- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 14 lipca 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa o grzbiet Bazentin
14 lipca 1916 roku, w dniu francuskiego święta narodowego, brytyjska 4 Armia przeprowadziła najbardziej udane natarcie od początku bitwy nad Sommą. Dwa tygodnie po pierwszym dniu, w którym jej piechota szła w biały dzień, w równych falach, często na nieprzecięte zasieki i ocalałe karabiny maszynowe, generał Henry Rawlinson spróbował czegoś zupełnie innego. Cztery dywizje przeszły nocą przez ziemię niczyją, ustawiły się kilkaset metrów od niemieckich okopów i o 3.25, w szarym świetle przedświtu, po zaledwie pięciu minutach huraganowego ognia ruszyły do szturmu. Przed południem druga pozycja niemiecka na odcinku około 5,5 kilometra, od Longueval po las Bazentin-le-Petit, była w rękach brytyjskich. Wieczorem do ataku ruszyła kawaleria. Dzień zakończył się jednak także pierwszymi oznakami tego, że sukcesu nie uda się w pełni wykorzystać.
Spór o nocne natarcie
Druga pozycja niemiecka biegła grzbietem, który wznosił się na północ od zdobytego 1 lipca Montauban: od cukrowni Waterlot Farm przez wieś Longueval i las Delville, przez dwie wsie Bazentin – Bazentin-le-Grand i Bazentin-le-Petit – i dwa lasy o tych samych nazwach, dalej w stronę Pozières. Od brytyjskich linii dzieliła ją dolina, nazywana przez żołnierzy Caterpillar Valley. Przez prawie dwa tygodnie bitwy pod Albert Brytyjczycy zdobywali lasy i wsie na przedpolu tej pozycji.
Rawlinson i jego dowódcy korpusów chcieli zaatakować o świcie, gdy niemieccy karabinierzy maszynowi nie widzą jeszcze daleko. Żołnierze XIII Korpusu musieli w tym celu przejść w ciemności prawie kilometr przez ziemię niczyją. Douglas Haig długo się temu sprzeciwiał, bo uważał, że świeżo wyszkoleni ochotnicy i niedoświadczeni sztabowcy nie podołają nocnemu manewrowi, który byłby trudny nawet na ćwiczeniach w czasie pokoju. Ustąpił dopiero 12 lipca, gdy wszyscy dowódcy korpusów i dywizji opowiedzieli się za planem Rawlinsona. Francuzi byli jeszcze bardziej sceptyczni. Wieczorem 13 lipca brytyjski oficer łącznikowy kapitan Edward Spears przyniósł od generała Balfouriera, dowódcy sąsiedniego francuskiego XX Korpusu, ostrzeżenie, że tak niedoświadczone wojska nie są zdolne do nocnego podejścia. Szef sztabu 4 Armii, generał Archibald Montgomery, odparł: „Proszę przekazać generałowi Balfourierowi wyrazy szacunku i powiedzieć, że jeśli jutro o ósmej rano nie będziemy na grzbiecie Longueval, zjem swój kapelusz”.
Noc z 13 na 14 lipca
Księżyc, prawie w pełni, zaszedł o 1.28. Już wcześniej przed linie wysunięto ubezpieczenia z ręcznymi karabinami maszynowymi Lewis, które zalegały w lejach wybitych specjalnie przez haubice. Za nimi szli oficerowie sztabu i saperzy z białymi taśmami. W 26 Brygadzie 9 (Szkockiej) Dywizji przy dwóch drogach biegnących z Montauban i z lasu Bernafay do Longueval ustawiono co 70 metrów trójki znaczników, a od nich w prawo rozciągnięto taśmy wyznaczające miejsce każdego plutonu. Po północy bataliony szkockie, 8 Black Watch i 10 Argyll and Sutherland Highlanders, ruszyły gęsiego przez ziemię niczyją. Każdy pluton, docierając do swojego znacznika, skręcał i maszerował wzdłuż taśmy. O trzeciej brygada stała w ośmiu falach, gotowa do ataku. Straty w czasie podejścia wyniosły jednego rannego oficera i sześciu żołnierzy. W sąsiedniej 27 Brygadzie główną linię kierunkową, taśmę długości prawie kilometra, saperzy wytyczyli według kompasu w 45 minut. Historia oficjalna odnotowuje, że jeszcze dzień wcześniej trwały gorączkowe poszukiwania taśm, bo duża ich część gdzieś się „zapodziała”.
