TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Niemcy wycofują się znad Ancre

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
25 lutego 1917
Autor:
Natalia
Bitwa:
Odwrót na Linię Hindenburga
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Niemcy, Australia, Francja

25 lutego 1917 roku żołnierze brytyjskiej 5 Armii weszli bez walki do Serre, wsi nad rzeką Ancre, o którą przez ponad pół roku rozbijały się kolejne natarcia. Na południe od rzeki zajęli Pys, dotarli pod Miraumont i do Warlencourt. Niemcy, którzy bronili tych pozycji od początku bitwy nad Sommą, po prostu zniknęli. Na odcinku długim na kilkanaście kilometrów, od Le Transloy po Serre, Brytyjczycy niemal nigdzie nie mieli z nimi styczności. Nikt jeszcze o tym nie wiedział, ale był to pierwszy krok wielkiego niemieckiego odwrotu na nową pozycję, którą Brytyjczycy nazywali Linią Hindenburga.

Zimowe walki nad Ancre

Po zakończeniu bitwy nad Sommą w listopadzie 1916 roku front nad Ancre nie zamarł. Generał Hubert Gough, dowódca 5 Armii, która w bitwie nad Ancre zdobyła Beaumont-Hamel i Beaucourt, chciał wiosną zaatakować umocnioną linię niemiecką przed Bapaume, biegnącą od Le Transloy przez las Loupart do Achiet-le-Petit. Żeby się do niej zbliżyć, od 11 stycznia 1917 roku jego dywizje zdobywały w serii małych natarć kolejne okopy w dolinie rzeki. Na początku lutego Niemcy opuścili zagrożone okrążeniem Grandcourt. 17 lutego, w czasie odwilży i mgły, Brytyjczycy uderzyli po obu brzegach Ancre na wzgórze nad Miraumont. Natarcie zdobyło część terenu, ale głównego celu nie osiągnęło i kosztowało ponad 2700 ludzi. Według brytyjskiej historii oficjalnej Niemcy zostali prawdopodobnie ostrzeżeni przez dezertera.

Te walki ważyły jednak więcej, niż sądzili Brytyjczycy. Niemiecka 1 Armia generała Fritza von Belowa siedziała zimą w zalanych wodą lejach i resztkach okopów, a jej dywizje były wyczerpane po bitwie nad Sommą. Już 4 lutego cesarz Wilhelm II zatwierdził plan odwrotu całego frontu między Arras a Soissons na nową pozycję, Siegfriedstellung, budowaną od jesieni daleko za frontem. Zgodnie z planem o kryptonimie „Alberich” wojska miały ruszyć dopiero w połowie marca, po pięciu tygodniach wywożenia materiałów i niszczenia opuszczanego terenu. Ale po natarciu pod Miraumont dowódca grupy armii, następca tronu Bawarii Rupprecht, uznał, że 1 Armia nie wytrzyma kolejnego miesiąca takiego nacisku. 18 lutego kazał jej się cofnąć o kilka kilometrów, na pierwszą pozycję pośrednią, nazywaną przez Niemców Riegel I. Piechota wycofała się w nocy z 22 na 23 lutego, zostawiając na starej linii nieliczne posterunki, które puszczały w górę rakiety świetlne.

Odkrycie

Brytyjczycy mieli ostrzeżenie. 20 i 21 lutego przechwycili depesze, które kazały niemieckim radiostacjom za frontem rozebrać sprzęt i przygotować się do przeprowadzki. Informacji nie przekazano jednak wojskom na froncie. Odwrót odkryły patrole. 22 lutego po południu porucznik F. L. Lucas z batalionu Royal West Kent z 18 Dywizji, prowadząc rozpoznanie, gdy za jego plecami wybuchały szrapnele własnej artylerii, stwierdził, że na grzbiecie przed Petit Miraumont nie ma Niemców. Następnego ranka żołnierze jego brygady bez walki obsadzili grzbiet, a w niemieckim okopie poniżej dostrzegli pożary, jakby płonęły schrony. 24 lutego o 9.30 rano dowództwo II Korpusu dostało meldunek, że patrole przeszły przez niemiecki okop i idą w stronę Petit Miraumont.

