TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Komitet do spraw konwojów

Kategoria:
Wojsko
Front:
Wojna na morzu
Data:
17 maja 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Royal Navy, okręty podwodne, marynarka handlowa, John Jellicoe

17 maja 1917 roku brytyjska Admiralicja powołała komitet, który miał opracować ogólny plan prowadzenia statków handlowych w konwojach na szlakach oceanicznych. Brytyjska chronologia wojny podkreśla, że stało się to po decyzji gabinetu i we współpracy z Ministerstwem Żeglugi. W jego skład weszło czterech oficerów marynarki, między innymi komandor H. W. Longden i płatnik floty H. W. E. Manisty, który później kierował organizacją konwojów, a także Norman Leslie z Ministerstwa Żeglugi, znający dokładnie ruch statków w brytyjskich portach. Było to pierwsze ciało, które miało przygotować konwoje nie jako próbę, lecz jako stały system. Tego samego dnia gabinet wojenny postanowił, że brytyjskie ministerstwa mają odtąd w miarę możliwości kupować żywność i surowce w Ameryce Północnej, a zakupy na dalszych rynkach ograniczyć do minimum. Krótsze szlaki przez północny Atlantyk miały oszczędzać statki i ułatwiać ich ochronę.

Kwietniowa katastrofa i błędne liczby

Do tej decyzji doprowadził kwiecień 1917 roku, najgorszy miesiąc w całej wojnie podwodnej. Niemieckie okręty podwodne, które od lutego prowadziły nieograniczoną wojnę podwodną, zatopiły w nim według różnych zestawień od około 835 do ponad 860 tysięcy ton statków, najwięcej na podejściach do Wysp Brytyjskich. Razem ze stratami z innych przyczyn było to około 880 tysięcy ton. Admiralicja długo twierdziła, że na konwoje nie starczy jej okrętów. Opierała się przy tym na własnych tygodniowych zestawieniach, które pokazywały około 2,5 tysiąca statków wchodzących co tydzień do brytyjskich portów i tyle samo wychodzących. Liczono jednak także promy przez kanał La Manche i małe statki przybrzeżne, które zawijały do kilku portów dziennie. Komandor Reginald Henderson, który organizował osłaniane rejsy statków z węglem do Francji, sprawdził w kwietniu z Normanem Lesliem kartotekę Ministerstwa Żeglugi. Okazało się, że statków oceanicznych przypływa tygodniowo tylko około 120–140. Tyle dało się już osłaniać.

Lloyd George w Admiralicji

Pod koniec kwietnia za konwojami opowiadali się już armatorzy, część oficerów marynarki, przybyły niedawno do Londynu admirał Sims i premier David Lloyd George. 26 kwietnia szef wydziału zwalczania okrętów podwodnych kontradmirał Alexander Duff napisał w memoriale do Pierwszego Lorda Morskiego, admirała Johna Jellicoe’a, że nadszedł czas, by być gotowym do wprowadzenia konwojów w każdej chwili. Jellicoe zgodził się następnego dnia na próbę. 30 kwietnia Lloyd George, w porozumieniu z Pierwszym Lordem Admiralicji Edwardem Carsonem, przyjechał do Admiralicji. W swoich wspomnieniach napisał, że zapowiedział tam „stanowcze działanie” w sprawie konwojów i że dopiero perspektywa, że zostaną przegłosowani we własnym gmachu, zmusiła admirałów do ustępstw. Ta wersja na długo weszła do podręczników. Historycy marynarki zwracają jednak uwagę, że decyzja o próbie zapadła już przed wizytą premiera. W swoim sprawozdaniu dla gabinetu Lloyd George sam zresztą zanotował, że Duff „całkowicie zmienił zdanie” i że Jellicoe zgadza się z nim przynajmniej co do eksperymentu. Wizyta mogła przyspieszyć sprawę, ale jej nie rozstrzygnęła.

Admirałowie wciąż mieli wątpliwości. Jellicoe nie chciał odbierać niszczycieli Grand Fleet, a Duff obawiał się, że jeden udany atak na zwarty konwój może skończyć się katastrofą. Lloyd George pisał później z goryczą, że obaj dali się przekonać wbrew swojej woli. Pomiędzy decyzją o próbie a powołaniem komitetu minęło ponad trzy tygodnie.

Próba z Gibraltaru

Gdy komitet zaczynał pracę, na morzu był już pierwszy próbny konwój. Statki płynące z Morza Śródziemnego zatrzymano od 6 maja w Gibraltarze, a 10 maja wyszło stamtąd w szyku 17 parowców, płynących ze średnią prędkością około 6,5 węzła. Przez najgroźniejsze wody przy Gibraltarze osłaniały je uzbrojone jachty, a na oceanie dwa statki-pułapki, Mavis i Rule. Na ostatnim, najniebezpieczniejszym odcinku przed kanałem La Manche czekały na nich niszczyciele i wodnosamolot z wysp Scilly. 20 maja konwój dotarł do Plymouth bez strat (część opracowań podaje 22 maja, gdy statki płynące dalej na wschód osiągnęły kotwicowisko Downs), o dwa dni szybciej, niż gdyby statki płynęły pojedynczo okrężnymi trasami. 24 maja wyszedł z Hampton Roads w Wirginii drugi próbny konwój, z 12 statkami. Coraz więcej okrętów do eskorty mogli dać Amerykanie, których pierwsze niszczyciele przypłynęły 4 maja do Queenstown.

Komitet obradował niespełna trzy tygodnie. 6 czerwca przedstawił raport, który przewidywał regularne konwoje do Wielkiej Brytanii z Gibraltaru, z Dakaru dla statków z Ameryki Południowej, Afryki i Dalekiego Wschodu, z Hampton Roads i z Nowego Jorku, a także konwoje wychodzące z portów brytyjskich. Krążowniki miały prowadzić statki przez ocean na spotkanie z niszczycielami kilkaset mil od brzegu. Admiralicja zatwierdziła plan w połowie czerwca, a pierwsze regularne konwoje popłynęły latem 1917 roku.