Najbardziej obawiano się, że Niemcy coś zauważą. Rano 13 lipca odkryto, że podsłuchują telefony 62 Brygady, więc wieczorem przekazano jej przez telefon fałszywy rozkaz o odwołaniu natarcia. Około pierwszej w nocy trzej dezerterzy z pułku fizylierów gwardii zapewnili, że Niemcy nie spodziewają się ataku. Wartownik bawarskiego 16 Pułku Piechoty w Bazentin-le-Grand zameldował około drugiej, że Brytyjczycy są tuż przy zasiekach, a jego batalion stanął w pogotowiu, ale na większości odcinków Niemcy nie wysłali nawet patroli. Do trzeciej sześć brygad szturmowych, ponad 22 tysiące ludzi, stało około 350–450 metrów od niemieckich okopów, prawie bez strat. Niektóre bataliony 3 Dywizji czołgały się jeszcze bliżej, co kwadrans o kilkanaście metrów, aż zaległy 50–110 metrów od nieprzyjaciela.
Pięć minut ognia
O 3.20 niebo za czekającą piechotą „zdawało się otworzyć z wielkim rykiem płomieni”, jak pisze brytyjska historia oficjalna. Przez pięć minut wszystkie działa XIII i XV Korpusu biły w niemieckie okopy, a karabiny maszynowe strzelały po liniach wyznaczonych jeszcze przed zmrokiem. O 3.25 ogień przeniósł się dalej, a przed piechotą ruszyła ruchoma zapora ogniowa, złożona tym razem wyłącznie z pocisków burzących, a nie ze szrapneli. Do ataku poszło trzynaście batalionów, wszystkie z wyjątkiem jednego z Nowych Armii Kitchenera. W porannej mgle było akurat na tyle jasno, by odróżnić swoich od wrogów.
Zaskoczenie było prawie zupełne. Pierwsza fala doszła do niemieckich zasieków, zanim padł strzał, a niemiecka zapora ogniowa spadła z opóźnieniem na pustą już dolinę za atakującymi. Na odcinku 7 Dywizji zasieki i okopy były zupełnie rozbite, a obrońcy wysuniętego występu zwanego Snout zginęli od ognia. 8 Devonshire i 2 Border zajęły pierwszą linię dokładnie w chwili przeniesienia ognia, a o 4.25 las Bazentin-le-Grand. Przed 3 Dywizją 8 Brygada natrafiła na prawie nieprzecięte zasieki, ale major sztabu brygady z kompanią 2 Royal Scots wdarł się obok i zaczął oczyszczać niemieckie okopy granatami, a wtedy reszta przedostała się przez druty. 9 Brygada, której zasieki artyleria zniszczyła, wpadła na obrońców, a 1 Northumberland Fusiliers zdobyli Bazentin-le-Grand. Na lewym skrzydle bataliony Leicestershire z 21 Dywizji zajęły dwie linie okopów do czwartej rano, a potem las Bazentin-le-Petit. 2 Royal Irish z 7 Dywizji około 7.30 zdobył wieś Bazentin-le-Petit, biorąc do niewoli sztab bawarskiego 16 Pułku Piechoty i ponad dwustu żołnierzy. Godzinę później niemiecki kontratak wyparł Irlandczyków z północnej części wsi, ale z pomocą 2 Gordon Highlanders później ją odzyskali.
Las Trônes i Longueval
Na prawym skrzydle 18 Dywizja wciąż walczyła o las Trônes, którego zdobycie miało osłonić natarcie. Ostatni szturm prowadził podpułkownik Frank Maxwell, kawalerzysta z armii indyjskiej i kawaler Krzyża Wiktorii z wojny burskiej. Gdy po pierwszym natarciu stracono w gąszczu kontakt z całym batalionem, Maxwell zebrał rozproszonych żołnierzy w południowo-wschodnim narożniku lasu, ustawił ich w jednej linii, w poprzek lasu, i poprowadził ramię w ramię na północ, utrzymując kierunek kompasem i każąc strzelać przed siebie w zarośla. Około 9.30 jego ludzie doszli do północnego krańca lasu, a uciekający Niemcy wpadli pod ogień z jego skraju.
