TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Townshend przygotowuje obronę Al-Kutu

Kategoria:
Wojsko
Front:
Bliski Wschód
Data:
5 grudnia 1915
Autor:
Natalia
Tagi:
Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania

5 grudnia 1915 roku cała dywizja generała Charlesa Townshenda chwyciła za łopaty. Dwa dni wcześniej weszła do Al-Kutu i miała tam czekać na odsiecz. Brytyjscy żołnierze zaczęli kopać już 4 grudnia, ale indyjscy, wyczerpani odwrotem, przenikliwym zimnem i deszczem, według Townshenda nadawali się tylko do jedzenia i snu. Od 5 grudnia, jak pisze brytyjska historia oficjalna (Moberly), pracował już cały garnizon, dzień i noc. Tego samego dnia pierwsze tureckie pociski spadły na miasto, na fort i na kopiących żołnierzy.

Półwysep w zakolu Tygrysu

Al-Kut leżał na półwyspie w ciasnej pętli Tygrysu, długim na około trzy kilometry i szerokim na półtora. Z trzech stron chroniła go rzeka szeroka na 250–450 metrów. Samo miasteczko, w południowo-zachodniej części półwyspu, liczyło około 650 domów i lepianek, kryty bazar i kilka pras do wełny. Mieszkało w nim około 6 tysięcy ludzi, głównie Arabów, ale też Żydów, Mandejczyków i nestorian. Lekarz dywizji nazwał je później najbardziej zaniedbanym sanitarnie miejscem, jakie Brytyjczycy zajęli w Mezopotamii.

Jedyną gotową obroną była zapora w poprzek nasady półwyspu, zbudowana, gdy Al-Kut był jeszcze magazynem na drodze do Bagdadu. Tworzyły ją fort z glinianymi murami w północnym rogu, nad zakolem rzeki, i cztery blokhauzy połączone drutem kolczastym. Blokhauzy rozebrano, bo nie wytrzymałyby ostrzału artylerii, a na ich miejscu zbudowano cztery reduty. Townshend wolałby krótszą linię, ale nie mógł oddać fortu: panował nad rzeką i był pełen zapasów, których nie było kiedy wywieźć. Najgorsza była linia piaszczystych wzgórz tuż na północny zachód od półwyspu, za daleko, by je włączyć do obrony, a dość blisko, by dawały osłonę nieprzyjacielowi.

Plan obrony

Pierwszą linię oparto na forcie i redutach. Za nią miały powstać linia środkowa i druga linia w poprzek półwyspu, około półtora kilometra od jego południowego krańca. Obronę podzielono na trzy odcinki. Północno-wschodni, z fortem, przypadł 17 Brygadzie generała Hoghtona, północno-zachodni 16 Brygadzie, a południowy, z miastem i wioską Woolpress na drugim brzegu, 18 Brygadzie. Woolpress miały trzymać dwa bataliony indyjskie, 110 Pułk Marathów i 120 Pułk Piechoty. 30 Brygada generała Mellissa tworzyła odwód. Samo miasto przygotowywano do obrony jako ostatni punkt oporu, a zakwaterowanie wojsk, szpitale w krytym bazarze, schrony i drogi wymagały ogromu pracy.

Townshend chciał początkowo, by Al-Kut był dla niego punktem oparcia, z którego mostem przerzuci wojsko na jeden lub drugi brzeg i będzie atakował. Most z desek i resztek rozebranego mostu tureckiego ukończono wieczorem 5 grudnia przy forcie. Miał służyć przede wszystkim brygadzie kawalerii. Tego dnia, po nocnej wymianie telegramów z Nixonem, który doradzał odesłanie wszystkiego, co mogło ciążyć oblężonym, Townshend postanowił wysłać kawalerię w dół rzeki, do Ali al-Gharbi. Wcześniej, 4 grudnia, odpłynęły już niemal wszystkie statki i barki z ciężej rannymi i chorymi. Został tylko mały parowiec Sumana, kilka motorówek i barek.

Ludzie i zapasy

Najtrudniejsza decyzja dotyczyła mieszkańców. Townshend uważał, że według zasad wojskowych należy wypędzić ludność z oblężonego miasta, i zapytał o zdanie sir Percy’ego Coxa, głównego doradcę politycznego wyprawy. Cox przypomniał, że zimą, w lodowate noce, większość wypędzonych kobiet i dzieci zginęłaby na pustyni z głodu i zimna. Townshend pozwolił więc zostać wszystkim stałym mieszkańcom z rodzinami i wydalił tylko około 700 przybyszów. W mieście zostało ponad 6 tysięcy cywilów. Obliczono, że ich własnej żywności wystarczy im na co najmniej trzy miesiące. Cox wyjechał do Basry wieczorem 4 grudnia, bo w oblężonym mieście nie miałby nic do roboty. Później Townshend żałował swojej łagodności: podejrzewał mieszkańców o kontakty z Turkami i ukrywanie broni.

Zapasów dla wojska miało starczyć według ówczesnych obliczeń mniej więcej na dwa miesiące, z wyjątkiem opału, lekarstw i warzyw. W telegramie z 5 grudnia Townshend pisał ostrożniej: miesiąc racji dla Brytyjczyków i 55 dni dla Hindusów. Zapowiedział zarekwirowanie zapasów z bazaru. Racji na razie nie zmniejszył, bo liczył na szybką odsiecz i chciał zachować siły żołnierzy. Amunicji było około 800 naboi na karabin i około 600 pocisków na działo. Townshend kazał oficerom pilnować, by żołnierze nie strzelali bez potrzeby. Liczba walczących wynosiła według jego telegramu z 5 grudnia 10 398 ludzi, w tym tylko około 7500 piechurów. Wiadomość od Nixona, że odsiecz nadejdzie „w ciągu dwóch miesięcy”, zaniepokoiła go. Odpowiedział, że ma nadzieję doczekać jej w miesiąc.