TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Izba Gmin uchwala pobór żonatych

Kategoria:
Polityka
Data:
16 maja 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Wielka Brytania, British Army, Herbert Henry Asquith, David Lloyd George

16 maja 1916 roku brytyjska Izba Gmin przyjęła w trzecim czytaniu nowy projekt ustawy o służbie wojskowej (Military Service Bill). Za głosowało 250 posłów, przeciw 35. Według „Annual Register” mniejszość tworzyło 26 liberałów i 9 posłów Partii Pracy. Byli wśród nich były minister spraw wewnętrznych John Simon, Ramsay MacDonald i Philip Snowden. Ustawa, przyjęta zaledwie cztery miesiące po pierwszej, rozciągała pobór na wszystkich mężczyzn w Wielkiej Brytanii w wieku od 18 do 41 lat, żonatych i nieżonatych. Kończyła w ten sposób półtoraroczny spór o to, czy brytyjska armia ma nadal opierać się na ochotnikach.

Gniew żonatych ochotników

Styczniowa ustawa objęła tylko kawalerów. Premier Herbert Henry Asquith obiecał bowiem w listopadzie 1915 roku, że żonaci mężczyźni, którzy zgłoszą się w ramach planu lorda Derby, nie zostaną powołani przed kawalerami. Gdy jednak w marcu władze wojskowe zaczęły wzywać pierwsze grupy żonatych ochotników, a ich pierwsze roczniki na początku kwietnia trafiły do koszar, ci uznali, że obietnicy nie dotrzymano. Trybunały zwolniły ze służby wielu kawalerów, a jeszcze więcej chroniła praca w zawodach uznanych za niezbędne. Powstał Narodowy Związek Zaprzysiężonych Żonatych Mężczyzn (National Union of Attested Married Men), który zażądał, by pobór objął wszystkich, także tych żonatych, którzy w ogóle się nie zgłosili. Asquith, przyjmując jego delegację 12 kwietnia, przypominał, że nikomu nie obiecywał przymusu wobec żonatych, którzy się nie zapisali.

Za powszechnym poborem opowiadały się dzienniki lorda Northcliffe’a i komitety wojenne obu wielkich partii w Izbie Gmin. Liberalny komitet wojenny już 21 marca uchwalił, że skoro ustawa o kawalerach nie daje dość ludzi, przymus trzeba rozciągnąć na żonatych. Unioniści poprosili Edwarda Carsona, by złożył w izbie wniosek w tej sprawie.

Kryzys w gabinecie

11 kwietnia Rada Armii przedstawiła rządowi swoje potrzeby: według generałów nie dało się ich zaspokoić bez powszechnego poboru. Komisja gabinetu złożona z Asquitha, kanclerza skarbu Reginalda McKenny, lorda Lansdowne’a i Austena Chamberlaina uznała 14 kwietnia, że takiej konieczności nie wykazano, ale gabinet odrzucił jej raport. Zwolennicy przymusu, z ministrem amunicji Davidem Lloydem George’em na czele, grozili dymisją. Liberalni przeciwnicy i Partia Pracy, która obawiała się przymusu pracy w przemyśle, stawiali opór. 18 i 19 kwietnia Asquith dwukrotnie prosił izbę o odroczenie zapowiedzianego oświadczenia i przyznał, że jeśli spór się nie rozstrzygnie, rząd się rozpadnie. Dopiero 20 kwietnia ogłoszono porozumienie w gabinecie. Tak dokładnie relacjonowano w prasie przebieg posiedzeń gabinetu, że 22 kwietnia rząd zakazał publikowania czegokolwiek o jego obradach i o zapowiedzianych tajnych posiedzeniach parlamentu.

