TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Rajd na Ramsgate i Broadstairs

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Wojna na morzu
Data:
18 marca 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Kaiserliche Marine, Royal Navy, Morze Północne, Wielka Brytania

W nocy z 17 na 18 marca 1917 roku niemieckie torpedowce z Zeebrugge, w praktyce nowoczesne niszczyciele, po raz kolejny uderzyły na brytyjskie siły w Cieśninie Kaletańskiej. Zatopiły niszczyciel Paragon, storpedowały drugi, Llewellyn, a krótko po północy ostrzelały wybrzeże hrabstwa Kent w rejonie Ramsgate i Broadstairs. Był to trzeci od początku roku ostrzał angielskiego wybrzeża przez okręty z Flandrii, po ostrzale Southwold w styczniu i rajdzie na Margate i Broadstairs 25 lutego.

Trzy strefy ataku

Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny na morzu tym razem Niemcy skupili siły na cieśninie i jej północnych podejściach, bo tylko tam mogli znaleźć cel. Operacją dowodził komandor Tillessen. Obszar ataku podzielono na trzy strefy. Sam Tillessen z siedmioma okrętami 6 Flotylli miał uderzyć na zachodnią część zapory minowo-sieciowej, komandor Konrad Albrecht z pięcioma okrętami flandryjskiej półflotylli na jej część wschodnią, a kapitanlejtnant Zander z czterema starszymi torpedowcami na kotwicowisko Downs u wybrzeży Kentu. Żeby uniknąć ostrzelania własnych okrętów, każda grupa miała ściśle wyznaczoną strefę i drogę podejścia. Niemcy mogli dzięki temu strzelać od razu do wszystkiego, co napotkają, podczas gdy Brytyjczycy musieli najpierw sprawdzić, czy mają przed sobą swoich.

Admiralicja wiedziała, że coś się szykuje. 17 marca uprzedziła dowódców na wybrzeżu, że w południowej części Morza Północnego zanosi się na ruchy niemieckich okrętów. Dowódca sił w Dover, wiceadmirał Reginald Bacon, nie zmienił jednak nocnych dyspozycji. Zaporę patrolowały pojedynczo cztery niszczyciele: Laertes, Laforey, Llewellyn i Paragon, każdy na swoim odcinku. W Downs stał lekki krążownik Canterbury z grupą niszczycieli, u wejścia do kotwicowiska koło Ramsgate dwa monitory, a w Dover czekał odwód.

Zatopienie Paragona

Niemieckie okręty wyszły z portu między szóstą a ósmą wieczorem. Około 22.35 grupa Tillessena przeszła przez zaporę znacznie dalej na wschód, niż przewidywał plan, i natknęła się na Paragon, który patrolował najdalej na wschód położony odcinek, bliżej Calais. O 22.50 wachtowi Paragona dostrzegli niszczyciele przecinające mu kurs. Dowódca wywołał je sygnałem rozpoznawczym. Zanim sygnaliści skończyli nadawać, w okręt trafiła torpeda, a Niemcy otworzyli ogień z dział. Paragon zdążył jeszcze odpowiedzieć ogniem i wystrzelić torpedę, która według późniejszych opracowań trafiła jeden z niemieckich okrętów, ale nie wybuchła. Po kilku minutach eksplodowały bomby głębinowe na jego rufie, okręt przełamał się i zatonął. Brytyjska historia oficjalna podaje, że ocalało tylko dziesięciu ludzi. Imienna lista poległych marynarzy Royal Navy, zestawiona przez serwis naval-history.net, wymienia z Paragona około 75 nazwisk.

Wybuch widziano z innych niszczycieli, ale każdy tłumaczył go sobie inaczej. Llewellyn zameldował do Dover o „silnym ostrzale w stronie Calais”. Laforey uznał, że któryś z brytyjskich okrętów wpadł na minę, popłynął w stronę błysku i około 23.00 znalazł się wśród szczątków. Zapalił reflektor i wezwał Llewellyna do pomocy przy ratowaniu rozbitków. Tillessen tymczasem zawrócił. Około 23.15 zobaczył światło reflektora, a w nim drugi niszczyciel. Niemcy nie oddali ani jednego strzału, tylko wystrzelili dwie torpedy. Jedna trafiła Llewellyna w dziób. Ponieważ nikt nie widział nieprzyjacielskich okrętów, dowódca Laforeya uznał, że oba niszczyciele storpedował okręt podwodny. Llewellyn nie zatonął i nad ranem, płynąc rufą naprzód, dotarł do Dover.

Meldunek o okręcie podwodnym zmienił decyzje Bacona. Odwód, który już wypływał z Dover, zawrócono do portu, a pozostałym niszczycielom kazano odejść kilka mil na zachód. Dopiero około pierwszej w nocy admirał dowiedział się od uratowanych z Paragona, że widzieli niemieckie niszczyciele. Wtedy było już za późno. Obie niemieckie grupy z zapory połączyły się i około 23.30 przeszły z powrotem na wschód. Z wody wyłowiono, z dużym opóźnieniem, kolejnych rozbitków.

Ostrzał wybrzeża

Najsłabsza grupa, kapitanlejtnanta Zandera, dotarła w pobliże przylądka North Foreland już około 23.00, za wcześnie, więc przez półtorej godziny krążyła powoli tam i z powrotem. Około 0.30 18 marca podeszła do północnego wejścia na kotwicowisko Downs, pilnowanego przez linię uzbrojonych kutrów rybackich. Kuter Paramount dostrzegł trzy okręty i wystrzelił zieloną rakietę. Niemcy odpowiedzieli ogniem do wszystkich kutrów w pobliżu i storpedowali frachtowiec Greypoint, który kilka dni wcześniej stanął na kotwicy koło Broadstairs z powodu awarii maszyn. Potem zawrócili i przez kilka minut ostrzeliwali Ramsgate i Broadstairs. Gdy krążownik Canterbury i niszczyciele z Downs podnieśli kotwice, ostrzał już ustał. Torpedowiec nr 4 próbował trzymać się za Niemcami, ale zgubił ich w ciemności, a okręty z Downs, które około 1.15 dotarły na północny kraniec kotwicowiska, nikogo już nie zastały.

Według raportu Bacona szkody na lądzie były niewielkie: trafione zostały trzy domy, nikt na brzegu nie zginął. Ciężko ranni zostali szyper i dwaj marynarze kutra Paramount. Greypoint, który według Bacona w ogóle nie powinien był stać w tym miejscu, zatonął.

Wnioski

Bacon tłumaczył Admiralicji, że Niemcy mogą wybrać noc i godzinę, wystarczy im godzina uważnej obserwacji, strzał torpedą do wszystkiego, co zobaczą, i szybki odwrót, a jego okręty muszą czuwać każdej nocy na całej szerokości cieśniny. Kilka dni po rajdzie omówił sprawę w Admiralicji i zmienił dyspozycje. Zaporę podzielono na dwa odcinki, z których każdego miał pilnować lider flotylli z grupą niszczycieli. Według późniejszych opracowań to Admiralicja nakazała, by przy spodziewanym rajdzie niszczyciele działały razem, a nie pojedynczo. Przy następnym wypadzie, w kwietniu 1917 roku, Niemców spotkały w cieśninie dwa brytyjskie okręty płynące razem.