TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Trepow ogłasza prawo Rosji do Konstantynopola

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
2 grudnia 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Rosja, Imperium Osmańskie, Królestwo Polskie

2 grudnia 1916 roku (19 listopada według kalendarza juliańskiego) nowy przewodniczący Rady Ministrów, czyli premier Rosji, Aleksandr Trepow, po raz pierwszy wystąpił w Dumie Państwowej i odczytał program swojego rządu. Najgłośniejsze zdanie dotyczyło celów wojny: Rosja zawarła z sojusznikami porozumienie, które „w sposób najbardziej stanowczy” ustaliło jej prawo do cieśnin i Konstantynopola. Tajny układ z wiosny 1915 roku po raz pierwszy ogłoszono publicznie, i to, jak podkreślił premier, w porozumieniu z sojusznikami. W tym samym przemówieniu Trepow odpowiedział na akt 5 listopada: zapowiedział odbudowę wolnej Polski w nierozerwalnym związku z Rosją.

Trzy podejścia do trybuny

Trepow stanął na czele rządu niespełna dwa tygodnie wcześniej, po dymisji Borisa Stürmera, a Duma na tydzień przerwała obrady, żeby nowy gabinet mógł się urządzić. Posłowie liczyli na zmianę kursu, tymczasem w rządzie pozostał minister spraw wewnętrznych Aleksandr Protopopow, najbardziej znienawidzony przez Dumę członek gabinetu. Przywódca kadetów Pawieł Milukow pisał później, że Trepowa wręcz przestrzegano przed pojawieniem się w Dumie, ale premier przyszedł.

Francuski ambasador Maurice Paléologue, który przyglądał się obradom z galerii, zanotował, że burza wybuchła, gdy tylko ministrowie stanęli w drzwiach, a wśród nich ujrzano Protopopowa. Ze skrajnej lewicy rozległy się okrzyki „Precz z ministrami! Precz z Protopopowem!”. Socjaliści i trudowicy trzykrotnie zagłuszali premiera i zmuszali go do zejścia z trybuny, zanim w końcu pozwolono mu mówić.

Konstantynopol i Polska

Trepow zapewnił, że rząd będzie prowadził wojnę aż do pełnego i ostatecznego zwycięstwa, dopóki niemiecki militaryzm nie zostanie zniszczony. Przypomniał, że od ponad tysiąca lat Rosja dąży na południe, ku wolnemu wyjściu na otwarte morze, a to odwieczne marzenie narodu jest bliskie spełnienia. Według przekładu przemówienia, który wkrótce potem opublikował amerykański miesięcznik „Current History”, mówił, że na początku wojny Rosja i jej sojusznicy obiecywali Turcji nienaruszalność terytorium w zamian za neutralność, ale Turcja podstępnie zaatakowała Rosję „i tym samym przypieczętowała własny los”. Wtedy właśnie zawarto z sojusznikami porozumienie w sprawie cieśnin i Konstantynopola. „Rosjanie powinni wiedzieć, za co przelewają krew” – tłumaczył premier, dlaczego ujawnia je z trybuny. Zapewnił też, że Rosja, gdy już obejmie we władanie wolne przejście na Morze Śródziemne, zagwarantuje swobodę żeglugi banderze rumuńskiej, walczącej teraz u boku rosyjskiej.

Porozumienie, o którym mówił, było wymianą not z marca i kwietnia 1915 roku. Minister spraw zagranicznych Siergiej Sazonow zażądał wtedy od sojuszników zgody na przyłączenie do Rosji po wojnie Konstantynopola i cieśnin tureckich. Wielka Brytania zgodziła się w marcu, a Francja w kwietniu, choć obie zastrzegły własne nabytki. Przez półtora roku układ pozostawał tajemnicą.

Druga zapowiedź była odpowiedzią na manifest, w którym 5 listopada cesarze Niemiec i Austro-Węgier obiecali utworzyć z zajętej przez nich części Królestwa Polskiego „samodzielne” państwo. Rząd rosyjski zaprotestował wtedy notą, a teraz Trepow oświadczył w Dumie, że celem Rosji jest „odtworzenie wolnej Polski w jej granicach etnograficznych i w nierozerwalnym związku z Rosją”. Była to obietnica zjednoczenia ziem polskich ze wszystkich zaborów, ale wciąż pod berłem cara.

Chłodne przyjęcie

Paléologue zanotował, że ustęp o kontynuowaniu wojny przyjęto burzliwymi oklaskami, ale słowa o Konstantynopolu pozostawiły salę obojętną, a zarazem zdziwioną. Dwa dni później dodał, że tak samo zareagowała publiczność w mieście, jakby premier odgrzebał dawno zapomnianą utopię. Według ambasadora bizantyjskie marzenie, które jeszcze w 1915 roku rozpalało rosyjską opinię, przez ostatnie miesiące wyblakło. Milukow ocenił później, że Trepowowi nie pomógł nawet taki atut: rząd od dawna nie budził szacunku, a tego dnia pokazał, że przestał też budzić strach.

Po przerwie obrady przybrały obrót, którego nikt się nie spodziewał. Z ostrą krytyką rządu wystąpili dwaj politycy prawicy, hrabia Władimir Bobrinski i Władimir Puriszkiewicz, jeden z przywódców skrajnych monarchistów. Puriszkiewicz mówił o „ciemnych siłach”, które wynoszą na najwyższe urzędy ludzi niezdolnych do ich sprawowania. Wezwał ministrów, by pojechali do Kwatery Głównej, rzucili się carowi do stóp i błagali go o uwolnienie Rosji od Grigorija Rasputina. Według sprawozdania prasowego odpowiedziały mu długie, powszechne oklaski. Puriszkiewicz zapisał potem, że następnego dnia telefon w jego mieszkaniu dzwonił od rana do wieczora, bo dziesiątki ludzi chciały mu pogratulować.

Ogłoszenie układu miało przekonać Rosjan, że wojna ma konkretny cel, i rozwiać pogłoski o odrębnym pokoju z Niemcami, które krążyły za rządów Stürmera. Amerykański „Current History” zwracał uwagę, że Wielka Brytania, która przez ponad sto lat broniła Rosji dostępu do cieśnin, teraz jako sojuszniczka Rosji wyraźnie się na to zgodziła. Samemu Trepowowi wystąpienie nie pomogło: nie zdołał usunąć Protopopowa ani porozumieć się z Dumą i na początku stycznia 1917 roku stracił stanowisko. Konstantynopol nigdy nie stał się rosyjski, a po rewolucji październikowej bolszewicy opublikowali tajne układy carskiej dyplomacji i wyrzekli się obiecanych Rosji zdobyczy.