Bardziej zdumiewające wieści przyszły spod Serre. Rano 24 lutego trzy patrole batalionu Manchester z 7 Dywizji poszły różnymi drogami w stronę wsi, minęły ją i doszły do drogi z Serre do Hébuterne, prawie 800 metrów w głąb niemieckich pozycji, nie widząc ani jednego Niemca i nie słysząc strzału. Ich dowódca, pułkownik W. Norman, który widział, jak przekraczają grzbiet, napisał w meldunku: „Powyższy raport wydaje się niemal niewiarygodny, ale jestem zdania, że jest wiarygodny”. W tym samym czasie major brygady z 62 Dywizji, kapitan C. H. Hoare, zaniepokojony ciszą na froncie, wyszedł prawie półtora kilometra przed placówki, nie ściągając na siebie ognia. Po południu brygada wysłała naprzód cały batalion. Gdy Gough, odwiedzając ziemiankę brygadiera, usłyszał, że batalion posunął się prawie o kilometr, w pierwszej chwili pomyślał, że brygadier postradał zmysły. Wiadomość o Serre dotarła do dowództwa V Korpusu dopiero o 16.00. Jego dowódca, generał Edward Fanshawe, kazał od razu wysłać silne patrole, a o świcie 25 lutego ruszyć przednimi strażami.

25 lutego

Rano 25 lutego wojska 5 Armii ruszyły naprzód we mgle. O 8.20 batalion Buffs z 18 Dywizji zajął Pys, biorąc siedmiu jeńców. Jeden z jego patroli wszedł do Irles, ale wyparł go stamtąd ostrzał. Okazało się, że w piwnicach wsi siedzi niemiecka straż tylna. Na północ od rzeki oddziały 63 Dywizji doszły do cegielni pod Miraumont. Brygada z 7 Dywizji zajęła Serre, a jedna z brygad 62 Dywizji, która po raz pierwszy była w ogniu, przez cały dzień stała już za wsią, choć sąsiedzi myśleli, że jest gdzieś za nimi. Batalion z Gloucestershire z 19 Dywizji zgubił we mgle drogę i trzeba go było w południe zbierać na nowo. Według depeszy generała Douglasa Haiga do wieczora 25 lutego w rękach Brytyjczyków była cała pierwsza niemiecka pozycja od Gueudecourt po Serre, z Warlencourt, Pys, Miraumont i Serre. Niemcy bronili się tylko karabinami maszynowymi w wybranych punktach i ostrzeliwali z dział porzucony teren.

Najdrożej zapłacili tego dnia Australijczycy z I Korpusu ANZAC. W nocy, na rozkaz generała Williama Birdwooda, zajęli bez wahania opuszczone okopy i założyli posterunki wokół Warlencourt. Rano 2 Dywizja Australijska, sądząc, że okop Malt, ostatnia pozycja przed Riegel I, jest słabo obsadzony, zaatakowała go bez wsparcia artylerii. Czołowe kompanie zostały przygwożdżone ogniem karabinów maszynowych i nieliczni żołnierze, którzy dostali się za zasieki, musieli się wycofać. Dywizja straciła w ciągu doby około 170 ludzi. Na prawym skrzydle, pod Le Transloy, Australijczycy natrafili na czujną, silną załogę. Było jasne, że na razie Niemcy nie cofają się dalej niż na Riegel I.

Co dalej

Pierwsze zaskoczenie ustąpiło wśród żołnierzy uniesieniu na myśl, że wreszcie wyjdą z błotnistej pustyni pobojowiska. Dowódcy rozumieli jednak, że jeśli Niemcy cofną się aż na nową pozycję, skrócą front i zyskają odwody, co odbije się na planach wiosennej ofensywy sprzymierzonych, przygotowywanej przez francuskiego wodza naczelnego, generała Roberta Nivelle’a. Obawiano się nawet, że odwrót jest pułapką i zapowiada niemieckie przeciwnatarcie. Właśnie 25 lutego, dzień po odkryciu odwrotu nad Ancre, brytyjscy lotnicy zdołali po raz pierwszy wyznaczyć przebieg nowej linii na całej długości frontu brytyjskiego, aż do Saint-Quentin. Tego dnia meldowali też o licznych pożarach za niemieckim frontem, ciągnących się aż do nowych umocnień. Gough kazał swoim korpusom tylko jak najszybciej odzyskać styczność z przeciwnikiem.

Pościg szedł powoli. Drogi przez stare pobojowisko, rozmiękłe po odwilży, ledwo dało się rozpoznać, a działa trzeba było przeciągać po drewnianych korytach. W kolejnych dniach Brytyjczycy zdobyli Puisieux, Gommecourt i wsie przed lasem Loupart, a w połowie marca Niemcy ruszyli na całym froncie od Arras po Soissons. 17 marca Australijczycy weszli do Bapaume, celu, o który toczyła się bitwa nad Sommą, a w ciągu kilku dni sprzymierzeni stanęli przed Linią Hindenburga. Zdobywali ziemię, za którą rok wcześniej płaciliby dziesiątkami tysięcy ofiar. Tym razem zastali jednak spustoszony kraj, ze zburzonymi wsiami, ściętymi drzewami i zasypanymi studniami.