TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek marcowej ofensywy w Macedonii

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front bałkański
Data:
11 marca 1917
Autor:
Natalia
Bitwa:
Marcowa ofensywa w Macedonii
Tagi:
Francja, Bułgaria, Niemcy, Austro-Węgry

11 marca 1917 roku, po silnym przygotowaniu artyleryjskim, francuska 76 Dywizja Piechoty zaatakowała pozycje państw centralnych na przesmyku między Jeziorem Ochrydzkim a Prespą, na pograniczu Macedonii i Albanii. Tak datują początek walk włoski historyk Luigi Villari, brytyjski korespondent wojenny George Ward Price i opracowania francuskie. Austriacka historia oficjalna podaje 12 marca, a naczelny dowódca wojsk sprzymierzonych na Bałkanach, generał Maurice Sarrail, pisał we wspomnieniach, że 12 marca operacje były już w toku.

Natarcie było pierwszym krokiem planu, który miał odsunąć Bułgarów i Niemców od Bitoli. Sprzymierzeni zdobyli to miasto w listopadzie 1916 roku, ale przeciwnik zatrzymał się zaledwie kilka kilometrów dalej i jego artyleria z gór na zachodzie oraz ze wzgórza 1248 na północy codziennie ostrzeliwała ulice. Sarrail szykował wielką ofensywę na wiosnę, a przedtem, za radą dowódcy francuskiej Armii Wschodu generała Paula Grossettiego, chciał „zdobyć trochę oddechu” wokół Bitoli. 76 Dywizja generała de Vassarta miała przełamać front między jeziorami, skręcić na wschód i wyjść na równinę pod Resnem, na tyły pozycji osłaniających Bitolę. Pięć szwadronów kawalerii czekało, by po przełamaniu pognać do mostu na południe od miasta. Gdyby się to udało, kolejne dywizje miały uderzyć na pasmo Baba na zachód od Bitoli i na wzgórze 1248.

Przesmyku bronił niewielki, mieszany oddział niemieckiego pułkownika Thierry’ego: bułgarska brygada kawalerii, austro-węgierski batalion pospolitego ruszenia i dwie austro-węgierskie baterie górskie, a także niemieccy strzelcy z Saksonii. Przygotowania po stronie francuskiej były bardzo trudne. Całe zaopatrzenie szło jedną, fatalną drogą z Floriny wokół południowego krańca Prespy, przez przełęcz Pisoderi, na której ciężarówki ustępowały miejsca zwierzętom jucznym. Ward Price nazwał ją największą wspinaczką, jaką widział na całym obszarze działań sprzymierzonych.

Pierwsze dni nie przyniosły sukcesu. 13 marca Sarrail meldował, że ze względu na teren i śnieg postęp jest bardzo powolny, choć w ręce Francuzów wpadły dwa karabiny maszynowe i 22 saskich strzelców. Sam pojechał 12 marca na front i musiał osobiście interweniować, by dywizja wprowadziła do walki swoją artylerię. Pisał później z goryczą, że de Vassart wbrew instrukcjom tylko zarysował manewr oskrzydlający, a piechotę wprowadzał do walki „po kropli”. Przeciwnik zyskał czas na ściągnięcie posiłków, a niedługo potem w górach rozpętała się śnieżyca, którą Ward Price uznał za jedną z najgorszych tej zimy.

Natarcie między jeziorami nigdy się z tego nie podniosło i 19 marca Sarrail kazał je przerwać. Lepiej poszło na północ od Bitoli, gdzie w następnych dniach 57 Dywizja zdobyła wzgórze 1248.