TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Dymisja rządu Zaimisa

Kategoria:
Polityka
Data:
5 listopada 1915
Autor:
Natalia
Tagi:
Grecja, Konstantyn I Grecki, Elefterios Wenizelos, neutralność

Brytyjska chronologia wojny odnotowuje pod 5 listopada 1915 roku dymisję greckiego premiera Aleksandrosa Zaimisa. Rozstrzygnęło się jednak o niej dobę wcześniej. Według greckich sprawozdań parlamentarnych i relacji prasy amerykańskiej izba deputowanych głosowała nad ranem 4 listopada, czyli 22 października według kalendarza juliańskiego, którego Grecja wtedy używała, a premier ogłosił ustąpienie gabinetu zaraz po ogłoszeniu wyniku. Rząd, który powstał na początku października po drugiej dymisji Elefteriosa Wenizelosa, przetrwał niespełna miesiąc.

Incydent z ministrem wojny

Gabinet Zaimisa był rządem mniejszości. Większość w izbie wciąż mieli liberałowie Wenizelosa, którzy dotąd rząd jedynie tolerowali. Kryzys zaczął się od drobnej sprawy. 3 listopada izba rozpatrywała projekt ministra wojny, generała Joanisa Jannakitsasa, który podwyższał żołd oficerów zmobilizowanej armii. Liberalny deputowany Jeorjos Wlachos zaatakował nie tylko projekt, lecz i samego ministra: oświadczył, że to posłowie, a nie minister, reprezentują naród, a projekt wniesiono „bez żenady”. Urażony generał odpowiedział, że skoro tak, nie ma czego szukać na sali, i wyszedł. Wlachos na prośbę przewodniczącego cofnął obraźliwe słowa i przeprosił, ale Wenizelos uznał wyjście ministra za obrazę izby i zażądał przeprosin. Zaimis odparł, że zachowanie generała nie uchybiło parlamentowi, i postawił sprawę jako kwestię zaufania do rządu.

Nocna debata

Spór o urażoną godność szybko zamienił się w debatę o polityce zagranicznej. Zabrali w niej głos wszyscy przywódcy partyjni, a Wenizelos przemawiał dwukrotnie. Bronił swojej polityki i ubolewał, że Grecja pozwala, by Bułgaria, jej odwieczny wróg, zmiażdżyła sojuszniczą Serbię, a potem może zwrócić się przeciw samej Grecji. Zapytany przez posła rządowego, czy uważa, że król chce zguby kraju, odpowiedział, że to absurd, ale w państwie konstytucyjnym odpowiedzialność ponosi rząd, nie korona. Król miał prawo raz nie zgodzić się z gabinetem, gdy sądził, że ten nie wyraża woli narodu, ale po czerwcowych wyborach, które wygrali liberałowie, nie mógł tego powtarzać w tej samej sprawie. Tolerował rząd Zaimisa tylko z powodu impasu, jaki stworzyła korona, i nie należy tego mylić z poparciem. Zamiast rozpisywać wybory w czasie mobilizacji, lepiej by było, mówił, zawiesić konstytucję do końca wojny, aby było jasne, kto za co odpowiada.

Głosowanie odbyło się około czwartej lub piątej nad ranem 4 listopada. Izba przyjęła wniosek liberałów, w którym stwierdzała, że wyjaśnienia rządu w sprawie incydentu są niewystarczające, i wyrażała ubolewanie. Na 264 obecnych posłów 147 głosowało za wnioskiem, a 114 przeciw, ministrowie zaś zgodnie ze zwyczajem wstrzymali się od głosu. Zaimis oświadczył, że jego rząd utracił zaufanie izby i podaje się do dymisji, a przewodniczący Konstantinos Zawitsianos zawiesił obrady do zaprzysiężenia nowego gabinetu. Wenizelos wygrał, choć według Paxtona Hibbena, amerykańskiego dziennikarza przychylnego królowi, jego większość była już wyraźnie mniejsza niż po czerwcowych wyborach.

Kto chciał kryzysu

Już wtedy nie było jasne, kto naprawdę do niego doprowadził. Brytyjski autor G.F. Abbott, przychylny królowi, pisał, że w Atenach krążyły dwie wersje: że przeciwnicy Wenizelosa szukali pretekstu, by pozbyć się wrogiej im izby, albo że sam Wenizelos chciał obalić gabinet, który zdołał ułożyć przyzwoite stosunki z Ententą. Abbott uznawał obie za prawdopodobne. Liberałowie liczyli, że król powierzy władzę ich przywódcy. Król Konstantyn I postanowił jednak rozwiązać izbę i rozpisać wybory. Prosił Zaimisa, by pozostał na stanowisku i je przeprowadził, ale ten odmówił. Wybór padł na sędziwego bankiera i dyplomatę Stefanosa Skuludisa, który 7 listopada objął urząd, zachowując prawie cały skład poprzedniego rządu, łącznie z generałem Jannakitsasem. Dla sprzymierzonych zmiana była niepokojąca: odchodził premier uważany za przyjaciela Ententy, a w Salonikach jej żołnierze wciąż czekali na wyjaśnienie, czy Grecja zostanie wobec nich życzliwie neutralna.