TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Nalot Gothów na Londyn

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
13 czerwca 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
lotnictwo, Niemcy, Wielka Brytania, Royal Flying Corps

Przed południem w środę 13 czerwca 1917 roku nad Londynem pojawiła się formacja czternastu dwusilnikowych bombowców Gotha G.IV. W ciągu kilku minut zrzuciły bomby na City of London, dzielnice portowe i East End. Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny powietrznej H. A. Jonesa zginęły 162 osoby, a 432 zostały ranne. Był to najkrwawszy pojedynczy nalot na Wielką Brytanię w całej wojnie. Brytyjska chronologia wojny podaje łącznie około 590 ofiar, prawie wyłącznie cywilów. Najbardziej wstrząsnęła ludźmi śmierć osiemnaściorga dzieci w szkole w Poplar. Wszystkie bombowce wróciły do baz.

Trzecia próba

Eskadra bombowa Kagohl 3, dowodzona przez kapitana Ernsta Brandenburga, dwa razy próbowała już dotrzeć nad Londyn. 25 maja zawróciła przed chmurami i zbombardowała Folkestone, a 5 czerwca od razu poleciała na Sheerness. 12 czerwca meteorolog eskadry zapowiedział wreszcie pogodny dzień nad stolicą. Gothy dostały dodatkowe zbiorniki paliwa, by nie musiały lądować po drodze na belgijskim wybrzeżu. Rano 13 czerwca z lotnisk pod Gandawą wystartowało według Iana Castle’a, brytyjskiego historyka nalotów, 20 maszyn. Dwie szybko zawróciły z powodu awarii silników.

Około 10.45 jedna Gotha odłączyła się od formacji i zrzuciła pięć bomb na Margate, raniąc cztery osoby. Nad wyspą Foulness odłączyły się trzy kolejne. Dwie zbombardowały Shoeburyness, a trzecia poleciała nad Greenwich, według Castle’a prawdopodobnie na rozpoznanie fotograficzne. Główna formacja, czternaście Goth ustawionych w romb, ruszyła prosto na Londyn. Huk silników słyszano w wielu miejscach na dziesięć minut przed pojawieniem się samolotów. Wiele osób wyszło z domów i biur na ulice, żeby popatrzeć na niezwykły widok, nie myśląc, że to wróg.

Bomby na City

O 11.24 jako pierwsze otworzyło ogień działo przeciwlotnicze w Romford. Kilka bomb spadło na East Ham, gdzie zginęły cztery osoby, i na doki Royal Albert, gdzie zginęło ośmiu robotników. Formacja zawróciła nad Regent’s Park i około 11.35 uderzyła na City, finansowe serce stolicy. W ciągu dwóch minut w promieniu mili od dworca Liverpool Street spadły 72 bomby. Trzy trafiły w sam dworzec. Jedna rozerwała wagon pociągu, który właśnie miał odjechać, inna trafiła w wagony używane przez lekarzy wojskowych. Według Castle’a na dworcu zginęło 16 osób. Był tam wtedy poeta Siegfried Sassoon, który leczył się w Anglii z rany odniesionej w kwietniu pod Arras.

Bomby niszczyły biura, magazyny i warsztaty. W domu przy Fenchurch Street zginęło 19 osób, w zakładach odzieżowych przy Aldgate High Street 13, w odlewni mosiądzu przy Beech Street ośmiu robotników pracujących na dachu. Na Central Street policjant Alfred Smith zawrócił do fabryki robotników, którzy chcieli wybiec na ulicę, i sam zginął od wybuchu, który zabiłby także ich. Bomba trafiła też w warsztaty Mennicy Królewskiej przy Tower, zabijając czterech ludzi, a inne spadły na Southwark po drugiej stronie rzeki i na dwie remizy straży pożarnej. Według policji w samym City zginęło 59 osób, a 95 zostało rannych, w tym 25 zabitych i 41 rannych na ulicach.

Szkoła w Poplar

W drodze powrotnej Gothy zrzuciły resztę bomb na wschodnie dzielnice. Około 11.40 bomba 50-kilogramowa trafiła w szkołę przy Upper North Street w Poplar na East Endzie. Przebiła dach i dwa piętra, na których uczyły się starsze dziewczęta i chłopcy, zabijając po drodze dwoje dzieci. Rozerwana w połowie bomba wybuchła na parterze, w oddziale przedszkolnym, wśród 64 maluchów w wieku czterech–sześciu lat. Szesnaścioro zginęło, a według Jonesa trzydzieścioro dzieci i czworo dorosłych odniosło rany. Trzy nauczycielki, które ratowały dzieci w zrujnowanej sali, odznaczono później za odwagę. Pogrzeb piętnaściorga dzieci we wspólnym grobie, 20 czerwca, stał się wielką manifestacją żałoby. Mieszkańcy zebrali pieniądze na pomnik, który do dziś stoi w parku w Poplar.

Bezradna obrona

Mimo nowego planu ognia dla artylerii, wprowadzonego tydzień wcześniej, obrona okazała się bezradna. Według Jonesa wystartowało 92 pilotów z dywizjonów obrony kraju, szkół, składnic i stacji doświadczalnych, ale każdy działał na własną rękę i większość nie zobaczyła nieprzyjaciela. Tylko kilku zdołało zbliżyć się na odległość strzału. W jednym z samolotów Bristol F.2 zginął obserwator, kapitan C. H. C. Keevil. Brandenburg meldował potem, że widoczność była wyjątkowo dobra, a ogień przeciwlotniczy słaby i źle kierowany: „Nasze samoloty krążyły i zrzucały bomby bez pośpiechu i przeszkód”. Wszystkie Gothy wróciły bez większych uszkodzeń. Brandenburga wezwano następnego dnia do Berlina, by odebrał order Pour le Mérite. W drodze powrotnej, 19 czerwca, rozbił się samolotem i stracił nogę, a eskadrę przejął kapitan Rudolf Kleine.

Oburzenie i decyzje

Nalot wstrząsnął krajem. Jones pisze, że dominującym uczuciem było oburzenie. Ludzie, którzy jeszcze przed chwilą z ciekawością patrzyli w niebo, dowiedzieli się, że wróg może w biały dzień bezkarnie bombardować serce imperium. Gabinet Wojenny zebrał się jeszcze tego samego popołudnia, a następnego dnia szef Imperialnego Sztabu Generalnego, generał William Robertson, wezwał do znacznego zwiększenia liczby samolotów, nawet kosztem innego uzbrojenia. Gabinet zgodził się i polecił resortom przygotować plan rozbudowy lotnictwa. Zastanawiano się też nad odwetowym nalotem na niemieckie miasto, na przykład Mannheim, i nad ściągnięciem myśliwców z frontu.

Marszałek Douglas Haig i dowódca lotnictwa we Francji, generał Hugh Trenchard, sprzeciwiali się osłabianiu frontu tuż przed ofensywą we Flandrii. Ostatecznie Haig musiał oddać na dwa tygodnie dwa dywizjony myśliwskie: jeden przeniesiono do Anglii, drugi do Calais. Wróciły do Francji 5 i 6 lipca, a już 7 lipca Gothy znów pojawiły się nad Londynem. Drugi nalot przesądził o powołaniu komisji generała Jana Smutsa, której raporty doprowadziły do reorganizacji obrony Londynu i do utworzenia w 1918 roku samodzielnego lotnictwa, Royal Air Force.