Najtrudniejsze okazało się Longueval. Szkoci z 26 i 27 Brygady przeszli dwie linie okopów i wdarli się do wsi, gdzie zaczęli walczyć wśród ruin. Do dziesiątej zajęli południową część wsi i skraj lasu Delville. Dwukrotnie, o siódmej rano i o czwartej po południu, XIII Korpus meldował o zdobyciu całego Longueval i dwukrotnie musiał ten meldunek odwołać. Niemcy wprowadzili do wsi posiłki, a z rezerwy 9 Dywizji ruszył do walki 1 Batalion Piechoty Południowoafrykańskiej. Jedynym pocieszeniem był wielki zapas butelkowanej wody mineralnej, znaleziony we wsi, który rozwiązał problem zaopatrzenia żołnierzy w wodę.
Gdy do kwatery 4 Armii napłynęły meldunki o sukcesie, wiadomość przekazano telefonicznie generałowi Balfourierowi. Jego oficer łącznikowy przy 4 Armii, kapitan Serot, powiedział krótko: „Odważyli się i udało im się”. Z francuskiej kwatery odpowiedziano: „A więc generał Montgomery nie zje swojego kapelusza”.
Pusty las na szczycie
Około dziesiątej opór przed 3 i 7 Dywizją prawie ustał. Dzień był pogodny, teren otwarty. Dowódca 9 Brygady i główny saper 3 Dywizji przeszli zboczem w stronę lasu High Wood na szczycie grzbietu. Nikt do nich nie strzelał, nie zobaczyli żadnego Niemca ani żadnych umocnień. Dowódca 7 Dywizji, generał Herbert Watts, chciał wysłać tam swoją rezerwową 91 Brygadę, ale korpus kazał zostawić to zadanie kawalerii. Dowódca 3 Dywizji chciał użyć swojej rezerwy do pościgu, ale dowództwo armii kazało trzymać ją na wypadek kontrataków. Brytyjska historia oficjalna uznaje te decyzje za „w najwyższym stopniu niefortunne”: w chwili, gdy świeże wojska były pod ręką, wstrzymano rozpęd natarcia, a decyzję mogli przecież podjąć doświadczeni dowódcy dywizji na miejscu.
O 10.30 brytyjski samolot nadał przez radio, w nadziei, że odbiorą to niemieckie stacje, komunikat o zdobyciu drugiej linii obrony na froncie 6 tysięcy jardów i o kawalerii, która „przechodzi właśnie w pościgu za zdemoralizowanym nieprzyjacielem”. Według brytyjskiej historii działań lotnictwa była to świadoma przesada. 2 Indyjska Dywizja Kawalerii wyruszyła spod Morlancourt o 8.20, ale przez śliski teren, zryty lejami i poprzecinany okopami, posuwała się tak wolno, że jej czołowa Brygada Kawalerii Secunderabad dotarła pod Montauban dopiero po południu. Tam znów czekała, bo walki w Longueval wciąż trwały. Po południu niemiecki kontratak uderzył na Bazentin-le-Petit i las, a 21 Dywizja była już tak wykrwawiona, że zaplanowane natarcie na drugą pozycję w stronę Pozières odwołano. Wieczorny wypad patroli 34 Dywizji pod samo Pozières został odparty.
Szarża pod High Wood
Dopiero po piątej po południu, po kolejnym mylnym meldunku o zdobyciu Longueval, generał Henry Horne, dowódca XV Korpusu, kazał 7 Dywizji iść na High Wood, a kawalerii osłaniać jej prawe skrzydło. Około siódmej wieczorem dwa bataliony 91 Brygady, 2 Queen’s i 1 South Staffordshire, ruszyły przez otwarte pole. Po ich prawej stronie jechały szwadrony indyjskiego pułku 20 Deccan Horse i brytyjskiego 7 Pułku Gwardii Dragonów. Była to jedna z nielicznych chwil na froncie zachodnim od końca 1914 roku, gdy kawaleria szła do ataku konno. Spośród indyjskich formacji walczących we Francji zostały tam już tylko dywizje kawalerii, bo dwie dywizje piechoty odjechały pod koniec 1915 roku do Mezopotamii.