Tajne posiedzenie i nieudany kompromis

25 kwietnia, w dniu, w którym Londyn dowiedział się o wybuchu powstania w Dublinie, obie izby obradowały przy drzwiach zamkniętych. Ministrowie przedstawili posłom liczby, których nie można było ujawnić publicznie. Plan rządu, ogłoszony potem w komunikacie dla prasy, był kompromisem. Służbę żołnierzy, którym kończyły się kontrakty, przedłużano do końca wojny, terytorialsów można było przenosić do dowolnych oddziałów, a poborem miał zostać objęty każdy chłopak kończący 18 lat. Żonatych, którzy się nie zapisali, nadal chciano jednak pozyskać dobrowolnie. Jeśli do 27 maja nie zgłosi się ich 50 tysięcy, a potem po 15 tysięcy tygodniowo, rząd miał poprosić parlament o przymus.

Kompromis przetrwał dwa dni. 27 kwietnia przewodniczący Zarządu Samorządu Lokalnego Walter Long poprosił o zgodę na wniesienie projektu. Carson nazwał niegodziwym zmuszanie weteranów do dalszej służby, zanim przymus obejmie tych, którzy dotąd w ogóle nie służyli. Przeciwnicy poboru widzieli w projekcie przygrywkę do pełnego przymusu, a nikt z posłów go nie bronił. Asquith uznał, że wobec takiej wrogości rząd nie będzie go forsował, i Long wycofał wniosek.

Powszechny przymus

2 maja Asquith zapowiedział powszechny pobór. Wyliczał, że armia urosła od początku wojny z 26 dywizji do 70, a wraz z dywizją marynarki i dwunastoma dywizjami z dominiów do 83, łączny wysiłek wojskowy i morski imperium przekroczył pięć milionów ludzi. Projekt wniesiono 3 maja. Asquith tłumaczył wtedy, że niemal we wszystkim powtarza on projekt Longa, ale uzupełnia to, czego posłowie w nim zabrakło. Drugie czytanie 4 maja otworzył Lloyd George, który oświadczył, że wolałby zostać wyrzucony z Partii Liberalnej, a nawet z życia publicznego, niż mieć na sumieniu sprzeciw wobec rady wojskowych. Przywódca Partii Pracy Arthur Henderson podał, że styczniowa ustawa, która według krytyków nie mogła dać zakładanych przez rząd 650 tysięcy ludzi, objęła 750 tysięcy, z których wojsko miało otrzymać 300 tysięcy. Projekt przeszedł 328 głosami przeciw 36. Debaty, jak zauważał „Annual Register”, budziły znacznie mniej emocji niż w styczniu.

W komisji całej izby 9 maja ulsterscy unioniści znów zaproponowali objęcie poborem Irlandii. Asquith odmówił, a przywódca nacjonalistów irlandzkich John Redmond oświadczył, że próba narzucenia przymusu w Irlandii po tym, co właśnie się tam wydarzyło, byłaby nie tylko błędem, ale szaleństwem. Poprawkę wycofano. Najdłużej spierano się o obdżektorów. Ich obrońcy chcieli, by zamiast kary mogli wykonywać pracę cywilną, niezależną od władz wojskowych. Rząd obiecał tylko dopisać do ustawy wyraźne zdanie, że trybunały mogą zwolnić ich z wszelkiej służby. Przyjęto też zapewnienie, że żołnierz przed ukończeniem 19 lat nie zostanie wysłany za granicę, chyba że wymusi to konieczność wojskowa.

Trzecie czytanie

Ostatni dzień w Izbie Gmin, 16 maja, wypełniły spory o szczegóły: o ponowne badania lekarskie mężczyzn odrzuconych wcześniej przez komisje i o okres ochronny dla robotników przemysłu zbrojeniowego, którzy stracili pracę. Ustępstwo wobec Partii Pracy w tej drugiej sprawie oburzyło konserwatystę Fredericka Banbury’ego, ale przeszło bez głosowania. Zaraz potem izba przyjęła ustawę w trzecim czytaniu. Projekt trafił do Izby Lordów, gdzie nie spodziewano się już oporu.