Początek bitwy pod Jafą
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 21 grudnia 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Jafą
Rano 21 grudnia 1917 roku szkocka 52 Dywizja (Lowland) stała na północnym brzegu rzeki Nahr al-Audża, dziś zwanej Jarkonem, kilka kilometrów na północ od Jafy. Jeszcze poprzedniego wieczoru na wzgórzach za rzeką siedzieli Turcy, którzy od miesiąca widzieli stamtąd całe miasto i port. W ciągu jednej nocy Szkoci przeprawili się przez wezbraną rzekę na płóciennych tratwach, kładkach i brodem przy jej ujściu, i zdobyli bagnetami wieś Szajch Muwannis, ruiny Chirbat Hadra i piaszczyste wzgórze Tell er-Rekkeit. Do świtu cała piechota dywizji była na drugim brzegu. Tak zaczęła się bitwa, którą Brytyjczycy nazwali później bitwą pod Jafą, choć w samym mieście nikt nie walczył.
Jafa była w rękach brytyjskich od 16 listopada, ale dopóki tureckie działa stały pięć kilometrów od nabrzeża, port był prawie bezużyteczny. Po kapitulacji Jerozolimy generał sir Edmund Allenby postanowił odepchnąć Turków na obu skrzydłach. Dowódca XXI Korpusu, generał porucznik Edward Bulfin, chciał zacząć od całodobowego ostrzału, ale dowódca 52 Dywizji, generał major John Hill, przekonał go do próby przeprawy z zaskoczenia, nocą i bez przygotowania artyleryjskiego. Saperzy budowali tratwy z drewnianych ram i płótna z wojskowych zbiorników na wodę oraz mosty na beczkach po winie, rozbierając na drewno szopy w Jafie. 14 grudnia dowódca 6 batalionu Highland Light Infantry, podpułkownik J. Anderson, z jednym ze swoich oficerów okrążył wpław od morza ujście rzeki, wyszedł na brzeg za tureckimi liniami i sprawdził, że bród przy ujściu ma około metra głębokości.
Przeprawa ruszyła 20 grudnia o 20.00, po dniu zimnego wiatru i ulewy, od której rzeka jeszcze wezbrała. Tratwy przeciekały i grzęzły w błocie, a według australijskiego historyka Henry’ego Gulletta wiele z nich się rozpadło i żołnierze przechodzili w wodzie po pierś, trzymając się za ręce. Około 23.00 ruszył atak. Turecka straż przy brodzie dała się całkowicie zaskoczyć: według brytyjskiej historii oficjalnej dwóch oficerów znaleziono śpiących w łodzi, a osiemnastu żołnierzy w ziemiance. O północy 156 Brygada była już cała za rzeką i wkrótce zdobyła po walce między domami Szajch Muwannis. Przy ujściu Anderson, któremu wezbrana woda zmyła znaki, sam pływał w ciemności, aż odnalazł bród. Jego batalion przeszedł czwórkami, ramię przy ramieniu, pod ogniem tureckich dział. O 3.30 Szkoci zajęli Tell er-Rekkeit. Najdłużej przeprawiała się 155 Brygada w zakolu rzeki pod Hadrą, ale i ona przed świtem zdobyła wzgórza, a o 5.00 jej kompania wywalczyła w walce wręcz przyczółek przy zniszczonym moście.
21 grudnia saperzy rzucili przez rzekę mosty pontonowe, a dwie baterie polowe przeszły brodem. Turcy przez cały dzień ostrzeliwali dolinę z okolic Mulabbis (Petach Tikwa), ale do zmierzchu cała artyleria dywizji była na północnym brzegu. Allenby pisał w raporcie, że opór złamano bagnetami bez jednego wystrzału, i chwalił dyscyplinę dywizji. Według niego wzięto do niewoli 11 oficerów, w tym dwóch dowódców batalionów, 305 żołnierzy i 10 karabinów maszynowych. 52 Dywizja straciła według historii oficjalnej tylko 102 ludzi. Dowodzący wojskami osmańskimi Erich von Falkenhayn przyznał w raporcie, że Brytyjczycy zawdzięczali swój łatwy sukces „kompletnemu niedbalstwu” osłony XXII Korpusu.
Na noc z 21 na 22 grudnia 54 Dywizja na prawym skrzydle szykowała atak na umocnione wzgórze Bald Hill, a na następny dzień zaplanowano natarcie całego korpusu. Falkenhayn, jak sam potem pisał, rozważał kontratak, który zepchnąłby Szkotów z powrotem za rzekę, ale z niego zrezygnował. Potrzebował wojsk do natarcia, którym zamierzał odbić Jerozolimę.