TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Ententa żąda wydalenia posłów państw centralnych z Aten

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Front bałkański
Data:
19 listopada 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Grecja, Francja, Wielka Brytania, Konstantyn I Grecki

19 listopada 1916 roku, czyli 6 listopada według kalendarza juliańskiego, którym posługiwała się Grecja, francuski wiceadmirał Louis Dartige du Fournet, dowódca sprzymierzonej floty stojącej pod Salaminą, zażądał, by przedstawiciele dyplomatyczni Niemiec, Austro-Węgier, Bułgarii i Turcji opuścili Grecję. Brytyjski publicysta George F. Abbott, przychylny królowi, który korzystał ze wspomnień admirała, pisze, że stało się to wieczorem, na wniosek posłów państw Ententy, a dyplomaci dostali trzy dni na wyjazd. Brytyjski biograf Wenizelosa S. B. Chester pisze o 48 godzinach. Brytyjska chronologia wojny notuje pod tą datą, że rządy Ententy zażądały wydalenia posłów państw centralnych i wydania greckiego sprzętu wojennego. To drugie żądanie admirał przedstawił jednak już 16 listopada, i to wyłącznie w imieniu Francji.

Pretekst: „Angeliki”

Pretekstu dostarczyła sprawa greckiego parowca „Angeliki”, który w październiku miał zostać storpedowany u wejścia do Pireusu. Grecki historyk S. P. P. Cosmetatos, broniący króla, twierdził później, że statek wrócił do portu o własnych siłach, a cała sprawa była mistyfikacją francuskiej propagandy. Według brytyjskiej historii oficjalnej kampanii macedońskiej (Falls) 31 października poselstwo niemieckie w Atenach ogłosiło w tej sprawie komunikat. Brytyjski poseł Sir Francis Elliot uznał, że bez względu na to, czy statek trafiła torpeda, mina czy bomba, komunikat był oficjalnym przyznaniem, że Niemcy zamierzają zatapiać greckie statki wiozące „rewolucjonistów”, czyli ochotników z wysp płynących do Wenizelosa w Salonikach, i że mają sposób, by przekazywać wiadomości o nich okrętom podwodnym. Elliot widział w tym jedyną w swoim rodzaju okazję, by zażądać wyjazdu wszystkich poselstw nieprzyjaciela. Falls podkreśla, że w tej sprawie Londyn i Paryż były całkowicie zgodne. Inaczej niż przy innych krokach Francuzów: 7 listopada admirał wbrew protestom Aten podniósł francuską banderę na zajętych w październiku greckich torpedowcach i przejął arsenał na Salaminie, a Elliot oświadczył wtedy, że mocarstwa Ententy nie biorą odpowiedzialności za czyny samego rządu francuskiego.

Rząd grecki zaprotestował 20 listopada. Przypominał, że Grecja jest neutralna i utrzymuje z państwami centralnymi stosunki pokojowe, że wydalenie posłów narusza ich nietykalność gwarantowaną prawem międzynarodowym, a we wrześniu, gdy flota sprzymierzonych stanęła pod Pireusem, posłowie Francji i Wielkiej Brytanii zapewniali premiera Aleksandrosa Zaimisa, że misjom państw walczących z Ententą nic nie grozi. Nazajutrz posłowie Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Rosji odpowiedzieli, że tamto zapewnienie było tylko „aktem spontanicznej uprzejmości”, a nie nieodwołalnym zobowiązaniem, i nie mogło chronić dyplomatów przed skutkami wrogich działań sprzecznych z neutralnością Grecji. Mieli na myśli szpiegostwo i intrygi. Abbott kwitował to ironicznie, że takie działania są nieodłączną częścią pracy każdego dyplomaty.

22 listopada przedstawiciele czterech państw, wśród nich niemiecki dyplomata hrabia Wilhelm von Mirbach-Harff, późniejszy ambasador w Moskwie, odpłynęli greckim parowcem do zajętej przez Bułgarów Kawali. Na pożegnanie zaprotestowali przeciw „zniewagom wyrządzonym czterem przedstawicielom dyplomatycznym na neutralnym terytorium”. Abbott pisze, że wydalenie przeprowadzono bez żadnych zwyczajowych uprzejmości, a admirał, który musiał je wykonać, sam był tym zgorszony.

Nota o broni

Wydalenie posłów zbiegło się z drugą, znacznie groźniejszą sprawą. 16 listopada Dartige du Fournet przedstawił premierowi Spiridonowi Lambrosowi notę rządu francuskiego. Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny na morzu (Newbolt) Francja, chcąc wyrównać korzyści, jakie wróg odniósł, gdy Grecy oddali Bułgarom Fort Rupel i zapasy w Kawali, żądała 16 baterii polowych i 16 górskich z tysiącem pocisków na działo, 40 tysięcy karabinów Mannlichera, 140 karabinów maszynowych i 50 samochodów ciężarowych. Abbott pisze o 18 bateriach polowych. Na dowód dobrej woli Grecja miała od razu wydać 10 baterii górskich na dworcu kolei tesalskiej w Atenach. Francja oferowała zapłatę albo zwrot sprzętu po wojnie.

Pomysł wyszedł od samego króla. Pod koniec października i na początku listopada król Konstantyn I uzgodnił z francuskim deputowanym Paulem Bénazetem, że Grecja wyda broń w zamian za gwarancje: sprzymierzeni mieli nie oddać jej wenizelistom i nie dopuścić, by ich oddziały zwróciły się przeciw tronowi. Nota z 16 listopada o gwarancjach milczała. Według Cosmetatosa 19 listopada król zwołał radę koronną z udziałem byłych premierów. Większość była skłonna ustąpić, ale Stefanos Skuludis przekonywał, że wydalenie posłów można przełknąć, bo ludzie nie rozumieją subtelności prawa międzynarodowego, lecz oddania broni żaden naród nie zniesie: „Gdyby Ententa wypowiedziała nam za to wojnę, Grecja bez wątpienia by upadła, ale upadłaby z honorem”. Tego samego dnia król przyjął admirała, uprzejmie, ale wyraźnie odmieniony, i pytał, dlaczego żądanie przedstawia dowódca floty w imieniu samej Francji i co się stało z gwarancjami Bénazeta. Admirał nie umiał odpowiedzieć.

Droga do 1 grudnia

Rząd Lambrosa odrzucił żądanie, według Newbolta 21 listopada, według Abbotta i Cosmetatosa dzień później. Lambros przekonywał, że sprzymierzeni mają już w rękach 191 greckich dział, w większości nowoczesnych, a Niemcy i Bułgarzy tylko 124, przeważnie starych, i że wydanie broni byłoby jawnym złamaniem neutralności. 24 listopada admirał odpowiedział ultimatum: 10 baterii górskich miało zostać wydanych najpóźniej 1 grudnia, a reszta do połowy miesiąca. W przeciwnym razie zapowiadał „wszelkie środki, jakich wymaga sytuacja”. W Atenach rosło wzburzenie, oficerowie garnizonu ślubowali bronić honoru króla i kraju, a do koszar ściągali ochotnicy. Newbolt uważa, że błędem było odebranie sprawy zawodowym dyplomatom i powierzenie jej dowódcy potężnej floty, który miał wykonywać rozkazy i nie mógł ani zwlekać, ani negocjować. Skutki tego miały się okazać w pierwszych dniach grudnia.