Eksplozja pancernika Bulwark
- Kategoria:
- Wojsko
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 26 listopada 1914
- Autor:
- Łukasz Skowroń
Rano 26 listopada 1914 roku brytyjski pancernik Bulwark, zakotwiczony w ujściu rzeki Medway, kilka kilometrów na zachód od portu Sheerness, został rozerwany przez potężną eksplozję we własnych komorach amunicyjnych. Okręt zatonął niemal natychmiast. Zginęło około 740 oficerów i marynarzy, a z całej załogi ocalało tylko kilkunastu ludzi. Była to jedna z najtragiczniejszych katastrof w historii Royal Navy, do której doszło nie w bitwie, lecz na kotwicowisku w głębi własnego kraju.
Okręt
Bulwark był przeddrednotem typu London (część opracowań zalicza go do typu Formidable), zwodowanym w 1899 roku w stoczni w Devonport. Miał wyporność około 15 tysięcy ton i cztery działa kalibru 305 mm. W 1914 roku był już przestarzały. Wchodził w skład 5 Eskadry Pancerników, którą 14 listopada przeniesiono do Sheerness, u ujścia Tamizy, by strzegła wybrzeża przed ewentualną niemiecką inwazją. Dowodził nim komandor Guy Sclater.
Wybuch
Okręt stał na beczce cumowniczej nr 17 w Kethole Reach. O 7.53, według meldunku przekazanego tego dnia do parlamentu (niektóre źródła podają 7.50), nastąpił wybuch, który rozerwał kadłub. Świadkowie z sąsiednich okrętów widzieli słup ognia i dymu, a gdy opadł, po pancerniku nie było śladu. Huk słyszano w odległych o kilkanaście i więcej kilometrów Whitstable i Southend. Na wodzie pływały szczątki i ciała.
Łodzie z okolicznych okrętów wyłowiły 14 żywych marynarzy, dwóch z nich zmarło później w szpitalu. Przeżyli głównie ci, którzy znajdowali się na pokładzie mesy w środkowej części okrętu i zostali wyrzuceni przez otwarty luk. Zginęli wszyscy oficerowie, w tym dowódca, a także ponad stu żołnierzy piechoty morskiej. Liczby ofiar różnią się w zależności od źródła: najczęściej podaje się 736–741 zabitych, ale według niektórych zestawień zginęło nawet blisko 800 ludzi. Zaraz po katastrofie wyłowiono tylko około 30 ciał.
Przyczyna
Jeszcze tego samego dnia pierwszy lord admiralicji Winston Churchill poinformował Izbę Gmin, że według obecnych na miejscu admirałów przyczyną katastrofy był wewnętrzny wybuch w komorze amunicyjnej. Oznajmił, że ocalało tylko dwunastu ludzi, a zginęło od 700 do 800. Komisja śledcza marynarki wojennej stwierdziła, że eksplozja nastąpiła wskutek przypadkowego zapłonu amunicji, i nie znalazła dowodów na zdradę ani działanie nieprzyjaciela. Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem było przegrzanie ładunków kordytu. Tego ranka przenoszono amunicję, a ładunki prochowe złożono w korytarzu przy grodzi kotłowni, która nagrzewała się podczas rozpalania kotłów. Zapalony kordyt mógł zdetonować pociski w pobliskich komorach. Pewności nie ma, bo nikt z tej części okrętu nie przeżył.
Nie była to jedyna taka katastrofa. W maju 1915 roku, także na Medway pod Sheerness, wyleciał w powietrze stawiacz min Princess Irene, a w lipcu 1917 roku w Scapa Flow wybuch kordytu zniszczył pancernik Vanguard, zabijając ponad 800 ludzi. Szczątki Bulwarka wciąż spoczywają na dnie Medway, oznaczone bojami. Wrak jest grobem wojennym, a nurkowanie na nim jest zabronione bez zgody ministerstwa obrony.