Nad polem bitwy krążył samolot Morane z 3 Dywizjonu Royal Flying Corps, z pilotem kapitanem A. M. Millerem i obserwatorem C. W. Shortem. Lotnicy zauważyli niemiecką piechotę ukrytą w wysokim zbożu przed lasem i na wschód od niego. Miller zniżył lot na około 90 metrów, by ściągnąć na siebie ogień i zdradzić stanowiska Niemców, a obserwator ostrzeliwał ich z karabinu maszynowego. Samolot, podziurawiony kulami, musiał zawrócić, ale przedtem obserwator naszkicował niemieckie pozycje i zrzucił szkic kawalerzystom w worku z meldunkiem. Dragoni zaszarżowali na Niemców w zbożu, część zakłuli lancami, a 32 wzięli do niewoli. Niemiecki karabin maszynowy koło Longueval uciszyły karabiny maszynowe kawalerii. O wpół do dziesiątej, gdy zrobiło się za ciemno na działania konne, szwadrony zajęły linię od Longueval do południowego narożnika High Wood, z końmi ukrytymi za skarpą przy polnej drodze.
Oba bataliony weszły do High Wood prawie jednocześnie i znalazły tam niewielu Niemców. Największą przeszkodą był gęsty podszyt. Północnego narożnika lasu nie zdołano jednak zdobyć, bo przecinał go nowy niemiecki okop, a zachodnia część lasu pozostała w rękach nieprzyjaciela. Żołnierze okopali się w poprzek lasu i wzdłuż jego wschodniego skraju, a saperzy, budując punkty oporu, raz po raz chwytali za karabiny, by odpierać kontrataki. Dowódca 100 Brygady 33 Dywizji, generał Baird, dowiedział się w kwaterze 91 Brygady, że 7 Dywizja liczy na wsparcie, i na własną odpowiedzialność wysłał dwa bataliony, które zapełniły lukę między High Wood a Bazentin-le-Petit.
Po stronie niemieckiej
Dla Niemców był to ciężki dzień. Bawarski 16 Pułk Piechoty, który miał wszystkie trzy bataliony na pierwszej linii, stracił prawie 2300 ludzi, a do niewoli trafili dowódcy i sztaby dwóch pułków. O dziewiątej rano dowództwo odcinka od Longueval po rzekę Ancre objął generał Friedrich Sixt von Armin, dowódca IV Korpusu. Zastał położenie krytyczne: według niemieckiej historii oficjalnej „nie było pozycji tyłowych, rygli, okopów łączących”, a artyleria była mocno przetrzebiona. Kazał wszystkim trzymać się tam, gdzie stoją, i rzucił do walki przybywającą akurat 7 Dywizję oraz oddziały z wielu innych dywizji. Na zachód od Longueval Niemcy zebrali się na nowym okopie, który na odwrotnym stoku grzbietu biegł od Flers przez północną część High Wood do drogi na Bapaume. Brytyjczycy nazwali go Switch Line.
Wieczorne pojawienie się kawalerii wywołało w niemieckich sztabach alarm. Do dowództwa korpusu i 2 Armii doszły meldunki, że Brytyjczycy przełamali front między Longueval a Pozières i doszli do linii Flers–High Wood–Martinpuich. Generał Fritz von Below oddał w nocy Sixtowi von Arminowi wszystkie dostępne rezerwy, cztery dywizje, z rozkazem zatrzymania przełamania i kontrataku. Gdy wyjaśniło się, że do przełamania nie doszło, wielki kontratak odwołano, a część dywizji wróciła do odwodu.
Bilans dnia
Brytyjczycy stanęli na grzbiecie. Wzięli do niewoli 42 oficerów i około 1400 żołnierzy. Według historii oficjalnej natarcie kosztowało cztery dywizje szturmowe 9194 zabitych, rannych i zaginionych, w większości właśnie 14 lipca, choć część jednostek podała straty za kilka dni. To wciąż dużo, ale niewiele w porównaniu ze stratami 1 lipca. Rawlinson wieczorem kazał nazajutrz wykorzystać zamieszanie i demoralizację przeciwnika i dokończyć zdobywanie Longueval i lasu Delville. Sukces wzbudził w brytyjskiej kwaterze głównej wielki optymizm.
Zdobycz miała jednak słabe punkty. Nowa linia brytyjska tworzyła szeroki, tępy klin, na którego prawym barku Niemcy wciąż trzymali północną część Longueval i las Delville. Przez High Wood biegła niemiecka linia, której rano jeszcze nie było, a do lasu, który rano stał pusty, Brytyjczycy weszli dopiero wieczorem i tylko częściowo. Następnego dnia do walki o las Delville wkroczyła Brygada Południowoafrykańska, a High Wood miał kosztować jeszcze dwa miesiące walk.