i najpotrzebniejszych tragarzy. Crewe nie zamierzał atakować miasta od strony wody. Postanowił wysadzić żołnierzy na wschodnim brzegu półwyspu, na którym leży Mwanza, i podejść do niej od lądu.
Wieczorem 11 lipca Winifred i Nyanza z pierwszą grupą podpułkownika C. R. Burgessa podeszły w ciemności pod przylądek Kongoro. Statki minęły wybraną piaszczystą plażę i pierwsi żołnierze utknęli w gęstych zaroślach papirusu w głębokiej wodzie. Gdy się z nich wydostali, od razu natknęli się na niemiecki patrol. Do rana Brytyjczycy zajęli okoliczne wzgórza. 12 lipca druga grupa, podpułkownika H. B. Towse’a, wylądowała dalej na północy, przy przylądku Senga, i ruszyła wzdłuż brzegu, obchodząc niemieckie umocnienia nadbrzeżne, które obrońcy musieli opuścić. 13 lipca Towse doszedł do wzgórz pod Hale, około 11 kilometrów od miasta. W nocy i następnego dnia Niemcy ostrzeliwali tę okolicę z działa pochodzącego z krążownika Königsberg, nikogo nie raniąc. Miejscowa ludność kilka razy przecinała kabel telefoniczny łączący dowództwo ze statkami.
Wejście do Mwanzy
14 lipca obie kolumny ruszyły dalej przez trudny, pagórkowaty teren. Przed Burgessem Niemcy zajęli dobrą pozycję i wyglądało na to, że będą się bronić. Około pierwszej po południu Towse niespodziewanie stanął jednak na wzgórzach Issenga, za ich lewym skrzydłem. Według brytyjskiej historii oficjalnej (Hordern) niemiecki dowódca w ogóle nie wiedział o zbliżaniu się tej kolumny. Obrona się rozpadła. Burgess przeszedł przez wąski wąwóz, który, jak wspominał jeden z żołnierzy, mógłby zatrzymać jeden karabin maszynowy, i wszedł do miasta. Gdy żołnierze zobaczyli Mwanzę, właśnie padał maszt radiostacji. Hordern pisze, że stacja podobno mogła łączyć się bezpośrednio z Damaszkiem, a przez niego z Niemcami.
Większość Niemców opuściła miasto przed pierwszą. Europejczycy odpłynęli w głąb zatoki Mwanza, a około 500 askarysów odeszło drogą na Taborę. Musieli się spieszyć, bo w niemieckich domach Brytyjczycy znaleźli stoły nakryte do obiadu, z nietkniętym jedzeniem. Zdobyli też działo z Königsberga, z którego Niemcy zdążyli wymontować zamek. Pościg się nie udał: statki stały daleko, bez łączności, i wyruszyły dopiero w południe 15 lipca. W nocy z 15 na 16 lipca oddział z Crewe’em na pokładzie przechwycił w Nyatembe niemiecki parowiec Muansa i kilka mniejszych jednostek z bagażami, ale sami Niemcy odeszli już w głąb lądu i rano odparli brytyjski oddział pod Misungi.
Według Horderna w całej operacji zginęło 2 żołnierzy brytyjskich, a 8 zostało rannych. Brytyjczycy naliczyli 24 zabitych po stronie niemieckiej i wzięli do niewoli 14 rannych, w tym 10 Niemców. Hordern podsumowuje, że ważne miejsce odebrano przeciwnikowi znikomym kosztem, ale jego wojska, jak tyle razy wcześniej, uniknęły bitwy i wycofały się nietknięte. Zajęcie Mwanzy było pierwszym etapem długiego marszu na Taborę, do której w następnych tygodniach miały się zbliżać z północy kolumny brytyjskie i belgijskie.